Sekret Miasta Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Zaśnieżony las
Autor Wiadomość
Vivian


Karta Postaci


Wiek: 22
Ekwipunek: Na przedramionach karwasze, kryjące w sobie ukryte ostrza. Dwa skałkowce w pokrowcach przy pasie. W kieszonkach pokrowca naboje, flejtuchy, mała prochownica, woreczek z ampułkami nasennymi i drugi z ampułkami z cyjankiem, dwie pary wampirzych kłów, oraz smocza łuska. Przy lewym udzie nóż myśliwski. Torba przewieszona przez pierś [środek odkażający, przeciwbólowy i nasenny, bandaż, gaza, ścierka, piersiówka z whisky, lina, koc, bidon z wodą, krzesiwo, trzeci skałkowiec]. Na plecach kołczan ze strzałami i ręcznie zdobiony łuk. Na szyi nieśmiertelnik. Czarna peleryna z kapturem, z żeliwnym klipsem.
Dołączył: 25 Paź 2017
Posty: 130
Wysłany: 2017-12-21, 20:13   
   Fundusze: 1140 C.
   Multikonta: Harriet, Emrys Love, Charlotta


-Ukręcając ci łeb, na przykład tak.. - burknęła cicho. Nie stroniła się od ryzyka. Uwielbiała adrenalinę, ale nie w takim wykonaniu. W każdym innym przypadku zapewne przytaknęłaby kapitanowi z szerokim uśmiechem, ale nie teraz.
Słysząc jego kolejne słowa poluźniła uścisk.
-To nie moja wina.. - burknęła, zerkając w bok. Jedna z jej dłoni wylądowała na siodle, zaś druga pozostała delikatnie uczepiona do rękawa mężczyzny.
Chciała już być na stałym gruncie. Miała szczerą nadzieje, że już nigdy więcej nie będzie musiała tego przeżywać.
Tsa.. nadzieja matką głupich. - z jej ust wydobyło się ciężkie westchnięcie. Powoli zamknęła ślepia, stwierdzając, że taki zabieg wyjdzie jej na zdrowie. No.. prawie.. Gdy tylko zamknęła oczy, jej świadomość zaczęła świrować. Każdy zgrzyt lodowej tafli zdawał się być dwa razy głośniejszy, a niekiedy mogłaby przysiąc, że słyszy jak ta pęka.
Otworzyła ślepia, gdy do jej receptorów słuchowych dotarł głos Hugona. Wtedy tej ujrzała upragniony ląd.
Zerknęła na Gabriela, gdy ten znalazł się na lodowej tafli, a jednak słowa, które zaraz wypłynęły z jego ust zdecydowanie jej się nie spodobały.
Instynktownie zacisnęła palce na siodle, marszcząc brwi. Spojrzała na lodową powierzchnię, zaraz na Gabriela i ponownie na niepewne podłoże. Poczuła jak zimny, nieprzyjemny dreszcze przebiega jej po plecach.
Nie chciała schodzić z Karusa, nie chciała mieć niczego wspólnego z gruntem, który przed chwilą chciał ją zabić.
Widocznie się ociągała, co zapewne zauważył sam kapitan. Prawdopodobnie gdyby właśnie się poznali, mógłby wysunąć przypuszczenie, że kobieta nie potrafi samodzielnie zejść z konia - co nie było prawdą i Gabriel doskonale o tym wiedział. Wychylała się, niczym spłoszone kocie, które bało się zejść z drzewa. W końcu powoli przerzuciła nogę, wolno zsuwając się w kierunku lodowej tafli. Czując grunt pod stopami, po raz kolejny poczuła nieprzyjemny dreszcz.
Nie pęknij, nie pęknij, nie pęknij.. - błagały myśli, gdy kobieta bardzo niechętnie puściła siodło wierzchowca, odsuwając się.
Bursztynowe ślepia skierowały się w kierunku podłoża - styknie.
Odwróciła się na pięcie, szybko przechodząc na stały ląd.
Prawdopodobnie sytuacja wyglądałaby inaczej, a sama Vivian zachowywałaby się spokojniej (może nawet pokusiłaby się poślizgać na butach), gdyby przed chwilą rzeka nie usiłowała ich zabić. Albowiem jej strach zaczynał się w chwili, w której nogi nie wyczuwały gruntu - a była niemal pewna, że jeśli wpadłaby do wody, prąd rzeki wciągnąłby ją pod lód i tak zakończyłaby swój żywot.
 
   Podziel się na:     
Mistrz Gry


Dołączył: 19 Lut 2015
Posty: 536
Wysłany: 2017-12-21, 20:39   

  Widział, jak Vivian ociągała się z zejściem z konia i doskonale wiedział, z czego to wynikało, ale więcej tego nie skomentował. Odprowadził ją wzrokiem, samemu trzymając wodzę nadal poddenerwowanego ogiera. Wkrótce i żołnierze zeszli z koni i wszyscy wrócili na stały grunt bez większych komplikacji. Konie niezgrabnie wdrapały się na wysoki brzeg i parsknęły z niezadowoleniem. Gabriel wyciągnął z jednej ze swoich toreb szmatę, którą powycierał do sucha nogi swojego wierzchowca. Nie chciał, żeby woda zamarła na jego sierści i spowodowała niepotrzebne problemy.
   - Hugonowi już powiedziałem, ale teraz jeszcze wiadomość dla ciebie, Hakim. - Spojrzał na mężczyznę, wyciskając w materiał dłuższe włosy przy kopytach karusa. - Syntiera niedaleko. Przejedziemy nocą, trochę podgonimy, a około południa powinniśmy być już w mieście. Konie raczej wytrzymają i o ile nic nas nie zatrzyma, to na zamku będziemy dużo wcześniej, niż się nas spodziewają.
  Żołnierz kiwnął głową.
   - W takim razie w drogę. Może tym razem nie napadną nas żadne wilki, do których Vivian będzie chciała strzelać. - Uśmiechnął się do kobiety.
  Kiedy skończył wycierać końskie nogi, kapitan podszedł do panny Morttimer i położył jej rękę na ramieniu.
   - Chodź. Więcej rzek nie zamierzamy przecinać - powiedział na tyle cicho, by tylko ona mogła go usłyszeć. Uśmiechnął się do niej. - Kiedy już będziemy w mieście, to pokażę ci, że są znacznie ciekawsze zajęcia niż urywanie mi łba. - Puścił jej oczko i podszedł do boku ogiera, gdzie przygotował rękę do podsadzenia jej. Uniósł jedną brew. - Your majesty.
  Mały oddział oddalił się od rzeki stępem, a później chwilą kłusa, by dalej pognać doliną w galopie. Koni nie szczędzili, choć i nie przemęczali zanadto. Gabriel z pewną satysfakcją trzymał Vivian blisko siebie i czasami nawet zaczepiał, niby przypadkiem łaskocząc ją zarostem po szyi, czy ściskając odrobinę za mocno. Miał dobry humor i posyłał jej sporo uśmiechów aż do samego zmroku i później.

  /zt
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Templates BlueDarkBG v.1.0 created by Gnacio helped by Avanast | -

FORA PARTNERSKIE
aegyo Vampire Diaries France Dragonst Vampire Kingdom Fairy Tail Path Magician