Sekret Miasta Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Zaśnieżony las
Autor Wiadomość
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 126
Wysłany: 2018-04-15, 19:41   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Trochę się uspokoiło i to zdecydowanie pozwoliło Christianowi odetchnąć. Jego interwencja okazała się dobrą rzeczą, bo zapobiegła dalszej, niepotrzebnej przecież potyczce. Kiedy tylko upewnił się, że Bastien nie zamierza ponownie rzucić się na anielicę, a anielica nie szuka sposobu, by skoczyć mu na plecy w chwili, w której nie patrzy, schował broń, żeby nie myślała, że zależy mu na walce. Bo przecież nie zależało.
- Uspokój się... - mruknął do kuzyna, ale ten chyba go nie słucha.
Mansier obserwował, jak krewny ustępuje. Odwrócił się w jego stronę, ale nic nie powiedział, pozwolił się minąć w milczeniu. Znał Bastka na tyle, by wiedzieć, że teraz żadne słowa do niego nie trafią, a mogą tylko niepotrzebnie podjudzić. Westchnął, ale pozwolił mu wsiąść na konia i odjechać w samotności. Parę dni spokoju... sam by takimi nie pogardził. Specjalnie patrzył za odjeżdżającym siwkiem zbyt długo, niż było to konieczne. Przeciągał ponowne odwrócenie się do Anastazji. Kiedy już to zrobił, nie za bardzo wiedział, jak się zachować, ani co powiedzieć. Wcześniej, kiedy pieprzony krwiopijca wciagnął ich w ratowanie anielicy, ta szybko zaczęła go fascynować. Jako osoba bardzo ciekawa świata, skrzydlata kobieta o niebiańskim pochodzeniu była gratką, którą z chęcią poznałby bliżej. W dodatku ta jej umiejętność do tworzenia lodu. To wszystko było tak bardzo ciekawe, że najchętniej wypytałby ją o to wszystko od zaraz. Pytań nie mógł jednak zadać, a przynajmniej nie miał odwagi, ze względu na to, czego dopiero się dowiedział. Był trochę w szoku, bo oto patrzył na kogoś, kto w pewnym sensie wstał z grobu. Dlaczego wszystko, co jeszcze niedawno było poukładane, teraz nie miało najmniejszego sensu?
- Do mnie już raz strzelałaś... może wystarczy? - zaczął ostrożnie.
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet, sakiewka z pieniędzmi. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba.
Stan: Liczne ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; postrzelone lewe ramię i lewe skrzydło - opatrzone, gojące się; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, rozcięcie na udzie, płytkie rozcięcie na prawym boku - opatrzone, gojące się; poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 75%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 930
Wysłany: 2018-04-17, 23:01   
   Stopień: 1 [||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Wodziła wzrokiem za jednym i drugim, kiedy ten bardziej agresywny wydawał się opuszczać teren. Przez chwilę miała nadzieję, że drugi z Norwegów pójdzie śladem mądrzejszego kuzyna i obydwaj odjadą w siną dal, lecz jak to najczęściej z nadzieją bywa - zawiodła. Strzelać nie zamierzała, głównie dlatego, że nie miała z czego, ale szabli z ręki nie puściła. Zmierzyła mężczyznę od góry do dołu, nie kryjąc nieufności. Nie zbliżał się, nie podchodził, nie naruszał dystansu, który narzuciła. I nie wyglądał, jakby chciał zaatakować.
  Nie odpowiedziała na jego komentarz, ale zaczęła po łuku zmierzać w kierunku drzewa, w którym wciąż tkwił jej sztylet. Nie lubiła pozostawiać swojej broni bez opieki, a z każdą chwilą, kiedy ostrze nie przebywało w rękach Anastazji, przesiąkało otaczającym je światem w ten najgorszy możliwy sposób.
  Wróciła myślami do poruszonego tematu. Jeśli wraz z kuzynem walczyli przeciw niej, kim byli? Nie wliczając przypadkowych rekrutów z obcych zaciągów, wtedy musiała ścierać się głównie z Duńczykami i Rosjanami. Nie była pewna pomniejszych stron konfliktu, to było zbyt dawno. Jak na niego patrzyła, to z pewnością pasował na Dana.
   - Christian... ehh, Duńczycy... - Westchnęła teatralnie. - Tak bardzo chcą udawać, że wyzbyli się pogaństwa, że nawet dzieci nazywają od wiary kościoła. - Jednym szarpnięciem wyciągnęła zatknięty w korę sztylet. - Czemu nie jedziesz za porywczym krewnym? Jeszcze pójdzie i wyrżnie kogoś za konflikt z czasów antycznych...
  Prychnęła. Anastazja nigdy nie rozumiała, dlaczego ludzie tak bardzo utożsamiali się z wojną. Mogła rozumieć patriotyzm, obronę ziem, ale nigdy nie potrafiła pojąć tej nienawiści człowieka do człowieka i żołnierza do żołnierza, tylko dlatego, że każdy z nich nosił inny kolor na mundurze. Wojna była jedynie narzędziem, a oni byli narzędziami wojny. Jednostka, o której nikt nie pamięta, licząca się w setkach lub tysiącach jako figurka przesuwana przez dowódcę po mapie taktycznej. Nie rozumiała też zachowania Bastiena. Sama może nie była wzorem cnót i lojalności, zmieniała fronty wedle tego, który był dla niej najbardziej opłacalny. Może nie byłą z tego dumna, lecz do tego zmusiło ją życie. A w czasie tułaczki przez egzystencję wszystkich nienawidziła po równo, swoich, cudzych czy wrogich. Zabijała tych, za których jej płacono. Nawet nie przywiązywała się do sprawy czy idei, które były przecież tak ulotne. I nie widziała sensu dalszego przelewania krwi w imię idei, która dawno już upadła bądź upadnie, a która przestawała być opłacalna.
_________________
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 126
Wysłany: 2018-04-18, 13:46   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Milczenie Anastazji sprawiło, że Christian zaczął podejrzewać, że mógł ją tylko sprowokować, a pytanie było błędem. Nie, żeby nie wierzył, że da sobie z nią radę, ale zwyczajnie nie chciał być do tego zmuszony, bo to nie miało najmniejszego sensu. Nie uważał, by mieli powody do walki. Trochę odsunął się, gdy anielica zaczęła podchodzić. Skierował swoje kroki w kierunku konia, który prychnął i zaczął powoli odsuwać się od rozmawiających.
- Nie jestem Duńczykiem, tylko Norwegiem - rzucił.
To była bardzo częsta przypadłość wielu ludzi, mylenie mieszkańców tych dwóch złączonych sojuszem krajów. Christiana bardzo to denerwowało, ani przez chwilę nie utożsamiał się z drugą nacją. Zerknął na Anastazję z ukosa. Lekko się uśmiechnął.
- Bastien musi pobyć chwilę sam, on tak ma. - Wzruszył ramionami. - A ty gdzie zgubiłaś swojego wampira?
Kiedy zapytał o Drozda, głos mimowolnie zrobił mu się bardziej szorstki. Nie lubił go nadal, więc miał nadzieję go nie spotkać, żeby nie okazało się, że zaraz wyskoczy zza jakiegoś drzewa z tym swoim głupim uśmieszkiem. No tylko dziwne było, że anielica wcześniej też o niego pytała. Chciał się dowiedzieć, o co chodzi, ale nie pytając tak całkiem wprost.
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet, sakiewka z pieniędzmi. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba.
Stan: Liczne ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; postrzelone lewe ramię i lewe skrzydło - opatrzone, gojące się; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, rozcięcie na udzie, płytkie rozcięcie na prawym boku - opatrzone, gojące się; poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 75%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 930
Wysłany: Wczoraj 13:21   
   Stopień: 1 [||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Obróciła ostrze w palcach i płynnym ruchem schowała do pokrowca. Nawet nie spojrzała przy tym na broń, nie spuszczała wzroku z Christiana. Nieznacznie uniosła brew, kiedy się obruszył. Dla niej to była jedna kaczka, czy bardziej, czy mniej na północ. Sama nigdy nie przywiązywała się do pochodzenia. Zmieniała je wraz z przewagą korzyści.
   - Co za różnica? - Wzruszyła ramionami.
  Spojrzała po koniu rozmówcy. Chwilę już tutaj stała, powinna wracać do swojego wierzchowca, zanim Czarny coś głupiego wymyśli, zacznie się szarpać, kombinować, albo o zgrozo zerwie się i ucieknie. Westchnęła ciężko. Zrobiła krok do przodu z zamiarem oddalenia się, kiedy stanęła jak wryta. Pytanie o Drozda wyraźnie zbiło ją z tropu. Nawet na chwilę spuściła wzrok i przemknęła nim po śniegu. Oblizała usta, odchrząknęła cicho i uniosła dumnie głowę.
   - Nie chodzę za nim krok w krok, po co ma mnie to interesować? - odpowiedziała ostro.
  Miała nadzieję, że to Norwegowi wystarczy, by przestać drążyć temat wampira, który wciąż był ostrą drzazgą wbitą w serce. Nie chciała pamiętać, nie chciała o nim myśleć, choć tak wiele o nim przypominało. Nawet przypadkowo napotkane osoby wyciągały ten wątek na światło dzienne. Ciążyło nad nią paskudne fatum, lecz musiała udawać, że wcale tak nie jest. Musiała. Wszak nie mogła okazać słabości.
   - Muszę zająć się koniem - stwierdziła zimno, zerkając na Christiana z intencją odejścia.
_________________
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 126
Wysłany: Dzisiaj 15:43   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Christian zajął się trochę wierzchowcem, żeby się tak perfidnie na Anastazję nie gapić przez cały czas. Posmyrał Whiskey pod grzywą, a ten zatrząsł szyją, przez co włosie uderzyło Mansiera po twarzy. A ostrzegali, że jak rude, to wredne i nie ma duszy, to jeszcze rudego konia sobie wziął...
Spojrzał na anielicę, ale już nie odpowiedział. Dobra, dla niej to nie była różnica, ale dla niego owszem. Ale nie na tyle ważna, żeby się o nią sprzeczać z kimś, kto ma broń w ręce. Nie pociągnął też wątku wampira, bo jej zachowanie jasno dało do zrozumienia, że nie jest to dobry pomysł. Christian starał się obserwować Anastazję dość uważnie, chociaż nie natarczywie. Bardzo wiele o człowieku i jego nastroju zdradzała mowa ciała, niewerbalne gesty, które właściwie odczytane dają masę informacji, a wielu ludzi tę wiedzę pomija, lub nie umie wykorzystać. Anielica nie wyglądała na szczególnie rozmowną i wylewną, więc tylko tak mógł dojść do tego, co siedzi jej w głowie i chyba przynosiło to efekty.
- W porządku - kiwnął głową.
Zrobił krok w jej stronę, a raczej w tę samą, w którą po prostu sama się skierowała. Zerknął na nią z pytaniem w oczach, czy nie będzie miała nic przeciwko. Chciał sobie z nią pogadać, tak o kilku ciekawych kwestiach. I postanowił zmienić temat.
- Jaki regiment? - zapytał.
Pytanie było trochę znikąd, ale powinna się domyślić, o co mu chodziło. Nieznacznie wskazał palcem własny kark, dając jej tym sugestię, że pyta o symbol, który An miała na skórze.
_________________
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Templates BlueDarkBG v.1.0 created by Gnacio helped by Avanast |

FORA PARTNERSKIE
www.zmiennoksztaltni.wxv.pl ShinjuRegashi Dragon Ball New Generation Reborn Rainbow RPG Artemida - Warrior Cats PBF BlackButler HogwartDream
SnM aegyo Vampire Diaries Vampire Kingdom Fairy Tail Path Magician