Sekret Miasta Strona Główna

Informacja systemowa
Z dniem 30 września 2018 roku serwisy wxv.pl/czo.pl/grupy-dyskusyjne.pl kończą swoją działalność świadczenia usług darmowego hostingu forów.
Więcej informacji: https://ees.pl/viewtopic.php?p=16936#16936


Poprzedni temat «» Następny temat
Zaśnieżony las
Autor Wiadomość
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 134
Wysłany: 2018-04-15, 19:41   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Trochę się uspokoiło i to zdecydowanie pozwoliło Christianowi odetchnąć. Jego interwencja okazała się dobrą rzeczą, bo zapobiegła dalszej, niepotrzebnej przecież potyczce. Kiedy tylko upewnił się, że Bastien nie zamierza ponownie rzucić się na anielicę, a anielica nie szuka sposobu, by skoczyć mu na plecy w chwili, w której nie patrzy, schował broń, żeby nie myślała, że zależy mu na walce. Bo przecież nie zależało.
- Uspokój się... - mruknął do kuzyna, ale ten chyba go nie słucha.
Mansier obserwował, jak krewny ustępuje. Odwrócił się w jego stronę, ale nic nie powiedział, pozwolił się minąć w milczeniu. Znał Bastka na tyle, by wiedzieć, że teraz żadne słowa do niego nie trafią, a mogą tylko niepotrzebnie podjudzić. Westchnął, ale pozwolił mu wsiąść na konia i odjechać w samotności. Parę dni spokoju... sam by takimi nie pogardził. Specjalnie patrzył za odjeżdżającym siwkiem zbyt długo, niż było to konieczne. Przeciągał ponowne odwrócenie się do Anastazji. Kiedy już to zrobił, nie za bardzo wiedział, jak się zachować, ani co powiedzieć. Wcześniej, kiedy pieprzony krwiopijca wciagnął ich w ratowanie anielicy, ta szybko zaczęła go fascynować. Jako osoba bardzo ciekawa świata, skrzydlata kobieta o niebiańskim pochodzeniu była gratką, którą z chęcią poznałby bliżej. W dodatku ta jej umiejętność do tworzenia lodu. To wszystko było tak bardzo ciekawe, że najchętniej wypytałby ją o to wszystko od zaraz. Pytań nie mógł jednak zadać, a przynajmniej nie miał odwagi, ze względu na to, czego dopiero się dowiedział. Był trochę w szoku, bo oto patrzył na kogoś, kto w pewnym sensie wstał z grobu. Dlaczego wszystko, co jeszcze niedawno było poukładane, teraz nie miało najmniejszego sensu?
- Do mnie już raz strzelałaś... może wystarczy? - zaczął ostrożnie.
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba, sakiewka z pieniędzmi, kilka drobiazgów.
Stan: Gojące się ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, kilka innych, prawie wygojonych rozcięć, poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 85%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 955
Wysłany: 2018-04-17, 23:01   
   Stopień: 1 [|||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Wodziła wzrokiem za jednym i drugim, kiedy ten bardziej agresywny wydawał się opuszczać teren. Przez chwilę miała nadzieję, że drugi z Norwegów pójdzie śladem mądrzejszego kuzyna i obydwaj odjadą w siną dal, lecz jak to najczęściej z nadzieją bywa - zawiodła. Strzelać nie zamierzała, głównie dlatego, że nie miała z czego, ale szabli z ręki nie puściła. Zmierzyła mężczyznę od góry do dołu, nie kryjąc nieufności. Nie zbliżał się, nie podchodził, nie naruszał dystansu, który narzuciła. I nie wyglądał, jakby chciał zaatakować.
  Nie odpowiedziała na jego komentarz, ale zaczęła po łuku zmierzać w kierunku drzewa, w którym wciąż tkwił jej sztylet. Nie lubiła pozostawiać swojej broni bez opieki, a z każdą chwilą, kiedy ostrze nie przebywało w rękach Anastazji, przesiąkało otaczającym je światem w ten najgorszy możliwy sposób.
  Wróciła myślami do poruszonego tematu. Jeśli wraz z kuzynem walczyli przeciw niej, kim byli? Nie wliczając przypadkowych rekrutów z obcych zaciągów, wtedy musiała ścierać się głównie z Duńczykami i Rosjanami. Nie była pewna pomniejszych stron konfliktu, to było zbyt dawno. Jak na niego patrzyła, to z pewnością pasował na Dana.
   - Christian... ehh, Duńczycy... - Westchnęła teatralnie. - Tak bardzo chcą udawać, że wyzbyli się pogaństwa, że nawet dzieci nazywają od wiary kościoła. - Jednym szarpnięciem wyciągnęła zatknięty w korę sztylet. - Czemu nie jedziesz za porywczym krewnym? Jeszcze pójdzie i wyrżnie kogoś za konflikt z czasów antycznych...
  Prychnęła. Anastazja nigdy nie rozumiała, dlaczego ludzie tak bardzo utożsamiali się z wojną. Mogła rozumieć patriotyzm, obronę ziem, ale nigdy nie potrafiła pojąć tej nienawiści człowieka do człowieka i żołnierza do żołnierza, tylko dlatego, że każdy z nich nosił inny kolor na mundurze. Wojna była jedynie narzędziem, a oni byli narzędziami wojny. Jednostka, o której nikt nie pamięta, licząca się w setkach lub tysiącach jako figurka przesuwana przez dowódcę po mapie taktycznej. Nie rozumiała też zachowania Bastiena. Sama może nie była wzorem cnót i lojalności, zmieniała fronty wedle tego, który był dla niej najbardziej opłacalny. Może nie byłą z tego dumna, lecz do tego zmusiło ją życie. A w czasie tułaczki przez egzystencję wszystkich nienawidziła po równo, swoich, cudzych czy wrogich. Zabijała tych, za których jej płacono. Nawet nie przywiązywała się do sprawy czy idei, które były przecież tak ulotne. I nie widziała sensu dalszego przelewania krwi w imię idei, która dawno już upadła bądź upadnie, a która przestawała być opłacalna.
_________________
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 134
Wysłany: 2018-04-18, 13:46   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Milczenie Anastazji sprawiło, że Christian zaczął podejrzewać, że mógł ją tylko sprowokować, a pytanie było błędem. Nie, żeby nie wierzył, że da sobie z nią radę, ale zwyczajnie nie chciał być do tego zmuszony, bo to nie miało najmniejszego sensu. Nie uważał, by mieli powody do walki. Trochę odsunął się, gdy anielica zaczęła podchodzić. Skierował swoje kroki w kierunku konia, który prychnął i zaczął powoli odsuwać się od rozmawiających.
- Nie jestem Duńczykiem, tylko Norwegiem - rzucił.
To była bardzo częsta przypadłość wielu ludzi, mylenie mieszkańców tych dwóch złączonych sojuszem krajów. Christiana bardzo to denerwowało, ani przez chwilę nie utożsamiał się z drugą nacją. Zerknął na Anastazję z ukosa. Lekko się uśmiechnął.
- Bastien musi pobyć chwilę sam, on tak ma. - Wzruszył ramionami. - A ty gdzie zgubiłaś swojego wampira?
Kiedy zapytał o Drozda, głos mimowolnie zrobił mu się bardziej szorstki. Nie lubił go nadal, więc miał nadzieję go nie spotkać, żeby nie okazało się, że zaraz wyskoczy zza jakiegoś drzewa z tym swoim głupim uśmieszkiem. No tylko dziwne było, że anielica wcześniej też o niego pytała. Chciał się dowiedzieć, o co chodzi, ale nie pytając tak całkiem wprost.
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba, sakiewka z pieniędzmi, kilka drobiazgów.
Stan: Gojące się ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, kilka innych, prawie wygojonych rozcięć, poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 85%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 955
Wysłany: 2018-04-20, 13:21   
   Stopień: 1 [|||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Obróciła ostrze w palcach i płynnym ruchem schowała do pokrowca. Nawet nie spojrzała przy tym na broń, nie spuszczała wzroku z Christiana. Nieznacznie uniosła brew, kiedy się obruszył. Dla niej to była jedna kaczka, czy bardziej, czy mniej na północ. Sama nigdy nie przywiązywała się do pochodzenia. Zmieniała je wraz z przewagą korzyści.
   - Co za różnica? - Wzruszyła ramionami.
  Spojrzała po koniu rozmówcy. Chwilę już tutaj stała, powinna wracać do swojego wierzchowca, zanim Czarny coś głupiego wymyśli, zacznie się szarpać, kombinować, albo o zgrozo zerwie się i ucieknie. Westchnęła ciężko. Zrobiła krok do przodu z zamiarem oddalenia się, kiedy stanęła jak wryta. Pytanie o Drozda wyraźnie zbiło ją z tropu. Nawet na chwilę spuściła wzrok i przemknęła nim po śniegu. Oblizała usta, odchrząknęła cicho i uniosła dumnie głowę.
   - Nie chodzę za nim krok w krok, po co ma mnie to interesować? - odpowiedziała ostro.
  Miała nadzieję, że to Norwegowi wystarczy, by przestać drążyć temat wampira, który wciąż był ostrą drzazgą wbitą w serce. Nie chciała pamiętać, nie chciała o nim myśleć, choć tak wiele o nim przypominało. Nawet przypadkowo napotkane osoby wyciągały ten wątek na światło dzienne. Ciążyło nad nią paskudne fatum, lecz musiała udawać, że wcale tak nie jest. Musiała. Wszak nie mogła okazać słabości.
   - Muszę zająć się koniem - stwierdziła zimno, zerkając na Christiana z intencją odejścia.
_________________
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 134
Wysłany: 2018-04-21, 15:43   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Christian zajął się trochę wierzchowcem, żeby się tak perfidnie na Anastazję nie gapić przez cały czas. Posmyrał Whiskey pod grzywą, a ten zatrząsł szyją, przez co włosie uderzyło Mansiera po twarzy. A ostrzegali, że jak rude, to wredne i nie ma duszy, to jeszcze rudego konia sobie wziął...
Spojrzał na anielicę, ale już nie odpowiedział. Dobra, dla niej to nie była różnica, ale dla niego owszem. Ale nie na tyle ważna, żeby się o nią sprzeczać z kimś, kto ma broń w ręce. Nie pociągnął też wątku wampira, bo jej zachowanie jasno dało do zrozumienia, że nie jest to dobry pomysł. Christian starał się obserwować Anastazję dość uważnie, chociaż nie natarczywie. Bardzo wiele o człowieku i jego nastroju zdradzała mowa ciała, niewerbalne gesty, które właściwie odczytane dają masę informacji, a wielu ludzi tę wiedzę pomija, lub nie umie wykorzystać. Anielica nie wyglądała na szczególnie rozmowną i wylewną, więc tylko tak mógł dojść do tego, co siedzi jej w głowie i chyba przynosiło to efekty.
- W porządku - kiwnął głową.
Zrobił krok w jej stronę, a raczej w tę samą, w którą po prostu sama się skierowała. Zerknął na nią z pytaniem w oczach, czy nie będzie miała nic przeciwko. Chciał sobie z nią pogadać, tak o kilku ciekawych kwestiach. I postanowił zmienić temat.
- Jaki regiment? - zapytał.
Pytanie było trochę znikąd, ale powinna się domyślić, o co mu chodziło. Nieznacznie wskazał palcem własny kark, dając jej tym sugestię, że pyta o symbol, który An miała na skórze.
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba, sakiewka z pieniędzmi, kilka drobiazgów.
Stan: Gojące się ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, kilka innych, prawie wygojonych rozcięć, poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 85%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 955
Wysłany: 2018-04-22, 00:56   
   Stopień: 1 [|||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Musiała przyznać, że Duńczyk Norweg był grzeczny. Albo robił to przypadkiem, albo należał do tego gatunku bardziej myślącego, ale słuchał tego, czego mu nie mówiła. Nie wchodził jej pod nogi, nie zbliżał się, nie naruszał bariery, którą wyznaczyła. Nie próbował odpowiadać bronią na trzymaną przez anielicę broń. Ulegał jej tym samym. Wiedział, gdzie jego miejsce i się go trzymał. Nie był denerwujący i tak po prawdzie, nawet jej nie przeszkadzał. Jego obecność nie była uciążliwa, nawet jeśli zadawał niewygodne pytania. To były wnioski, które szły dość daleko, dlatego odnosiła je zaledwie do chwili obecnej. Teraz nie był denerwujący i tylko dlatego teraz pozwoliła mu za sobą iść, gdy zmierzyła w stronę swojego konia. Ale plecami się do niego nie odwróciła i szabli nie schowała.
  W pierwszej chwili nie zrozumiała, skąd jego pytanie, lecz jego ruch był dobrą wskazówką. Mimowolnie powędrowała wolną dłonią na kark. Poczuła nierówną fakturę własnej skóry. Choć wyskaryfikowanego motywu nie widywała zbyt często, doskonale znała jego formę.
   - 2de Régiment d'Auguien-Cavalerie de Dragons - wyrecytowała, przybierając faktycznie francuski akcent. - Stare dzieje.
  Akurat przynależności do dragońskiego regimentu Francji nigdy nie ukrywała, gdy ktoś pytał, nie miała problemu odpowiedzieć. Zadziwił, a może nawet zaniepokoił Anastazję sam fakt, że Christian wiedział o białym tatuażu, który miała na karku, a który rzadko kiedy było widać przez włosy. Mogłaby potraktować go ostro, wymusić wyznanie prawdy, lecz nie chciała tego robić. On był spokojny i nienatarczywy, więc ten jeden raz, ona mogła tak samo.
   - Kiedy to zauważyłeś? - zmrużyła podejrzliwie oczy.
_________________
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 134
Wysłany: 2018-04-22, 14:49   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Brak protestu ze strony anielicy uznał jako zgodę, więc ruszył jej śladem. Ani na chwilę nie próbował skracać dystansu, który wyznaczyła, żeby nie powodować niepotrzebnego konfliktu. Może się płaszczył przed nią trochę za bardzo, ale tak już miał. Nie widział ujmy dla swojego honoru w tym, że unikał starcia, w przeciwieństwie do Anastazji dla niego nie była to oznaka słabości, a raczej rozumu. Przecież bardziej opłacało się nie kłócić.
Wysłuchał jej i trochę się zdziwił. Widywał kobiety w wojsku i na wojnie, ale to były przypadki pojedyncze i najczęściej sprawowały rolę sanitariuszek, kucharek, albo przypadkowo napotkanych na drodze dziewcząt, z którymi nie było co z robić. Jakoś tak nie za bardzo widywał kobiety z bronią na środku pola, to nie pasowało. Niby po tym, do czego się przyznała i co sam podejrzewał nie powinien się czuć zaskoczony, ale to było na tyle inne, żeby w głowie leżało jakoś dziwnie.
- W domu, zanim zaczęłaś do mnie strzelać. - wzruszył ramionami. - Całkiem przypadkiem.
An wydawała się Christianowi tak mała i tak drobna, nawet z potężnymi skrzydłami na plecach. One nawet dodawały jej kruchości, robiły z niej bajkową istotę. Nie potrafił sobie tego wyobrazić, przecież ona wyglądała, jakby broń ukradła starszemu bratu. Nagle coś go tknęło.
- Tam byli Francuzi?
Tknęła go też druga rzecz, która tykała od dłuższego czasu, ale jakoś tak głupio mu było zapytać. No ale w końcu, raz kozie śmierć, nie?
- Nie zrozum mnie źle... ale jaki kapitan przyjął do regimentu kobietę?
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba, sakiewka z pieniędzmi, kilka drobiazgów.
Stan: Gojące się ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, kilka innych, prawie wygojonych rozcięć, poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 85%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 955
Wysłany: 2018-04-22, 15:58   
   Stopień: 1 [|||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Anastazja zeskoczyła z wyższego kamienia i szybko tego pożałowała, bo w ciele odezwała się absolutnie każda rana, jaka tylko mogła. Skrzywiła się nieznacznie, ale tak, by Christian w tej chwili akurat nie mógł zobaczyć jej twarzy. No tak... w domu. Ten kawałek przeszłości, chociaż miał miejsce raptem kilka dni czy może tygodni temu, pozostawał jednym z bardziej mglistych. Owiany częściową amnezją. Można by jej wmówić bardzo wiele z wydarzeń i musiałaby w nie uwierzyć tylko dlatego, że nie miała argumentu na przeciw.
  - Nie wtedy - odpowiedziała krótko. Bo i owszem, na wojnie, na której się spotkali, nie należała już do armii francuskiej. - Żaden nie musiał. To był mój regiment - dodała sucho, zerkając na Norwega, by zobaczyć jego reakcję.
  Nie zaskoczyło anielicy takie myślenie. Kobieta w armii była oksymoronem, wyrażeniem wewnętrznie sprzecznym, przynajmniej w odniesieniu do czasu, o jakim rozmawiali. Stosunkowo często spotykała się z takim traktowaniem. Świat zdominowany przez mężczyzn był dla niej światem okrutnym, dlatego sama musiała przyjąć jeszcze większe okrucieństwo, by w nim przetrwać.
   - Dawno i nieprawda. - Wzruszyła ramionami.
  Szybka kalkulacja w głowie pozwoliła jej określić, że w czasie, w którym dowodziła francuskim oddziałem jazdy, Christiana na świecie jeszcze nie było. Trochę przyspieszyła kroku, gdy w polu widzenia pojawił się Czarny. Podeszła do konia i pogładziła go po głowie, zerkając wkoło, czy nie zdążył narozrabiać.
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 134
Wysłany: 2018-04-25, 22:46   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


No tak, to było bardzo logiczne. Skoro nie wiedział o Francuzach, to musieli wtedy być gdzieś indziej, albo wcześniej. To drugie było też bardzo logiczne, przecież jeśli sama dowodziła werbowaniem ludzi, mogła zdecydować o przyjęciu ko... zaraz, chwila.
- Co? - powtórzył, kiedy nagle dotarł do niego absurd wypowiedzi, którą usłyszał. Aż stanął jak wryty i jeszcze raz zastanowił się, czy dobrze usłyszał. No ale trudno mówić o pomyłce, przecież tych słów nie dało się pomylić z innymi. - Jesteś... kapitanką? Wow... - zamrugał szybko oczami. - Jak to się stało?
Podszedł za nią jeszcze kawalek, a myśli Christiana momentalnie uciekły do wizji, jaka powstawała w głowie. Nagle osoba anielicy stała mu się jeszcze bardziej interesująca, taka... inna. Ktoś nowy, coś nowego, nigdy nie spotkał się z kimś takim i koniecznie chciał dowiedzieć się jak najwięcej. Choć niby udzielała odpowiedzi na pytania i zyskiwał nowe informacje, wcale nie miał wrażenia, że jego wiedza się zwiększa. Wręcz przeciwnie, pytania narastały z każdą odpowiedzią Anastazji. Zatrzymał się w bezpiecznej odległości, kiedy doszli do tego konia anielicy. Może źle to zabrzmi, ale spodziewał się bardziej kucyka, czy jakiegoś małego konia... a nie bojowego fryzyjczyka wzrostu karocy.
- Twój? - zapytał z lekkim zaskoczeniem.
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba, sakiewka z pieniędzmi, kilka drobiazgów.
Stan: Gojące się ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, kilka innych, prawie wygojonych rozcięć, poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 85%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 955
Wysłany: 2018-04-26, 23:00   
   Stopień: 1 [|||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Niewiele brakowało, a byłaby się uśmiechnęła, gdy zobaczyła skądinąd gwałtowną reakcję Norwega. To był jeden z tych niewielu plusów bycia kobietą w męskim świecie - miny mężczyzn, gdy do nich docierało, że kobieta złamała narzucone przez nich zasady. Gdyby Anastazja żyła w czasach nieco późniejszych, z pewnością nazwano by ją emancypatką, albo nawet feministką, choć sama nigdy nie miała zapędów do walki z męskim systemem. To wychodziło jakoś tak samo przez się, zupełnie z boku, jako efekt uboczny, a nie zamierzony cel. Takich skutków ubocznych to można doświadczać.
   - Byłam - poprawiła go niemal od razu, ale nawet na rozmówcę nie spojrzała, pochłonięta oględzinami Czarnego. - W czasie wojny z Hiszpanią jakoś tak wyszło, że ze służby we francuskim dworze przeszłam do służby wojskowej. Później wystarczyło udowodnić, że ówczesny kapitan regimentu był idiotą.
  Ogier faktycznie nie zdążył wiele narozrabiać, jedyne co, to zaplątał kawałek liny wokół kopyta, ale z tym bez trudu sobie poradziła. Kiedy znalazła się w zasięgu zębów wierzchowca, położył po sobie uszy i wyszczerzył zęby. Strzeliła mu pstryczka w chrapy jeszcze zanim zdążył zamierzyć się na ugryzienie. W odpowiedzi podciągnął pysk pod klatkę i przez chwilę wyglądało, jakby zamierzał zadębować, lecz jedynie strzelił ogonem po bokach.
   - A widzisz tu kogoś innego? - mruknęła z ironią. - A ty? Pewnie pospolity żołnierz idący w ślady ojca i dziadka, którzy życie stracili na wojaczce?
_________________
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 134
Wysłany: 2018-04-29, 15:46   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Mężczyzna oparł się bokiem o najbliższe drzewo. Słuchał anielicy z zainteresowaniem, chociaż powiedziała niewiele. Trochę szkoda, bo ciekawska dusza wręcz rwała się do poznania każdego szczegółu tej interesującej historii. To było dla niego na tyle nietypowe, że chciał się dowiedzieć wszystkiego.
- Tak młoda dziewczyna, a już na wojnie... - westchnął.
W pewien sposób to nawet mu się zrobiło żal Anastazji. Na nim samym pierwsze spotkanie z bitwami odcisnęło mocne piętno, a co dopiero na wrażliwszej i delikatniejszej kobiecie.
Nie leżała mu trochę ta wspomniana wojna między dwoma sąsiadującymi królestwami. Specem od historii może nie był, bo i nie miał zbyt wiele okazji, by się jej uczyć, ale w kwestiach bitew i wojen to był trochę rozgarnięty. Sam był tego częścią, a często spotykał ludzi w różnym wieku, którzy wiele widzieli i wiele o tym opowiadali, więc poznawał takie rzeczy metodą bardziej doświadczalną.
- Ta wojna to trochę dawno była. - ściągnął brwi. Czyżby bredziła? - Z czterdzieści lat temu.
Wrażenie zrobiło na nim też, jak radziła sobie z wielkim koniem przed sobą. Sam miał z tymi zwierzętami dość dużo do czynienia, ale nie był pewien, czy by miał odwagę tak się obchodzić z tak olbrzymim ogierem. Chociaż to mogło też chodzić o kontrast, jaki powstawał między małą anielicą, a wielkim fryzyjczykiem. W każdym razie to było ciekawe.
- Taak... - Zaśmiał się pod nosem. - Mniej więcej tak było, jak zresztą bardzo często. Ale to chyba wiesz...
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba, sakiewka z pieniędzmi, kilka drobiazgów.
Stan: Gojące się ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, kilka innych, prawie wygojonych rozcięć, poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 85%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 955
Wysłany: 2018-05-01, 19:42   
   Stopień: 1 [|||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Anielica słuchała Christiana i zerkała w jego kierunku co jakiś czas, ale zaprzestała już całkowitego i nieprzerwanego obserwowania. Bardziej zainteresowała się koniem i sprawdzeniem stanu rzędu. Poprawiła poluzowany pasek potyliczny. Aż się zdziwiła, że wcześniej nie zauważyła tej drobnej usterki, przecież od czegoś takiego całe ogłowie może spaść, a to zdecydowanie ostatnie, czego przy Czarnym by potrzebowała.
   - Nie jestem tak młoda, jak wyglądam. - Rzuciła, zerkając na Norwega. Przechyliła głowę. - Ile ty masz lat? Pewnie ze czterdzieści parę... To ja tak ze cztery razy więcej.
  Odwiązała ogiera od drzewa, lecz ani na chwilę nie pozwoliła, by poczuł luz na uwiązie. Nieznacznie poruszyła barkami, bo nawet krótka chwila schylania się powodowała nieprzyjemne mrowienie w poranionej skórze pleców.
   - Pochodzimy... z nieco innych czasów. Może kiedyś zrozumiesz.
  Podprowadziła konia do większego kamienia, który wykorzystała jako pomoc przy wsiadaniu. Bez sprawnych skrzydeł wdrapanie się na tak wysokiego wierzchowca było nie lada wyzwaniem. Anastazja spojrzała na Christiana dużo przychylniejszym okiem, niż robiła to dotychczas. Musiała przyznać, że jego obecność nie była jakoś szczególnie denerwująca, a może nawet wręcz przeciwnie. Chociaż rozmowa toczyła się raczej o niczym, to całkiem miło było mieć się do kogo odezwać.
   - Jedziesz ze mną, czy w swoją stronę? - Uniosła brew, a jej ton stał się na moment dużo łagodniejszy.
_________________
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 134
Wysłany: 2018-05-01, 23:16   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


W pewnej chwili zaczął podejrzewać coś w stylu przenoszenia się w czasie, albo innego zaginania czasoprzestrzeni, więc nie przeżył znowu takiego mocnego szoku, jak anielica uświadomiła go o swoim wieku. Ostatnio sporo tych szoków zaliczał i powoli zaczynał się przyzwyczajać, a że Anastazja była przedstawicielką rasy uznawanej przez ludzi za boską, to nie było takie dziwne, że jej wiek nie liczy się normalnymi latami.
- No tak... - mruknął krótko.
Na grzbiecie tak wielkiego wierzchowca wyglądała na jeszcze mniejszą, więc Mansier nie mógł powstrzymać się od drobnego uśmiechu w jej stronę. Sprawnie dosiadł Whiskey, a że nie potrzebował do tego kamieni, obyło się bez niepotrzebnego łażenia po śniegu.
- A to zależy, gdzie pani jedzie, pani kapitan - rzucił z rozbawieniem, lekko nachylając się w jej stronę, jakby w małym ukłonie.
Tak czy siak ruszył w tym samym kierunku, co anielica. Starał się pozostać w zasięgu jej wzroku, bo zauważył, że nie spuszczała go z oka i nie odwracała się plecami. To był dla Christiana jasny sygnał, gdyby teraz zaczął jej uciekać, pewnie by się tylko zdenerwowała. To brzmiało głupio nawet w głowie Mansiera, ale Anastazja zachowywała się trochę jak zdziczałe zwierzę, przynajmniej tak mu się wydawało. Miała podobne zachowania, to jej wodzenie wzrokiem, utrzymywanie dystansu. Może właśnie to była metoda dla tego szaleństwa.
- To musi być ciekawe uczucie, być najstarszą w okolicy, a wyglądać na całkowicie młodziutką - zagaił. - Jak to działa? W ogóle się nie starzejesz?
Ten wątek naprawdę go zainteresował, zresztą prawie jak wszystko, co nowe. Sam nie czuł się staro, ale miał świadomość, że nie należy już do najmłodszych. Czasami ból tu czy tam, albo szybsze zmęczenie i dłuższa rekonwalescencja w porównaniu do młodszych kompanów wyraźnie dawały się we znaki. Ale być wiecznie młodym... to by musiało być ciekawe.
_________________
 
   Podziel się na:     
Anastazja Leneaure


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Jasna koszula, ciemne, skórzane spodnie, buty do połowy łydki - wiązane na rzemienie, skórzane rękawiczki do łokci. Przy bokach dwa pistolety, szabla, sztylet. Po nożu w każdej cholewce. || W torbie przy siodle: kule i torebki prochu [20 sztuk], lina [zwój 20 metrów], płótno uniwersalne [10 m2], krzesiwo, pusta, pozwijana torba, sakiewka z pieniędzmi, kilka drobiazgów.
Stan: Gojące się ślady po biczu na plecach i nasadach skrzydeł, odkażone; zwichnięte lewe skrzydło, ustabilizowane; poziome, płytkie rozcięcie na szyi, kilka innych, prawie wygojonych rozcięć, poszarpane i pocięte pióra przy nasadach skrzydeł. Włosy i pióra nie do końca wymyte z krwi, miejscami zabarwione na lekki róż. Blizna na szyi po ugryzieniu wampira, blizna po postrzale pod lewym obojczykiem, potrójna blizna na udzie. Pod linią włosów skaryfikacja symbolu fleur-de-lis (pełny opis blizn w KP). || Osłabiona, choć stopniowo odzyskuje siły. Wyjątkowo wrogo nastawiona do wszystkiego i wszystkich.
Moc: Kontrola nad śniegiem i lodem.
Energia: 85%
Dołączył: 19 Sty 2015
Posty: 955
Wysłany: 2018-05-04, 15:15   
   Stopień: 1 [|||]
   Fundusze: 4351 C.
   Zwierzęta: Kary ogier, którego mianuje Czarnym.
   Multikonta: Elissarinn Tradituri, Dagamir von Everec


  Spojrzała na Christiana spode łba.
   - Nie mów tak na mnie.
  To była przeszłość, miniony okres, jedna z wielu figur na kartach jej historii. Może nie plama, wszak bywały o wiele gorsze momenty, a jednak nie najjaśniejszy z fragmentów. Nie miała powodów, by tego żałować, mimo wszystko dzierżenie takiego stanowiska można było nazwać sukcesem, ale z perspektywy czasu wiele rzeczy zrobiłaby inaczej.
   - Wątpię, bym była najstarsza. - Wzruszyła ramionami. - Nie ja jedyna jestem długowieczna.
  Jako że Czarny nie próbował się wyrywać, puściła go stępa na długiej wodzy. Skierowała w stronę mniej-więcej pokrywającą się z tą, którą wskazała wcześniej Bastienowi. Nie miała konkretnego celu, więc sama nie była w stanie odpowiedzieć, dokąd zmierza.
   - Nie starzeję się i nie ma dla mnie limitu wieku. Nie słabnę z roku na rok, nie pogarszają mi się zmysły - Zerknęła na mężczyznę z lekkim uśmieszkiem. - Z drugiej strony, to musi być ciekawe uczucie się starzeć.
  Sam się prosił.
  Kiedys nawet Anastazję to interesowało. Miewała w życiu takie chwile, że owo zastanowienie wracało. Najbardziej wtedy, gdy po raz pierwszy dotarło do niej, jak bardzo życie zwykłych ludzi jest krótkie, a zmarł człowiek, którego kilkadziesiąt lat wcześniej widziała jako uczącego się chodzić chłopca. Przez ten czas sama w ogóle się nie zmieniła, za to tamto małe dziecko zdążyło dorosnąć, zostać ojcem, a później dziadkiem, zdążyło posiwieć i w końcu wyzionąć ducha. Przed ludźmi stała bariera nie do przeskoczenia, która ograniczała ich do życia zaledwie raz. Tylko jeden raz mogli podejmować decyzje i przechodzić przez określone etapy, kiedy anielica mogła wsiąść na konia, wyjechać do miejsca, gdzie nikt jeszcze jej nie zna, zacząć zupełnie od nowa, bez jakiegokolwiek limitu. Nie potrafiła wyobrazić sobie, by jej czas był ograniczony.
_________________
 
   Podziel się na:     
Christian Mansier


Karta Postaci


Wiek: 46
Ekwipunek: Grube spodnie, szara koszulka, skórzana kurtka, bezrękawnik z naturalnego futra. Wysokie, wiązane buty, szeroki pas z grubej skóry. Na plecach miecz, przy pasku długi nóż, dwa pistolety, zapas kul i prochu oraz mała sakiewka z potrzebnymi drobiazgami, skórzane rękawice.
Stan: Postrzelony w lewe ramię przez Anastazję. Przez ostatnie wydarzenia skrajnie podejrzliwy, a wrodzony optymizm gdzieś się na chwilę zgubił.
Energia: 100%
Dołączył: 26 Maj 2017
Posty: 134
Wysłany: 2018-05-04, 22:38   
   Fundusze: 2234 C.
   Zwierzęta: Kasztanek imieniem Whiskey


Skierował swojego kasztana w ślad za koniem anielicy, jechał jej po prawej stronie, nieco bardziej z tyłu, bo to przecież ona prowadziła. Śmiesznie to wyglądało, bo jej ogier był wyższy od ogiera Mansiera, przez co An siedziała wyżej i prawie wyższa się wydawała. Jeszcze jak dodać do tego te skrzydła... No ciągle nie mógł powstrzymać się od lekkiego uśmiechu. Nie wyglądała tak groźnie, mógłby się pokusić o stwierdzenie, że nawet całkiem łagodnie.
Szybko zapamiętał, by nie odnosić się do Anastazji w ten sposób. Mógł trafić na czuły punkt, a godzenie w takie nigdy nie wychodziło na dobre, jeśli się chciało nawiązać pozytywną relację.
- Zaraz się okaże, że co drugi knypek ma tu ileś razy więcej niż ja. Normalnie poczuję się młodo! - zaśmiał się pod nosem.
To, co potem powiedziała, wprawiło go w krótką zadumę. A gdyby tak nigdy, przenigdy nie musieć martwić się, że braknie sił, wzrok zawiedzie, a kolano ugnie o raz zbyt szybko? To by była nawet przyjemna perspektywa, taki kompletny spokój. Starość spędzała ludziom w jego okolicy sen z powiek równie mocno co wojna i choroba, bo równała się najczęściej niedołężności i niemożliwości samodzielnego poradzenia sobie. Nikt nie chciał być ciężarem, a jak się nie miało dzieci, to tym gorzej, bo ten ciężar spadał na dalszą rodzinę. Mało kusząca perspektywa.
- Nie takie ciekawe... Patrzysz na swoje odbicie w jeziorze i za każdym razem wygląda na bardziej zmęczone. Nawet nie wiesz kiedy, a piękne panny zamiast na ciebie, zaczynają patrzeć na podlotków w ostatnim rzędzie. - zerknął na nią z rozbawieniem. - Za to ty o brak uwagi się nie musisz obawiać. - uśmiechnął się w zaczepny sposób. No dobra, może tylko TROCHĘ się łasił, ale nie powiedział nic na siłę. Chociaż anielica była wredna jak ostatnia wiedźma i wszystkich próbowała odepchnąć, to buzię miała całkiem ładną. Nawet z tym wrogim wyrazem.
_________________
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Templates BlueDarkBG v.1.0 created by Gnacio helped by Avanast | -

FORA PARTNERSKIE
over-undertale AbsitOmen Kroniki Fallathanu TGF - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce ShinjuRegashi Dragon Ball New Generation Reborn Rainbow RPG Artemida - Warrior Cats PBF BlackButler HogwartDream
Eclipse
SnM aegyo Vampire Kingdom Fairy Tail Path Magician