Sekret Miasta Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Połączone piwnice
Autor Wiadomość
Kuguar


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; krótki miecz przewieszony przez plecy; kusza [załadowana, nienaciągnięta]; bełty [17szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Nieznacznie stłamszony i zakurzony od piwnicy. Rozcięcie na lewym przedramieniu nie wygląda bardzo groźnie, poza tym nic mu nie dolega.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 41
Wysłany: 2018-04-09, 18:57   
   Fundusze: 49 C
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


  Kuguar skrzywił się, choć w mętnym świetle ciężko było to dostrzec.
  — O świetnie — rzucił ironicznie. — Właśnie prawie zaciukałaś naszą mapę. — Zerknął za siebie, nasłuchując przez moment nieprzyjemnych odgłosów, po czym spojrzał stanowczo na Charlienze. — Później się pobijecie...
  Bynajmniej nie podobał mu się obrót spraw. Niepotrzebnie w ogóle oddawali strzały, to zawsze się źle kończyło. Zwłaszcza w tak niepewnych sytuacjach. Minęło może parę sekund, kiedy drzwi rozsypały się pod uderzeniem. A na kogo poleciały odłamki? Oczywiście, chyba zaczynał się przyzwyczajać. Zmrużył oczy, czując, jak naływają mu do nich łzy. Gorszy był jednak fakt, że to uderzenie było znacznie silniesze niż wcześniej i Kuguar naprawdę nie miał ochoty poznawać jego sprawcy, kim lub czymkolwiek był. Zaklął pod nosem, chowając kuszę na plecy, i przepchnął się koło ranionego nożem, głównie koło niego i nie bez przyczyny, ale ten zapewne nawet nie zwrócił uwagi. Lekko wsparłszy się ręką o ścianę, przeskoczył nad batem i pognał przez tunel.
  — Ruszcie dupy! — krzyknął za siebie, bynajmniej nie zwalniając biegu. Byle dalej i byle wyżej.
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Charlienze


Karta Postaci


Wiek: 221
Ekwipunek: Kusza, 11 bełtów przy pasku spodni, dwa noże myśliwskie, sztylet, bat, manierka z wódką, krzesiwo, magiczny kamień wskazujący nieludzi. || Ubranie: skórzany, czarny płaszcz za kolana; gorset; obcisłe spodnie, a na nie coś na kształt spódnicy, z wielu skrawków materiału, przez co pozwalającej na swobodny ruch; karwasze; przepaska, którą może związać włosy; skórzane buty do połowy łydki, na grubym obcasie, z metalowym czubem.
Stan: Świetny
Energia: 100%
Dołączył: 11 Gru 2017
Posty: 46
Wysłany: 2018-04-12, 20:33   
   Fundusze: 5 C.
   Multikonta: Vasi


  Żachnęła się, słysząc zarzut Kuguara. Ona miałaby być winna czemukolwiek? Sami by nie dali rady wyjść? No bez przesady!
  - Nikogo nie zaciukałam! Za to sam z siebie na pewno nam nie zwieje teraz - mruknęła, chwytając sprawnie popchniętego na nią mężczyznę. Za to cholernie nie podobało jej się, co robił drugi. Dupek od butelki. Zawarczała cicho.
  - Może byś łaskawie zabrał tego choleryka, żeby nie zniszczył mojego bata?! - Wściekle, popchnęła przed siebie mężczyznę. Jej uwadze również nie umknęły dziwne dźwięki i zjawiska, które działy się w korytarzu za nimi. No świetnie, do cholery jasnej. A po tym wszystkim nawet nie będzie mogła się napić, bo butelka leżała gdzieś w kącie i nie było do końca czasu jej szukać.
  Widząc uciekającego Kuguara ruszyła za nim biegiem, ciągnąc ze sobą łucznika. Jednocześnie nie puszczała bata, mając nadzieję, że się rozplącze, mężczyzna go rozplącze, albo stanie się cokolwiek chociaż na tyle, żeby nie straciła rączki - resztę można jakoś naprawić.
  Zerknęła przez ramię, wyczuwając niemalże piekielne istoty. Coś przeklętego. W sumie jak ona, ale ona była jedna, a tego... było w cholerę dużo. I to było najbardziej trafne określenie ich ilości.
  - Co to jest? - Warknęła nad uchem łucznika. Wyglądał na zorientowanego jeśli chodzi o to, z czym się mierzą.
_________________
She tied you to the kitchen chair
She broke your throne and she cut your hair
And from your lips, she drew the Hallelujah
 
 
   Podziel się na:     
Mistrz Gry


Dołączył: 19 Lut 2015
Posty: 556
Wysłany: 2018-04-13, 19:41   

  Pchnięty do tyłu, omal nie potknął się o jakiś wystający kamień. A może ten kamień wcale tak bardzo nie wystawał? Ciężko powiedzieć, wciąż był oszołomiony ciosem i zapewne mógłby się zabić na własnych nogach. Nawet nie śmiał się odwrócić w stronę uciekiniera, który wystawiwszy miecz w jego stronę, zacmokał.
  Charlienze mogła bez problemu pociągnąć go za sobą, nie stawiał najmniejszego oporu, zwłaszcza, że opór równałby się pozostaniu w tym miejscu. Schwytany przed chwilą mężczyzna nie tracił czasu, który niespodziewanie mu podarowano. Czujność się opłaciła. Zręcznym ruchem przeciął naprężony bat koło swej nogi i tylko lekko wspał się drugą ręką o podłogę, nim ruszył za pozostałymi. Musiał, brunatne opary pochłonęły już prawie cały zakręt.
  — S-kąd mam wiedzieć? — odparł łucznik z pewną pretensją w głosie, po czym kaszlnął. Bieg zdecydowanie mu nie służył.
  Nie minęło wiele czasu, kiedy przed Kuguarem zjawiło się kolejne rozwidlenie korytarzy, tym razem w kształcie plusa. Jakieś stworzenie za ich plecami wydało piekielny ryk, od którego zadudniło nie tylko w piersi, ale i w samych ścianach, a z sufitu posypał się piach. Biegnący z tyłu mogli poczuć żar bijący im w plecy. Łucznik zwolnił, nieznacznie co prawda, ale dało się to odczuć. Gdzieś za ich plecami natomiast rozbrzmiał głośniejszy krok jak od potknięcia i zaraz po tym coś, co już z samego tonu było niecenzuralne. Szybsze kroki, ciężkie jak u kamiennego posągu, zbliżyły się niebezpiecznie, zdałoby się prawie deptały im po piętach, a dym zaczął skutecznie ograniczać widoczność. Gdzieś w dali mogli dostrzec światełko pochodni zmiennokształtnego, która jednak zaraz zniknęła.
  Jedna z kończyn opadła z łoskotem tuż za plecami złodzieja butelek. Jeśli którekolwiek z nich obejrzało się za siebie, niewiele dostrzegło wśród oparów, za wyjątkiem kilku szponów i przynajmniej jednej pary oczu. Te szybko zniknęły, zastąpione plamą głębszego mroku, z którego wyrwała się fala oślizgłego szlamu. Glut rozlał się pod nogami uciekających, skutecznie sprowadzając ich na ziemię. W nim też utonęła pochodnia uciekiniera, pogrążając ich w ciemności. Ściana zadrżała, kiedy pięć pazurów bez trudu rozorało ją na strzępy, wyszarpując sporej wielkości głaz, który to zaraz poleciał niemal tuż nad ich głowami. Miał trafić w mężczyznę kawałek dalej, ten jednak zdążył skręcić, a kamień uderzył w filar na środku rozstaju i wbił się w narożnik. Z sufitu posypały się kolejne bloki, tarasując owo przejście.
 
   Podziel się na:     
Charlienze


Karta Postaci


Wiek: 221
Ekwipunek: Kusza, 11 bełtów przy pasku spodni, dwa noże myśliwskie, sztylet, bat, manierka z wódką, krzesiwo, magiczny kamień wskazujący nieludzi. || Ubranie: skórzany, czarny płaszcz za kolana; gorset; obcisłe spodnie, a na nie coś na kształt spódnicy, z wielu skrawków materiału, przez co pozwalającej na swobodny ruch; karwasze; przepaska, którą może związać włosy; skórzane buty do połowy łydki, na grubym obcasie, z metalowym czubem.
Stan: Świetny
Energia: 100%
Dołączył: 11 Gru 2017
Posty: 46
Wysłany: 2018-04-15, 21:04   
   Fundusze: 5 C.
   Multikonta: Vasi


  Już po krótkiej chwili ucieczki oczy zaczęły ją szczypać koszmarnie od pojawiającego się wszędzie dymu. Poczuła jak po policzkach ciekną łzy i zaklęła głośno, przez reakcje swojego organizmu widząc jeszcze mniej. Do tego musiała ciągnąc za sobą rannego, bo wielki pan Thomas sobie tego zażyczył. Zacisnęła mocno usta, już wściekła na ten pomysł.
  Zaklęła z całego serca, w głos, kiedy usłyszała za sobą ruch i skuliła się, widząc lecący kamień. Serio, kurwa?! Spojrzała na ciągnącego się za nią mężczyznę i bez dłuższej chwili zastanowienia pchnęła go do tyłu. Cokolwiek za nimi podążało, niech pożywi się najpierw nim. Jeśli nie uda jej się wydostać z macek potwora, to żywa mapa na powierzchnię i tak do niczego się jej nie przyda.
  Kiedy tylko pozbyła się spowalniającego ją balastu, rozwinęła pełną prędkość. Wydawało jej się, że w miejscu, gdzie zniknął Kuguar - w sumie ciekawe czy w ogóle przeżył? - było rozwidlenie. W każdym razie dym się tam przerzedzał, jakby rozwiewany na boki bardzo słabym ruchem powietrza. Dobiegła tam i bez namysłu, bardziej wyczuwając niż widząc kolejny korytarz, skręciła w lewo. Nie oglądała się za siebie, zupełnie nie żałując ewentualnych strat w ludziach. Najważniejsze, żeby ona przeżyła. Jedyne czego nieco było jej szkoda to ta przeklęta butelka wina...
_________________
She tied you to the kitchen chair
She broke your throne and she cut your hair
And from your lips, she drew the Hallelujah
 
 
   Podziel się na:     
Mistrz Gry


Dołączył: 19 Lut 2015
Posty: 556
Wysłany: 2018-04-19, 22:34   

  Ciągnięty przez nią mężczyzna krzyknął, kiedy niespodziewanie odepchnęła go od siebie. Drugi wyminął go sprawnie i również pchnął nieco w tył; tak naprawdę nie ważne, czy goni cię niedźwiedź czy bliżej nie określona bestia - powinno zjeść ostatniego. Nieszczęśnik dodatkowo poślizgnął się na oplutych płytkach, machnął rękoma i gruchnął plecami o podłogę. Kolejny krzyk mógł wskazywać, że coś sobie skręcił, lecz zaraz jego sylwetka zniknęła w tumanie dymu. Istota zabulgotała w swym wnętrzu, na chwilę zatrzymując się w miejscu, gdzie ten pozostał. Mlask i stłumiony gruchot łamanych kości rozniósł się po korytarzu za uciekinierami.
  Nowy tunel był wygodniejszy, znacznie szerszy i nieco wyższy. Mężczyzna bez trudu dorównywał Charlienze kroku, co więcej, jakimś sposobem udało mu się na nowo zapalić pochodnię, co zdecydowanie pomogło w nie-zabiciu-się o własne nogi. Korytarz prowadził ich prosto, aż pojawiła się odnoga z paroma schodami w dół i zakończona drewnianymi drzwiami. Nie musieli zostawiać jej daleko za sobą, by ich oczom ukazały błękitne światła. Już po chwili w korytarzu stanęły trzy sylwetki ludzi ubranych w wielowarstwowe szaty, ewidentnie pozszywane z różnych fragmentów. Ich twarze skrywały maski w podobnym stylu, zaś latarnie na długich kijach przyozdobione były kawałkami metalu. Ten najbardziej na przedzie wyciągnął rękę, wykrzykując coś, w czym ciężko było rozróżnić poszczególne słowa.
  Istota za ich plecami zatrzymała się w zniszczonym rozwidleniu korytarzy. Opary wokół niej rozrzedziły się, ukazując czarne cielsko na czterech kończynach. Z trójkątnego łba spozierały krwawe ślepia bez powiek ani źrenic. Bestia dyszała ciężko, nie jednak przez pysk, którego nie dało się dostrzec, a samą pierś. Ta była jak gdyby rozcięta pałaszem, pozbawiona mostka jama, z której żebra sterczały niczym kły z paszczy.
  Towarzyszący Charlienze mężczyzna rzucił parę słów w stronę człowieka z latarnią. Ten zawahał się, ale zaraz potrząsnął głową i rzucił parę gniewnych słów. Za drugim razem nawet nie dał mu dokończyć, wykrzyczał coś i machnął latarnią aż ta prawie zgasła.
  — Chyba nie muszę ci tłumaczyć — mruknął, wycofując się bliżej niej.
 
   Podziel się na:     
Kuguar


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; krótki miecz przewieszony przez plecy; kusza [załadowana, nienaciągnięta]; bełty [17szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Nieznacznie stłamszony i zakurzony od piwnicy. Rozcięcie na lewym przedramieniu nie wygląda bardzo groźnie, poza tym nic mu nie dolega.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 41
Wysłany: 2018-04-19, 22:56   
   Fundusze: 49 C
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


  Uniósł się na rękach i prychnął cicho, wypluwając piasek, który dostał mu się do ust. Skrzywił się, czując ukłócie bólu w ramieniu, ale nie to teraz było ważne. Błyskawicznie obejrzał się za siebie i zerwał z ziemi trochę chwiejnie. Już miał zacząć dalej biec, kiedy dotarło doń, że za nim pojawiła się ściana. Usypana, ale ściana. Sekunda zawahania, a jednak... nie, nie miał nad czym się zastanawiać. Nawet gdyby chciał, nie miał żadnych szans w rozebraniu tego, a nie zamierzał czekać, aż to coś go wyręczy.
  Porwał pochodnię z podłogi, poprawił maskę na twarzy i ruszył biegiem przed siebie. Nie bardzo go na razie interesował kierunek, choć przy pierwszym rozstaju przystanął za rogiem i zerknął na kompas. Mimo wszystko miło byłoby się nie zgubić. Skręcił i pobiegł truchtem. Jeśli tylko pojawiły się schody na górę, Kuguar nie omieszkał z nich skorzystać. Im wyżej, tym bliżej wyjścia z tych przeklętych podziemi.

z.t.
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Templates BlueDarkBG v.1.0 created by Gnacio helped by Avanast |

FORA PARTNERSKIE
www.zmiennoksztaltni.wxv.pl ShinjuRegashi Dragon Ball New Generation Reborn Rainbow RPG Artemida - Warrior Cats PBF BlackButler HogwartDream
SnM aegyo Vampire Diaries Vampire Kingdom Fairy Tail Path Magician