Sekret Miasta Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Elissarinn i Drozd
Autor Wiadomość
Drozd


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: ciemne spodnie wełniane; wysokie buty ze skóry; czarna koszula wełniana; <s>długi płaszcz z czarnej skóry i stalowymi klamrami</s>; znoszony, ciemno-kasztanowy kapelusz filcowy [mocno poszarpana krawędź, dziurki w rondzie]; szara chusta na szyi z wełny; czarne, skórzane rękawiczki || nóż [30cm-g]; bukłak ze skóry [kawa z cukrem]; kawałek czarnego płótna lnianego; 2 miecze schowane pod płaszczem [85cm gł]; 2 pistolety skałkowe; kule do pistoletu [30]; proch czarny [30 torebek]; torba przypinana do paska [ołówek, końskie ogłowie, osełka, igła, nici, scyzoryk, 4 agrafki, notes A6, kartka z wiadomością od "T", metalowa blaszka, klucze swoje i Anastazji]
Stan: Skóra bledsza od przeciętnej, co może nieco kontrastować z ciemnym ubraniem. W okolicy lewej łopatki posiada niedużą bliznę w kształcie owalnego punktu.
Energia: 100
Dołączył: 17 Lut 2016
Posty: 385
Wysłany: 2017-06-08, 10:47   
   Stopień: 1 [lll]
   Fundusze: 3886 C
   Zwierzęta: Biały koń w czarne łaty
   Multikonta: Kasandra Valley, Kaspar Walker


Leżał z głową lekko przechyloną, dotykając czołem wierzchołka jej głowy, chłonąc miękki, sypialniany zapach kruczych włosów. To było przyjemne, swoisty narkotyk, działający natychmiast, ale tylko przez tę chwilę aplikowania. Działał natomiast nietuzinkowo, przeciągając w czasie wrażenie inności; inne miejsce, inna chwila, inne życie; cienki woal kobiecości odgradzający od utrapień świata. Uśmiechnął się lekko na jej komentarz, wysnuł palcami jakiś kosmyk i pozwolił mu swobodnie opaść na ramię Elissarinn.
Odwzajemnił przelotny pocałunek, by zaraz zerknąć na nią kątem oka.
- Zastanowię się… - rzekł zniżonym głosem. Wampirze kły błysnęły w świetle żyrandolu. - Ale chyba mógłbym tak pożyć jeszcze przez jakiś czas.
Ale nawet wtedy niejasno zdawał sobie sprawę, że czas ten mógł się okazać niezwykle krótki. Albo też nadzwyczaj długi i nieprzyjemny, te myśli powoli, acz wytrwale przebijały się do świadomości. Trochę psuły nastrój swym smętnym istnieniem, ale nie mógł na to nic poradzić. Spróbował je zignorować, zanurzenie spojrzenia w pół skrytych tęczówkach wampirzycy było jakimś rozwiązaniem. Całkiem skutecznym. Wolno przesunął dłonią po jej aksamitnym, jasnym ramieniu.
- Dlaczego spotykamy się dopiero teraz… Taka ironia losu - rzucił z lekka melancholijnym tonem. - Albo jego zazdrość.
_________________
 
 
   Podziel się na:     
Elissarinn Tradituri


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Ekwipunek: kilka bezwartościowych w Vitrum monet; buteleczka perfum o kuszącym zapachu kwiatów; kilka drobiazgów. Ubiór: ciemnoburgundowa, długa suknia z długim rękawem, z głębokim dekoltem, podkreślająca atuty figury, z czarnymi wykończeniami; czarne czółenka na pięciocentymetrowym obcasie; czarne rękawiczki z aksamitu do połowy przedramienia w komplecie do sukni; srebrzysty naszyjnik z niewielką zawieszką w kształcie ptaka o rozłożonych skrzydłach.
Stan: Bardzo dobry, zdrowa, wypoczęta, w pełni sił.
Energia: 100%
Dołączył: 12 Maj 2016
Posty: 161
Wysłany: 2017-06-09, 11:34   
   Stopień: 1
   Fundusze: 4338 C.
   Multikonta: Anastazja Leneaure, Dagamir von Everec


.....Elissarinn wtuliła się w wampira, słuchając z zadowoleniem jego odpowiedzi. Wsunęła nogi pod zwały pościeli, stygnące dookoła powietrze robilo się troszkę zimne. To, co powiedział, to był niejaki komplement, którego mogła się spodziewać. Rozmarzony głos Drozda był tylko przypieczętowaniem małego zwycięstwa. Zerknęła na marę w jego oczach. Lubiła obserwować mężczyzn w takim stanie, pozbawionych wszelkiej agresji, broni, chęci mordu. Błogi spokój, niemal senność, nawet najbardziej hardy wojownik ulegał tej pełnej delikatności pokusie. Czasami czuła się jak jutrzenka niosąca chwilowy pokój. Bo komu chciałoby się walczyć przy tak romantycznej aurze. Tylko głupiec przedwcześnie przerwałby odpoczynek.
..... - A jednak się spotkaliśmy... może to jakiś znak od tego losu? - Westchnęła głęboko. - Obietnica, że nie wszystko stracone? - dodała z pewną zaczepką.
.....Dłoń ponownie rozpoczęła wędrówkę po jego ciele, by z mostka przesunąć w kierunku twarzy. Przesunęła delikatnie opuszkiem po wargach Drozda, zarost zakuł w cieniutką skórę. Figlarny uśmiech przemknął po twarzy Elissarinn. Kobieta ułożyła dłoń na piersi mężczyzny, przymknęła coraz cięższe powieki. Delektowała się tą chwilą spokoju, aż oddech robił się głębszy i powolniejszy. Pozostając w objęciach Drozda, popadła w te morfeuszowe.

***


.....Powieki zatrzepotały z wolna, zaraz przyspieszając pod wpływem rażącego światła. Przez chwilę nie wiedziała, gdzie jest, wciąż pozostając w świecie snu, musiała przeanalizować ostatnie wspomnienia. Bardzo przyjemne wspomnienia. Uśmiechnęła się do nich, lekko wyginając pod dotykiem mężczyzny. Wyglądał uroczo. I pachniał równie słodko. A najprzyjemniejsza była myśl, że ten stan był jej winą.
.....Powoli się podniosła, zagarniając na kolana fragment kołdry. Nieznacznie napięła ramiona, by rozciągnąć zastane mięśnie. Westchnęła .
..... - Dzień dobry, wampirze. - Przechyliła głowę. - Teraz już wiem.
_________________
 
   Podziel się na:     
Drozd


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: ciemne spodnie wełniane; wysokie buty ze skóry; czarna koszula wełniana; <s>długi płaszcz z czarnej skóry i stalowymi klamrami</s>; znoszony, ciemno-kasztanowy kapelusz filcowy [mocno poszarpana krawędź, dziurki w rondzie]; szara chusta na szyi z wełny; czarne, skórzane rękawiczki || nóż [30cm-g]; bukłak ze skóry [kawa z cukrem]; kawałek czarnego płótna lnianego; 2 miecze schowane pod płaszczem [85cm gł]; 2 pistolety skałkowe; kule do pistoletu [30]; proch czarny [30 torebek]; torba przypinana do paska [ołówek, końskie ogłowie, osełka, igła, nici, scyzoryk, 4 agrafki, notes A6, kartka z wiadomością od "T", metalowa blaszka, klucze swoje i Anastazji]
Stan: Skóra bledsza od przeciętnej, co może nieco kontrastować z ciemnym ubraniem. W okolicy lewej łopatki posiada niedużą bliznę w kształcie owalnego punktu.
Energia: 100
Dołączył: 17 Lut 2016
Posty: 385
Wysłany: 2017-07-01, 10:34   
   Stopień: 1 [lll]
   Fundusze: 3886 C
   Zwierzęta: Biały koń w czarne łaty
   Multikonta: Kasandra Valley, Kaspar Walker


Nie wszystko stracone. Wciąż coś można uratować, zachować przed obróceniem w niwecz, coś mieć z życia. Co by to mogło być? Sielanka? Rozkosz? Może coś więcej? Nie wszystko stracone. Ale coś jednak.
Uchyliwszy powieki, zamknął je mocniej. Na litość, dlaczego ostatnio wszystko musiało mu walić po oczach? Życie jest złośliwe. Westchnął cicho czując poruszenie obok siebie. Odgarnąwszy włosy z czoła, odszukał wzrokiem Elissarinn. Na twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech.
To brzmi niefortunnie - chciał powiedzieć, aczkolwiek w ostatniej chwili zrezygnował.
- No patrz, a ja wiedziałem już wcześniej - rzucił z przekorą w głosie. Podniósł się na prostej ręce i uniósłszy brew, posłał wampirzycy beztroskie spojrzenie. - Wygląda na to, że jeszcze nie umarliśmy.
Rzucił okiem dookoła, generalnie przedstawiał się tam jeden wielki bajzel. Kiedy kołdra w miarę jeszcze leżała na łóżku, choć wymiętolona, tak cała gama innych rzeczy spoczywała wszędzie dookoła. Choć gdyby się uprzeć, dałoby się zobaczyć w tym pewną tendencję. No i jeszcze te płatki róży na dywanie. No dobra, ale gdzie jest bielizna...
_________________
 
 
   Podziel się na:     
Elissarinn Tradituri


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Ekwipunek: kilka bezwartościowych w Vitrum monet; buteleczka perfum o kuszącym zapachu kwiatów; kilka drobiazgów. Ubiór: ciemnoburgundowa, długa suknia z długim rękawem, z głębokim dekoltem, podkreślająca atuty figury, z czarnymi wykończeniami; czarne czółenka na pięciocentymetrowym obcasie; czarne rękawiczki z aksamitu do połowy przedramienia w komplecie do sukni; srebrzysty naszyjnik z niewielką zawieszką w kształcie ptaka o rozłożonych skrzydłach.
Stan: Bardzo dobry, zdrowa, wypoczęta, w pełni sił.
Energia: 100%
Dołączył: 12 Maj 2016
Posty: 161
Wysłany: 2017-07-03, 20:15   
   Stopień: 1
   Fundusze: 4338 C.
   Multikonta: Anastazja Leneaure, Dagamir von Everec


.....Zaśmiała się cichutko i dźwięcznie, spuszczając wzrok na swoje paznokcie. Przetarła te u lewej dłoni, w zasadzie bez wyraźnego powodu.
..... - Widzisz... ja wolałam dowiedzieć się tego w ciekawszy sposób. - Rzuciła mu spojrzenie spod rzęs. Zsunęła się z krawędzi łóżka, by oprzeć stopy o zimną podłogę. Ciągle była lekko zaspana, jakby rozanielona.
.....W chaosie dookoła był niewątpliwie jakiś urok, ubrania rozrzucone pozornie bez ładu tworzyły wymowną mozaikę historyjki o wiadomym zakończeniu i, choć skompletowanie garderoby w odpowiedniej kolejności musiało zająć dłuższą chwilę, Elissarinn nie
żałowała niczego. Wampirzyca westchnęła głębiej, prostując przed sobą łokcie. Kolejnych słów Drozda wolała zbyt szybko nie komentować. Zajęła się ubieraniem z powrotem.
.....To, że tak skończyli, dawało jej pewną satysfakcję. Próbował wywijać się, jak tylko mógł, igrał z nią, sam niepewny tego, czego właściwie chce. Bronił się przed nią, może tylko na pokaz, może dla własnej rozrywki, nieważne, liczyło się tylko to, że w ostatecznym rozrachunku to ona zwyciężyła. Spojrzała na niego z ukosa, był intrygujący. Niczym osobiste wyzwanie.
.....Z zapięciem sukni samodzielnie poradziła sobie dość zgrabnie, a kiedy kucała, by poprawić materiał ubrania, coś mignęło jej przed oczami, przyklejone od dołu stołu. Zmarszczyła lekko czoło, zerknęła na Drozda, w nadziei, że akurat na nią nie patrzył. Względnie dyskretnie sięgnęła pod mebel, by wziąć znalezisko, niby to zainteresowała się płatkami róży. Schowała przedmiot za sobą, w dłoni zidentyfikowała jako klucz. Serce zatrzepotało szybciej. Czy tym razem ten właściwy?
OD MG: klucz pasował do drzwi.
.....Elissarinn bez słowa przemierzyła pokój w stronę wyjścia, by bez zbędnej zwłoki wsunąć klucz do dziurki i delikatne przekręcić. Poczuła, jak naciska na mechanizm, gotów do obrócenia zapadki. Uśmiechnęła się pod nosem, namierzyła kochanka zaczepnym spojrzeniem.
..... - Jeszcze nie umarliśmy... a co, jeśli powiem, że jeszcze musi dłużej poczekać?
.....W ciszy przekręciła kluczyk, pozwalając, by dźwięk otwieranego zamka rozniósł się po pomieszczeniu. Wsparła dłoń na klamce, lecz nie naciskała.
_________________
 
   Podziel się na:     
Drozd


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: ciemne spodnie wełniane; wysokie buty ze skóry; czarna koszula wełniana; <s>długi płaszcz z czarnej skóry i stalowymi klamrami</s>; znoszony, ciemno-kasztanowy kapelusz filcowy [mocno poszarpana krawędź, dziurki w rondzie]; szara chusta na szyi z wełny; czarne, skórzane rękawiczki || nóż [30cm-g]; bukłak ze skóry [kawa z cukrem]; kawałek czarnego płótna lnianego; 2 miecze schowane pod płaszczem [85cm gł]; 2 pistolety skałkowe; kule do pistoletu [30]; proch czarny [30 torebek]; torba przypinana do paska [ołówek, końskie ogłowie, osełka, igła, nici, scyzoryk, 4 agrafki, notes A6, kartka z wiadomością od "T", metalowa blaszka, klucze swoje i Anastazji]
Stan: Skóra bledsza od przeciętnej, co może nieco kontrastować z ciemnym ubraniem. W okolicy lewej łopatki posiada niedużą bliznę w kształcie owalnego punktu.
Energia: 100
Dołączył: 17 Lut 2016
Posty: 385
Wysłany: 2017-07-07, 17:02   
   Stopień: 1 [lll]
   Fundusze: 3886 C
   Zwierzęta: Biały koń w czarne łaty
   Multikonta: Kasandra Valley, Kaspar Walker


Jak się tak nad tym zastanowić, to… istotnie wybrała ciekawy sposób zbierania informacji. Całkiem przyjemny, mógłby być nawet oryginalny. Również nie żałował. Nie miał ku temu absolutnie żadnego powodu, wręcz przeciwnie. I teraz nie omieszkał w tej czy innej chwili zerknąć ukradkiem w stronę kruczowłosej, niby to zajmując się własnym odzieniem. Kiedy już podnosił z podłogi marynarkę, cegłowaty telefon gładko wysunął się z kieszeni i zakręcił na podłodze. Drozd posłał mu karcące spojrzenie, jego myśli ostatecznie wróciły na te rozsądniejsze tory, co wcale nie było takie miłe. O co z tym złomem w ogóle chodziło?
Nie zdążył sobie odpowiedzieć, podniósł wzrok na Elissarinn przy drzwiach. W milczeniu wsłuchał się w szczęk zapadek, by zaraz uśmiechnąć się szeroko.
- No patrz, co ja bym bez ciebie zrobił. - Zostawiwszy marynarkę na łóżku, podszedł do niej, by przesunąć dłonią po policzku. - Prawie jak w bajce - zażartował, naciskając klamkę wraz z wampirzycą.
_________________
 
 
   Podziel się na:     
Tristitia


Dołączył: 27 Lip 2015
Posty: 23
Wysłany: 2017-07-07, 19:50   

Oczom wampirów ukazać się mogło wielkie, jasne pomieszczenie, oświetlone od góry misternie zdobionym, szklanym żyrandolem. Na trzech ścianach pokoju co kilka metrów znajdywały się drzwi identyczne do tych, które otworzyli, wszystkie zamknięte, nienaruszone, z wyjątkiem jednych - pozostawały uchylone. Od niedomkniętych drzwi unosił się zapach krwi, którą ktoś usiłował zmyć, pachniało mieszanką tej hybrydziej i anielskiej, którą Drozd znał aż za dobrze. Pod czwartą ścianą stała sofa, bardzo długa, niewątpliwie bardzo wygodna. Przed sofą znajdował się duży stół zastawiony różnymi napojami i jedzeniem wszelkiej maści. Dookoła stołu rozstawiono całkiem sporo miękkich foteli.
Na samym środku sofy siedziała Tristitia, milczała. Wyglądała na strapioną. Kobieta siedząca na lewo od bogini była niewysoka, niezbyt atrakcyjna, niewyróżniająca się z tłumu. Płowe włosy opadające na jej ramiona wyglądały na mocno zniszczone. Oprócz nich na sofach siedziało jeszcze dwóch postawnych mężczyzn o ciemnej karnacji, obaj milczący, znudzeni. Była tam jeszcze jedna kobieta, starsza, ale całkiem ładna, z włosami upiętymi w wysokiego koka. Siedziała pochylona nad lekturą, ale nie czytała, bawiła się kosmykiem włosów. Smutne spojrzenie kobiety wbite było w krawędź stołu. Cała piątka ubrana była w jasne kolory, panowała aura spokoju i oczekiwania, ale niewątpliwie podszyta wspomnieniem jakiegoś niewesołego wydarzenia sprzed chwili.
Tristitia podniosła wzrok na otwierające się drzwi. Zobaczywszy parę wampirów, podniosła się z siedzenia i zmierzyła w ich stronę, siląc się na radość i szeroki uśmiech.
- Drozd i Elissarinn! Oh, zaprawdę, pięknie razem wyglądacie! - Kiedy już stanęła przed nimi, wyciągnęła ręce w ich stronę, by wpierw przytulić kobietę, a później mężczyznę. Ściskała ich mocno, jakby z obawą, że się rozpadną na kawałeczki. Zeskanowała ich wzrokiem pełnym troski, poszukując na ciele oznak urazów. - Nic wam nie jest, wszystko w porządku? Żadnych ran, krwi... Oh! Nieważne!
Bogini wyraźnie odetchnęła z ulgą, widząc, że przynajmniej oni są cali i nie próbowali skakać sobie do gardeł. Spojrzała ponad ramieniem Elissarinn, była od niej trochę wyższa, dostrzegła zmiętą pościel. Uśmiechnęła się, tym razem szczerze, porozumiewawczo.
- Musicie być zmęczeni, spragnieni... proszę, siadajcie! - Wskazała puste fotele. Pstryknęła palcami, zerkając w kierunku płowowłosej kobiety. - Naria!
Służąca podniosła się z siedzenia, złapała dwa kieliszki i - jeśli tylko wampiry usiadły - wręczyła każdemu. Podobnie jak wtedy na obiedzie, burgundowy płyn kołyszący się w czaszy nie był winem, a dużo większym przysmakiem.
 
   Podziel się na:     
Elissarinn Tradituri


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Ekwipunek: kilka bezwartościowych w Vitrum monet; buteleczka perfum o kuszącym zapachu kwiatów; kilka drobiazgów. Ubiór: ciemnoburgundowa, długa suknia z długim rękawem, z głębokim dekoltem, podkreślająca atuty figury, z czarnymi wykończeniami; czarne czółenka na pięciocentymetrowym obcasie; czarne rękawiczki z aksamitu do połowy przedramienia w komplecie do sukni; srebrzysty naszyjnik z niewielką zawieszką w kształcie ptaka o rozłożonych skrzydłach.
Stan: Bardzo dobry, zdrowa, wypoczęta, w pełni sił.
Energia: 100%
Dołączył: 12 Maj 2016
Posty: 161
Wysłany: 2017-07-07, 22:12   
   Stopień: 1
   Fundusze: 4338 C.
   Multikonta: Anastazja Leneaure, Dagamir von Everec


.....Uśmiechnęła się pod nosem. Przez moment rozważała igraszkę w stylu "pozwolę ci nacisnąć tę klamkę, jeśli mnie pocałujesz", ale szybko przypomniała sobie, że nie jest już dzieckiem i zaniechała tego pomysłu. Podobne rzeczy były zabawne w piątej klasie szkoły podstawowej. Oboje już dawno ten etap skończyli.
.....To, co oboje ujrzeli zaraz po wyjściu było... osobliwe. Elissarinn mogła spodziewać się wszystkiego, ale na pewno nie uroczej biesiady w pokoju pełnym drzwi. Zerknęła na Drozda, pytając spojrzeniem, czy on też widzi to, co ona, czy po prostu ma urojenia. Właśnie wtedy spostrzegła uchylony pokój i woń krwi, to nie wróżyło najlepiej. Nie była pewna, czy to nadal nie była jakaś gra.
.....Głos kobiety przykuł uwagę wampirzycy; tak, znała ją. Widziała ją wtedy na obiedzie, to ta sama bogini, Tristitia się zwała. Ta sama, która zasiała w nich wszystkich ziarno zwątpienia w dobre zakończenie egzystencji w mieście. Gdyby się uprzeć, można się było tego spodziewać. Garnitur Drozda, jej piękna suknia... deja vu. Przyjazny komentarz hybrydy jakoś jej uciekł, zwłaszcza, że ta rzuciła się do przytulania, na które Eliss zdecydowanie nie była gotowa. Cofnęła się o krok, potknęła i prawie wywróciła.
..... - Ja... tak... my... zaraz, co?
.....Skapitulowała. Spojrzała na wampira, wzrokiem szukając u niego pomocy, sama nie potrafiła zebrać odpowiednich słów.
_________________
 
   Podziel się na:     
Drozd


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: ciemne spodnie wełniane; wysokie buty ze skóry; czarna koszula wełniana; <s>długi płaszcz z czarnej skóry i stalowymi klamrami</s>; znoszony, ciemno-kasztanowy kapelusz filcowy [mocno poszarpana krawędź, dziurki w rondzie]; szara chusta na szyi z wełny; czarne, skórzane rękawiczki || nóż [30cm-g]; bukłak ze skóry [kawa z cukrem]; kawałek czarnego płótna lnianego; 2 miecze schowane pod płaszczem [85cm gł]; 2 pistolety skałkowe; kule do pistoletu [30]; proch czarny [30 torebek]; torba przypinana do paska [ołówek, końskie ogłowie, osełka, igła, nici, scyzoryk, 4 agrafki, notes A6, kartka z wiadomością od "T", metalowa blaszka, klucze swoje i Anastazji]
Stan: Skóra bledsza od przeciętnej, co może nieco kontrastować z ciemnym ubraniem. W okolicy lewej łopatki posiada niedużą bliznę w kształcie owalnego punktu.
Energia: 100
Dołączył: 17 Lut 2016
Posty: 385
Wysłany: 2017-07-08, 13:50   
   Stopień: 1 [lll]
   Fundusze: 3886 C
   Zwierzęta: Biały koń w czarne łaty
   Multikonta: Kasandra Valley, Kaspar Walker


Gdyby patrzeć uważnie, dałoby się dostrzec minimalne przymknięcie powiek, kiedy jasna sala otworzyła się przed nimi. Drozd nawet nie próbował szukać źródła światła, od razu jednak zainteresował się personami naprzeciwko. Stół, zastawa, wygody, paru nieznanych mu ludzi i…
- Triss… - szepnął do siebie. Momentalnie uderzyła go analogia całej sytuacji, może nawet składu, licho wie, kim byli tamci.
W każdym razie ich nie znał. Kiedy tylko natomiast wyszedł za próg pokoju, woń krwi uderzyła w czułe zmysły wampira. Bystre spojrzenie przemknęło po sali, by zatrzymać się na innych uchylonych drzwiach. Zwierzoczłek i niebianin. Mężczyzna zastygł w bezruchu. Ogarnęło go kolejne deja vu, nawet podwójne. Podziemia, biały dom, czy to możliwe? Co to znowu za gra? Czy to mogła być…
Spojrzał na Tristitię tuż obok siebie, lecz wyraz tego spojrzenia momentalnie umknął przed prostym odruchem; lekko objął zdezorientowaną Eliss, by nie przewróciła się na progu. Zaraz też prowizorycznie odwzajemnił uścisk bogini, zastanawiając się, skąd u niej tyle troski. W zasadzie pasowała na zatroskaną osóbkę, a jednak dodawszy do tego krew i ogólnie smętną atmosferę - którą zauważył dopiero spoglądając ponad jej ramieniem - nie wyglądało to dobrze. Wyglądało bardzo źle.
Powiódł wzrokiem za jej ręką na fotele, niby to ignorując nieskładną odpowiedź wampirzycy. Należało przejąć inicjatywę.
Położywszy jej dłoń na dalszym ramieniu, by dyskretnie wskazać kierunek stołu. Sam nie siadał, przestrzeżony doświadczeniem z poprzedniej biesiady. Wziął kieliszek od Narii, ale nie pił. Mocny zapach krwi przypomniał o tym drugim. I o tym, że właściwie jeszcze się nie odezwał.
- Nie spodziewałem się ciebie tutaj - rzekł spokojnie, przyglądając się karminowi. Nagle cierpliwość jakby zaczynała go opuszczać, zakołysał kieliszkiem i spojrzał badawczo na Triss. - Co to w ogóle ma być, kolejna szopka?
_________________
 
 
   Podziel się na:     
Tristitia


Dołączył: 27 Lip 2015
Posty: 23
Wysłany: 2017-07-08, 18:39   

Bogini podążyła wraz z wampirami do stołu, trzymając się bardzo blisko nich. Ciągle skanowała parę wzrokiem, ale w ten miły sposób, jej zwierzęce uszy poruszały się radośnie we wszystkich stronach. Obawa i smutek sprzed chwili natychmiast Tristitię opuściły, zdawało się, że była gotowa zacząć wokół nich skakać tylko dlatego, że są. Sposób, w jaki Drozd traktował Elissarinn rozczulał ją dogłębnie, zawsze była wrażliwa na oglądanie wszelakiej delikatności, czułości. Na dobrą sprawę nigdy nie wyrosła z piszczenia na widok przytulającej się pary, zostało jej to we krwi jak małej dziewczynce.
- Oh, jacy uroczy! Prześliczni, przeuroczy... Naprawdę, Nario, to był dobry pomysł, miałaś rację, że będą do siebie pasować... śliczni, spójrz tylko! Można patrzeć i patrzeć! - zaszczebiotała do służki. Głos bogini wspinał się na wysokie tony, kiedy siadała na swoje poprzednie miejsce przy stole. Bogini domyślała się obaw Drozda. - Siadajcie, spokojnie, tym razem nie będę was trzymać. Już... już wszystko wyjaśniam.
Kiedy sama usiadła, nagle poczerwieniała na policzkach, zdała sobie sprawę z tego, jak zuchwale się zachowuje, co ją speszyło i zakłopotało. Podrapała się nerwowo po skroni, słysząc pytanie rudego.
- To... znaczy... wiecie, że moja siostra będzie prędzej czy później próbowała was skrzywdzić... - Westchnęła. - Musicie nauczyć się współpracować. To... miało wam pomóc. Pokazać, pokierować... nie tylko was. Wszystkich w mieście zaprosiłam do... zabawy. Bo to taka zabawa! - Zaśmiała się nerwowo. - Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi za złe... co myślicie o tej... zabawie?
Tristitia nie miała co zrobić z rękami, a kiedy zaczęła się mocno stresować, sięgnęła po kiść winogron, by zająć czymś palce. Poprawiła się na sofie, podwijając nogi pod uda. Reszta zgromadzonych raczej nie wyglądała na zainteresowanych. Mężczyźni nawet na wampiry nie spojrzeli, kobieta z książką wpierw przypatrywała się nowym twarzom, by ostatecznie zacząć czytać ponownie. Tylko Naria uśmiechała się wraz z hybrydą, cieszyła wraz z nią. W porównaniu do Drozda była niziutka, sięgała mu może do wysokości mostka. Kiedy mówił, stanęła tuż przy nim, by wlepić swoje wielkie, rozbawione oczy w jego wampirze kły.
- Są prawdziweee?
Wyglądała na naprawdę zafascynowaną, jak sześciolatka na widok łaciatego kucyka. Bogini spojrzała na służącą i rozciągnęła usta w pobłażliwym uśmiechu.
 
   Podziel się na:     
Elissarinn Tradituri


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Ekwipunek: kilka bezwartościowych w Vitrum monet; buteleczka perfum o kuszącym zapachu kwiatów; kilka drobiazgów. Ubiór: ciemnoburgundowa, długa suknia z długim rękawem, z głębokim dekoltem, podkreślająca atuty figury, z czarnymi wykończeniami; czarne czółenka na pięciocentymetrowym obcasie; czarne rękawiczki z aksamitu do połowy przedramienia w komplecie do sukni; srebrzysty naszyjnik z niewielką zawieszką w kształcie ptaka o rozłożonych skrzydłach.
Stan: Bardzo dobry, zdrowa, wypoczęta, w pełni sił.
Energia: 100%
Dołączył: 12 Maj 2016
Posty: 161
Wysłany: 2017-07-08, 19:40   
   Stopień: 1
   Fundusze: 4338 C.
   Multikonta: Anastazja Leneaure, Dagamir von Everec


.....Wampirzyca uśmiechnęła się do Drozda i podążyła do stołu. Przyjęła oferowany trunek by z zainteresowaniem przyjąć, że nie jest winem. Sama usiadła, w zasadzie nie widziała powodu, dla którego miałaby tego nie robić. Przezwyciężywszy pierwszy szok, upiła łyk z kieliszka i wsłuchała się w jazgot hybrydy. Skrzyżowała spojrzenie z Drozdem, żeby wymownie wywrócić oczami. To, co bogini mówiła było miłe, ale przesadne. Eliss zaczęła się więcej uśmiechać, choć odrobinę zimno w stosunku do wszystkich, którzy nie byli rudym wampirem.
..... - Zabawa? Masz poczucie humoru, to trzeba przyznać - wtrąciła sarkastycznie, posyłając Tris niemiłe spojrzenie.
.....Nie znała hybrydy zbyt dobrze, ale zdawała się być naprawdę słabą istotką i nawet jako bogini, nie wzbudziła w wampirzycy respektu. Ten sposób, w jaki się kuliła, czerwieniła... nie tak powinna zachowywać się osoba dowódcy, zwierzchnika, jakkolwiek to nazwać. A jej wesołe słówka na wysokich tonach chciały doprowadzić Eliss do szewskiej pasji. Wolała tego nie komentować, przeniosła wzrok na otoczenie. Mężczyźni byli tak nudni, że nie poświęciła im ni sekundy uwagi, podobnie tamta z książką. Jedynym godnym zainteresowania obiektem okazała się być niepozorna płowowłosa. Elissarinn zaśmiała się cicho, widząc jej reakcję na Drozda. To było ciekawe, sama nie wpadłaby, by pytać wampira, czy jego zęby są prawdziwe.
_________________
 
   Podziel się na:     
Drozd


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: ciemne spodnie wełniane; wysokie buty ze skóry; czarna koszula wełniana; <s>długi płaszcz z czarnej skóry i stalowymi klamrami</s>; znoszony, ciemno-kasztanowy kapelusz filcowy [mocno poszarpana krawędź, dziurki w rondzie]; szara chusta na szyi z wełny; czarne, skórzane rękawiczki || nóż [30cm-g]; bukłak ze skóry [kawa z cukrem]; kawałek czarnego płótna lnianego; 2 miecze schowane pod płaszczem [85cm gł]; 2 pistolety skałkowe; kule do pistoletu [30]; proch czarny [30 torebek]; torba przypinana do paska [ołówek, końskie ogłowie, osełka, igła, nici, scyzoryk, 4 agrafki, notes A6, kartka z wiadomością od "T", metalowa blaszka, klucze swoje i Anastazji]
Stan: Skóra bledsza od przeciętnej, co może nieco kontrastować z ciemnym ubraniem. W okolicy lewej łopatki posiada niedużą bliznę w kształcie owalnego punktu.
Energia: 100
Dołączył: 17 Lut 2016
Posty: 385
Wysłany: 2017-07-08, 22:19   
   Stopień: 1 [lll]
   Fundusze: 3886 C
   Zwierzęta: Biały koń w czarne łaty
   Multikonta: Kasandra Valley, Kaspar Walker


Rozanielone szczebiotanie Tristitii dotarło do Drozda z lekkim opóźnieniem, a jednak zdołało sprawić, by wampir poczuł się trochę głupio. Niekoniecznie przywykł do bycia ocenianym w tego typu skali, w zasadzie to zachowywała się, jakby on i Eliss byli zwierzątkami na wystawie…
Jak poprzednie odczucie nie uwidaczniało się na opanowanej i permanentnie bladej twarzy, tak zwróciwszy myśli na to skojarzenie, czarne tęczówki pociemniały nieprzyjemnie.
- Dziękuję, postoję… - odparł bez entuzjazmu.
Przyszło mu do głowy, że zachowuje się trochę nie w porządku w porównaniu z miłym powitaniem. Z drugiej strony, cóż, sama się o to prosiła, czy to świadomie czy nie. W dodatku całe jej zachowanie sprawiało, że rozmów a zaczynał czuć się ważniejszą osobą w towarzystwie. Jeśli była boginią, nie umiała tego wykorzystać.
Drozd upił niewielki łyk z kieliszka, rzucając okiem na resztę. Nie interesowało go, czy byli ciekawi. Raczej oceniał ich możliwości, funkcje, szukał też prawdopodobnego właściciela głosu, który słyszeli wcześniej. Było dwóch takich, wykluczywszy bardziej magiczną zabawę.
“Musicie nauczyć się współpracować.”
- Wiedziałem - szepnął do siebie, uciekając spojrzeniem do obcych, uchylonych drzwi. Ale tylko na moment.
Zabawy…
Zerknął krótko na Elissarinn.
- A tak. Ładny wystrój, miłe towarzystwo, łamigłówki - przespacerował się wzdłuż stołu, by znaleźć się obok hybrydy - obietnica marnej śmierci, noże, nabita broń. Trochę nieśmieszna ta za… Co? - Zbite z tropu spojrzenie powędrowało w bok. I trochę w dół. Chciał spytać, co ma być prawdziwe, ale zorientował się, na co patrzy Naria. Naprawdę aż tak się szczerzył? - Tja… Jedno pytanie, Triss. - Z głuchym stuknięciem postawił kieliszek na stole przed boginią. Krew zakołysała się spokojnie. - Co tu się jeszcze stało? - Wbił wzrok w jej lico, znacząco nie puszczając szyjki szkła.
_________________
 
 
   Podziel się na:     
Tristitia


Dołączył: 27 Lip 2015
Posty: 23
Wysłany: 2017-07-08, 23:35   

Radość hybrydy została nieco zgaszona sceptycyzmem wampira i sarkazmem wampirzycy, choć nadal starała się nie tracić optymizmu. Dopiero, kiedy Drozd zaczął wymieniać kolejne mankamenty jej zabawy, zrozumiała, że ta nie przypadła im do gustu. A przynajmniej nie jemu. Uśmiech zamarł na twarzy, by kąciki ust powoli zjechały ku dołowi. Nawet widok fascynacji Narii nie poprawiał już nastroju Tristitii, nad którą ponownie zaczęły zbierać się chmury. Sama Naria, potraktowana bardzo zdawkowo, usiadła na sofie i kontynuowała swoje obserwacje wampira w ciszy, zezując co chwilę na przepiękną kobietę. Oboje ją zainteresowali.
- Może... może odrobinkę przesadziłaa... am...
Dosłownie skuliła się pod wpływem spojrzenia rudego. Wycofała się wgłąb sofy i skuliła uszy. Nie, nie miał jej przypominać. Cały strach sprzed kilku godzin powrócił ze zdwojoną siłą, hybryda pobladła, otworzyła usta w zamiarze powiedzenia czegoś, ale zamilkła, nie mogąc znaleźć odpowiednich słów. Winogrona zsunęły się z jej dłoni na siedzenie.
- Tu... nic... znaczy... oh... Wszystko dobrze się skończyło! Wszystko w porządku! Chyba... - Wyszczerzyła się, lecz próba uśmiechu nie udała się jej w najmniejszym stopniu. Zaczęła nerwowo pocierać miejsce pod skulonym uchem. - Może... troszeczkę przesadziłam z tą bronią i nożami... ale naprawdę, wszystko dobrze! Myślę, że to... lepiej ci wyjaśni Ana-astazjaa... kiedyś... tam... jeśli zechce...
Oczy bogini zaszkliły się nagle. Myślała intensywnie o Christopherze, tak, wiedziała już, co stało się na zamku. Musiała odwrócić wzrok i przełknąć ślinę, bo głos zaczynał jej się za bardzo łamać.
- Przepraszam...
Wstała, ale zaraz zachwiała się i usiadła znowu. Pociągnęła nosem, powstrzymując szloch.
 
   Podziel się na:     
Elissarinn Tradituri


Karta Postaci


Wiek: 23
Ekwipunek: Ekwipunek: kilka bezwartościowych w Vitrum monet; buteleczka perfum o kuszącym zapachu kwiatów; kilka drobiazgów. Ubiór: ciemnoburgundowa, długa suknia z długim rękawem, z głębokim dekoltem, podkreślająca atuty figury, z czarnymi wykończeniami; czarne czółenka na pięciocentymetrowym obcasie; czarne rękawiczki z aksamitu do połowy przedramienia w komplecie do sukni; srebrzysty naszyjnik z niewielką zawieszką w kształcie ptaka o rozłożonych skrzydłach.
Stan: Bardzo dobry, zdrowa, wypoczęta, w pełni sił.
Energia: 100%
Dołączył: 12 Maj 2016
Posty: 161
Wysłany: 2017-07-08, 23:50   
   Stopień: 1
   Fundusze: 4338 C.
   Multikonta: Anastazja Leneaure, Dagamir von Everec


.....Jako że nie była ani czynnym uczestnikiem, ani obiektem rozmowy, padającym słowom przysłuchiwała się raczej niezbyt uważnie. Nonszalancko oparła się o podłokietnik fotela, by zatopić spojrzenie w ciemnoczerwonej cieczy. Ponad szkłem kieliszka zobaczyła, że płowowłosa dziewczyna zerka teraz nie tylko na Drozda, ale i na nią, lecz na wampirzycy nie robiło to wrażenia. Przywykła, że ktoś na nią patrzy. Kieliszek był lepszym kompanem.
.....Sama miała do bogini pytanie, a raczej pośrednią prośbę, postanowiła jednak nie wcinać się im w słowo i spokojnie wyczekać. To jąkanie się Tristitii po raz kolejny zaczęło działać Eliss na nerwy. Nie nadawałaby się na przedszkolankę, bo dzieci by ją zagryzły, a co dopiero na boginię. W tym świecie. Że też los płata takie figle i obsadza takich ludzi w takich rolach. Apogeum zostało osiągnięte, kiedy przeprosiła, za cokolwiek by miała.
.....Elissarinn zainteresowała się rozmową dopiero w momencie, kiedy usłyszała padające imię. Anastazja? Ta Anastazja? Znoowu ona, czy naprawdę ta pieprzona anielica musiała przewijać się absolutnie w każdym ważnym wątku? Musiała wtykać te swoje nieskazitelne piórka w dosłownie każdy element, na który następnie następowała panna Tradituri? Nawet na Droździe odbiła swoje piętno, wampirzyca wciąż utrzymywała, że tak długo z nią igrał właśnie ze względu na tamtą.
.....W podstępnym umyśle Elissarinn wykiełkowała myśl, że mogłaby permanentnie uwieźć Drozda tylko po to, żeby anielicy zrobić na złość. W zasadzie się o to prosiła. I w zasadzie to nie był taki zły pomysł.
_________________
 
   Podziel się na:     
Drozd


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: ciemne spodnie wełniane; wysokie buty ze skóry; czarna koszula wełniana; <s>długi płaszcz z czarnej skóry i stalowymi klamrami</s>; znoszony, ciemno-kasztanowy kapelusz filcowy [mocno poszarpana krawędź, dziurki w rondzie]; szara chusta na szyi z wełny; czarne, skórzane rękawiczki || nóż [30cm-g]; bukłak ze skóry [kawa z cukrem]; kawałek czarnego płótna lnianego; 2 miecze schowane pod płaszczem [85cm gł]; 2 pistolety skałkowe; kule do pistoletu [30]; proch czarny [30 torebek]; torba przypinana do paska [ołówek, końskie ogłowie, osełka, igła, nici, scyzoryk, 4 agrafki, notes A6, kartka z wiadomością od "T", metalowa blaszka, klucze swoje i Anastazji]
Stan: Skóra bledsza od przeciętnej, co może nieco kontrastować z ciemnym ubraniem. W okolicy lewej łopatki posiada niedużą bliznę w kształcie owalnego punktu.
Energia: 100
Dołączył: 17 Lut 2016
Posty: 385
Wysłany: 2017-07-09, 14:55   
   Stopień: 1 [lll]
   Fundusze: 3886 C
   Zwierzęta: Biały koń w czarne łaty
   Multikonta: Kasandra Valley, Kaspar Walker


Obserwował jak hybryda zmniejsza się w sobie, wciska w swoje miejsce na sofie. Nie robił absolutnie nic poza czekaniem na odpowiedź. To zwykle wystarczało, zwłaszcza przy tego typu osobach. Tak jak i niemal cały czas, Triss plątała się w swoich słowach. Jej żarliwe zapewnienia, że wszystko jest w porządku, pięknie i idealnie, nie były tym, co wampir chciał usłyszeć.
- Chyba? - powtórzył z niedowierzaniem. Zerknął na drzwi i miał zamiar kontynuować, ale bogini go uprzedziła.
Anastazja. To imię wbiło się w myśli niczym ostrze, a wzrok wampira ponownie spoczął na uchylonych drzwiach. Nie mylił się. Co tam się wydarzyło? Dlaczego przelano jej krew? I kim był tamten zwierzoczłek? Chciał o to wszystko zapytać, wydusić choć szczyptę więcej, ale zaniechał. Jeśli była to swego rodzaju tajemnica, to niech będzie. Prędzej czy później spotka się z Anastazją… miał nadzieję, a wtedy być może wyjaśni się więcej.
Spojrzał na Tristitię, słysząc jej ostatnie słowo. Odsunął się nieco, gdy chciała wstać, ale najwyraźniej zbytecznie. No proszę. Czyżby przesadził? Westchnął cicho.
- Dajesz ludziom broń i oczekujesz, że nie spróbują z niej skorzystać. Jesteś naiwna jak dziecko. - Zabrał kieliszek i upijając łyk, podążył na swoją stronę stołu. - I bawisz się nami, choć nie jesteśmy garścią lalek. Źle się do tego zabierasz. Nie zmusisz ludzi do wzajemnej sympatii, oni sami muszą tego chcieć. - Zrobił krótką pauzę, w zasadzie bez wyraźnego powodu. - A nie będą chcieli, póki nie będzie za późno - rzekł bardziej do siebie niż do innych.
Bogini, też coś. Głupiutka, lekkomyślna i bez krzty charyzmy. Gdyby postawić na jej miejscu babę ze wsi, przynajmniej by umiała człowiekowi przygadać. Ten cały jej pomysł ze współpracą, ta dziwaczna zabawa; gdyby nie miał do czynienia z roztrzęsioną panienką, mógłby pomyśleć, że robiła to specjalnie.
Obrzuciwszy pomieszczenie zdawkowym spojrzeniem, usiadł na fotelu obok Elissarinn.
- A więc… - Zastanawiając się nad doborem słów, odszukał wzrokiem hybrydę. Wyglądało, że nie był już zły. - Jak poszło pozostałym?
_________________
 
 
   Podziel się na:     
Tristitia


Dołączył: 27 Lip 2015
Posty: 23
Wysłany: 2017-07-09, 22:53   

Bogini milczała, nie patrząc na żadne z nich. Słowa Drozda przyjęła w tej samej ciszy, ze spojrzeniem wbitym w kant stołu. Ani drgnęła przez dłuższy moment, nawet kiedy siadał.
W istocie ważyła jego wypowiedź w głowie, analizowała pod każdym kątem. Miała nieco inne kategorie myślenia niż większość z nich, choć nie zdawała sobie sprawy z tego, że niekoniecznie są słuszne. Rzadko była pouczana. Jeszcze rzadziej wyciągała wnioski.
W czasie, kiedy Trsititia powoli wracała do siebie, Naria najwyraźniej w ogóle nic nie robiła sobie z powagi sytuacji. Odprowadziła Drozda wzrokiem, którym wraz zaczęła przeskakiwać z niego na Elissarinn, z Elissarinn na niego i tak ciągle, nawet się z tym nie kryła. W istocie szukała między nimi podobieństw, powiązań, dowodów na te plotki o wampirach, które słyszała. Oboje byli bladzi, to na pewno, ale oboje nie byli rudzi. Kobieta mogła się wprawdzie zafarbować, ale nic na to nie wskazywało, odcień był zbyt naturalny. Oboje byli piękni, choć to mogła być kwestia dyskusyjna, każdy miał inny gust. Na pewno robili wrażenie. Zwłaszcza razem, w egzemplarzu wampira więcej, niż jeden. Choć to też mogła być kwestia świadomości. Powoli wstała i zaczęła krzątać się wokół stołu, coś tam poprawiała, układała... będąc już bliżej obiektów westchnień, wzięła w rękę mandarynkę, przyjrzała się jej z każdej strony i zapytała, przenosząc wzrok na gości:
- A wy możecie jeść normalne jedzenie? - Przechyliła swój płowy łepek, nabierając tchu na nadchodzący potok słów. - I jak smakuje krew, czy każda rasa ma inny smak? Która jest najlepsza? A co z tą zwierzęcą? Ile krwi trzeba wypić, żeby było dość? To prawda, że nawet z odległości słychać, jak krew płynie w żyłach... na przykład moja, słyszycie teraz moją? Czy słońce was pali, woda święcona i czosnek też? A z osikowymi kołkami to też prawda?
Salwa pytań służki była hybrydzie na rękę. W czasie, kiedy Eliss i Drozd powinni być zajęci rozmową z Narią, Tristitia doprowadziła się do ładu i składu, pozbierała wszystkie porozrzucane cząstki siebie i poodkładała myśli na właściwe półki. Poruszyła się z odrętwienia, na powrót przyjmując powierzchownie przyjazną postawę, delikatny uśmiech. Sztuczny, ale jednak. Czekała, na właściwy moment by odpowiedzieć.
- Jesteście... dopiero drudzy. Reszta jeszcze sobie nie poradziła.
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Templates BlueDarkBG v.1.0 created by Gnacio helped by Avanast |

FORA PARTNERSKIE
aegyo Vampire Diaries France Dragonst Vampire Kingdom Fairy Tail Path Magician