Sekret Miasta Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Szczątki osiedla
Autor Wiadomość
Jette Nielsen


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: Torba z; wodą, niewielkim lusterkiem, szkicownikiem (A5, 80 kartek niezamalowanych), dwoma ołówkami, pieniędzmi, Kartkami od bogini. Ubranie; szary gorset z wiązaniem z tyłu i przy biuście, ciemnobrązowe spodnie, jasnobrązowe buty, sięgające do kolan oraz ciemnozielony płaszcz.
Stan: Fizyczny: dobry. Psychiczny: nieco zaniepokojona wizytą bogini, ale powoli się uspokaja.
Energia: 100
Dołączył: 30 Paź 2017
Posty: 19
Wysłany: 2018-03-11, 19:39   
   Fundusze: 450 C
   Zwierzęta: Brak
   Multikonta: Mae


„Ale mnie tu przywieźli tylko znajomi. No wie pani, tak dla żartu”. Takie myśli zabrzmiały w głowie rudowłosej, gdy kobieta wreszcie się odezwała. Ale czy tak było na pewno? Czy jej znajomi byliby zdolni do tego wszystkiego, tylko po to, aby zrobić dobrego pranka? Tak. To znaczy… Jette całkowicie tego nie wykluczała, ale zaczęła dostrzegać coraz więcej nielogiczności w jej historii. No cóż. Się zobaczy.
Nie była też całkowicie przekonana, co do tej siły wyższej, ale hej, jeśli Nielsen się tu całkowicie przypadkiem znalazła, być może nawet „magicznie”, to mogła być ta siła wyższa. Zresztą, naiwna główka rudzielca zaczęła brać tę opcją za całkiem możliwą. To, jak wszystkie były ubrane, wygląd budynków z zewnątrz i w wewnątrz – nic nie wskazywało na dzisiejsze czasy. Nawet fakt, że nie posiadały przy sobie telefonu, czy innych, równie ważnych dóbr materialnych, które, przed pojawieniem się w tym miejscu, miały – a przynajmniej Jette miała w torbie.
Źrenice się jej powiększyły, gdy kobieta wypowiedziała swoje imię i swój tytuł. W głowie niemal natychmiast przebiegło milion myśli. Eris. Oczywiście, że to miano coś jej mówiło – było napisane na tych karteczkach, Jette nie mogła się powstrzymać, aby na nie nie spojrzeć.
Czy ta cała historia z „boginiami” była prawdziwa? Wcześniej była przekonana, że tamta wyrwała się po prostu z psychiatryka, ale ludzie w nim znajdujący się, mieli zupełnie inne ubrania, a nawet jeśli, się przebrała, skąd wytrzasnęła takie ubranie. Tak samo Eris. Czy miały tylko manię wielkości, czy też to, co mówiły, to była prawda? Nielsen była bardziej ku tej drugiej opcji. Siła wyższa i te sprawy. Przymknęła na chwilę oczy. Z pewnością przydałaby się jej meliska, oj tak.
Spojrzała na Lainie z lekkim zdziwieniem, gdy ta cichym głosem, oznajmiła królowej Khoelm, że pomogą pomóc znaleźć Irinię. W jej oczach pierwszy raz ujrzała pewność siebie, ruda, która całkiem polubiła Elaine, byłaby z niej dumna, gdyby nie jedno, małe pytanie. Czy na pewno chciała jej pomagać? Jasne, była w cholerę naiwna, no i brakowało jej trochę asertywności, sama nawet wiedziała, że to prawda, ale… Czy na kartkach nie było zapisane, że Eris przysłużyła się do wymordowania ludzi? A żeby jej pomóc, musiała wiedzieć jedno…
- Czy to prawda? – Prawą ręką wskazała na kartki. – Czy to, co zostało tam zapisane, to prawda? – Jej głos brzmiał bezbarwnie, chyba pierwszy raz, odkąd przybyła do tego miejsca.- Czy... Zabiłaś tych ludzi?
 
   Podziel się na:     
Eris


Dołączył: 27 Lip 2015
Posty: 44
Wysłany: 2018-03-13, 22:09   

  //Post dla Jette i Elaine

  Bogini zatrzymała spojrzenie na rancie przypadkowego obiektu w zasięgu wzroku. Wybijanie niesłyszalnego rytmu opuszkami palców wyraźnie ją znużyło, więc położyła dłoń płasko na drewnianej powierzchni podłokietnika. Poczuła pod skórą miałki kurz i chłód, który tak lubiła. Uśmiechnęła się delikatnie, lecz uśmiech ten równie szybko zniknął z jej twarzy, zastąpiony skupieniem i z wolna marszczącymi się powiekami. Nie patrzyła na żadną z dziewczyn, a gdy Elaine się odezwała, Eris na ułamek sekundy się spięła. Była to tak króciutka chwila, że łatwo było ją ominąć lub uznać za przewidzenie, chyba że naprawdę uważnie śledziło się ruchy bogini.
   - Kogo? Irinię? - powtórzyła, ze śmiechem politowania spoglądając wprost w oczy albinoski. Machnęła ręką i fuknęła w powietrze. - Przeczytałaś kilka kartek przyniesionych ci tutaj, przez, o zgrozo, Santę i myślisz, że cokolwiek wiesz o tym świecie - kontynuowała, nie spuszczając z szyderczego tonu.
  Eris przełknęła ślinę i zaczęła rozcierać o siebie palce lewej ręki. Zgromiła spojrzeniem kartki, a przez chwilę wyglądało, jakby miała zamiar podpalić je wzrokiem. Gdy jeszcze Jette dodała swoje trzy grosze, dłoń królowej nagle zamarła w bezruchu, a sama kobieta, po chwili przeciągającego się impasu, wstała nagle, zatrzymując końcówki palców na krawędziach podłokietnika. Spojrzała w oczy rudowłosej z taką mocą, że mógł przejść ją dreszcz.
   - Tych, wielu innych i jeszcze ciebie na dokładkę. - Urwała. Przeniosła wzrok na Elaine. - Stek bzdur nabazgrany piórem na zżółkniętym papierze. Kobieta, o której mówisz, gryzie piach przynajmniej od kilkuset lat, a moja kochana siostrunia chciejąca zrobić ze mnie mordercę, roznosi kartki z wiadomością, jakobym wyżynała całe pokolenia. - Zamilkła. Choć głos Eris stał się ostry, bogini nie dała wytrącić się z równowagi. Stanęła prosto, przechyliła głowę i ponownie przybrała drwiący wyraz twarzy. Głos zszedł jej ku łagodniejszym tonom. - Prawda? A czymże ona jest? Zapewnieniem o autentyczności słów wyssanych z palca. - Westchnęła. - Tracę na was mój cenny czas. Będziecie ze mną, za cenę, którą obiecałam, czy przeciw mnie? - Uniosła jedną brew, zerkając w oczy to jednej, to drugiej.
  Tylko bardzo wprawne oko zauważyłoby, że gdy Eris mówiła o wspomnianej Irinii, mimika jej twarzy minimalnie się zachwiała.
 
   Podziel się na:     
Mistrz Gry


Dołączył: 19 Lut 2015
Posty: 569
Wysłany: 2018-03-16, 19:42   

  Odbicie cięcia przez Kuguara bynajmniej nie przeszkodziło w ataku na Charlienze. Zmiennokształtny źle jednak wymierzył odległość dzielącą go od stojaka z butelkami. Lecące z piruetem ostrze rozcięło lewy rękaw, pozostawiając zaraz krwawą smugę po sobie. Kobieta umknęła, co wyraźnie zdenerwowało ich napastnika. Z zasłoniętej twarzy wydobył się zgrzytliwy głos, który bezsprzecznie brzmiał jak zmiętolone przekleństwo.
  Mężczyzna dobrze wyłapał chwilę, ostrze jego miecza przebiegło niemal przez całą długość pleców, zgrzytając na żebrach. Przeciwnik wrzasnął, prężąc się na ułamek sekundy, po czym i zwrócił jedno ostrze w stronę Kuguara. Dokładnie w momencie jego pchnięcia; płonąca pochodnia przytknięta do przedramienia zaraz cofnęła mu broń sprzed twarzy. Drugi miecz poleciał poziomo w jego stronę.
  Rzucony przez Charlienze nóż miał marne szanse trafienia we wciąż poruszającego się wroga, a przynajmniej skutecznego trafienia. Odbił się rękojeścią od ramienia i upadł gdzieś pod stołek w kącie.
  Za drzwiami dziewczyna ujrzała korytarz, który zaledwie parę kroków dalej opadał w dół dość stromymi schodami z wygłaskanych kamieni. Niknął w mroku.
  Ich przeciwnikowi wystarczył krótki rzut oka za siebie, by podjąć błyskawiczną decyzję. Odsunął się od Kuguara i cofnął do drzwi, by pchnąć mieczem prosto w postać potępionej.
 
   Podziel się na:     
Cyrus Vaymore


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców; kabura [2 pistolety skałkowe, kul 14szt] || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; krótki miecz przewieszony przez plecy; kusza [załadowana, nienaciągnięta]; bełty [16szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Czuje się bardzo dobrze, w zasadzie nie znać po nim jakichś szczególnych przejść. Prędzej po ubraniu, swoją drogą trochę wymiętym. Rozcięcie na lewym przedramieniu nie wygląda bardzo groźnie, jest oczyszczone i zawiązane czarną bawełnianą przepaską.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 64
Wysłany: 2018-03-16, 19:59   
   Fundusze: 1978 C [9]
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


  Palce dłoni zacisnęły się mocniej na drzewcy pochodni, choć w tym momencie nie miał stosownej okazji, by się przejmować szramami. Ferwor walki skutecznie zagłuszał ból.
  Odskoczył niemal równo z tym, jak przeciwnik zabrał sparzoną rękę. Lichy płomyczek, który się tam zatlił, zgasł zaraz z nagłego ruchu. Trudno. Widząc mknące poziomo ostrze, zblokował je na krzyż, samemu też odsuwając się w stronę wyjścia z piwniczki. Może przy odrobinie szczęścia zaciągnie go na schodki od drzwi... Miecznik jednak miał inny plan, a widzęc, że ten odstępuje od niego... Kuguar stał przez moment. Bardzo krótki moment, który dał mu pewność, że napastnik nie zmieni zdania.
  Dopadł do niego, gdy tamten zajęty był Charlienze. Odbił jego broń gdzieś w bok, po czym wykonał cięcie pod pachę. Pochodnia w razie czego posłużyła jako prowizoryczna tarcza. Nie zamierzał też zbyt długo pozostawać w bliskiej odległości od przeciwnika.
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Charlienze


Karta Postaci


Wiek: 221
Ekwipunek: Kusza, 11 bełtów przy pasku spodni, dwa noże myśliwskie, sztylet, bat, manierka z wódką, krzesiwo, magiczny kamień wskazujący nieludzi. || Ubranie: skórzany, czarny płaszcz za kolana; gorset; obcisłe spodnie, a na nie coś na kształt spódnicy, z wielu skrawków materiału, przez co pozwalającej na swobodny ruch; karwasze; przepaska, którą może związać włosy; skórzane buty do połowy łydki, na grubym obcasie, z metalowym czubem.
Stan: Świetny
Energia: 100%
Dołączył: 11 Gru 2017
Posty: 47
Wysłany: 2018-03-17, 13:57   
   Fundusze: 5 C.
   Multikonta: Vasi


  Wycelowane w siebie ostrze bardziej nawet poczuła niż zobaczyła czy usłyszała. Przylgnęła do ściany na pierwszym stopniu schodów, do którego zdążyła dotrzeć, co pozwoliło jej uniknąć broni przeciwnika. Zaklęła jednak głośno, kiedy poczuła, że zdążył rozciąć jej ramię. Spojrzała w tym kierunku, niecenzuralnymi słowami wyrażając, co sądzi o niszczeniu jej ubrań.
  Adrenalina rozlała się w jej żyłach i poczuła, że ogarnia ją wściekłość i chęć walki. Dosyć z uciekaniem. Czymkolwiek to cholerstwo było, ona była potępioną i wykończy to coś, choćby miała je poćwiartować. Chwyciła nóż w zęby, żeby mieć wolne ręce i rozejrzała się. Podejrzewała, że musi widzieć w ciemności nieco lepiej niż przeciętny człowiek, co obecnie wydawało się bardzo przydatne. Podskakując, chwyciła wystający kamień nad głową i zawiesiła się na nim, z rozpędu kopiąc stwora w pierś. Zakołysała się jeszcze dwa razy na rękach i skoczyła w stronę walczących. Teraz atakowali przeciwnika z dwóch stron. Ciekawe jak z tym sobie poradzi.
  Uniosła wargę, ukazując zęby w złowrogim uśmiechu i chwytając znów nóż opadła nisko na ziemię tnąc w miejscu, gdzie powinny być nogi.
_________________
She tied you to the kitchen chair
She broke your throne and she cut your hair
And from your lips, she drew the Hallelujah
 
 
   Podziel się na:     
Mistrz Gry


Dołączył: 19 Lut 2015
Posty: 569
Wysłany: 2018-03-18, 16:04   

Nieprzyjemny pomruk wydobył się od strony napastnika, kiedy Kuguar bez problemów odbił jego cios. Widząc jednak, że mężczyzna się cofnął, ten mógł spokojnie zająć się Charlienze.
Dziewczyna odskoczyła na czas, a srebrzyste ostrze miecza zawisło tuż przed nią w ciemnej przestrzeni. Zaraz też cofnęło się z powrotem, szykując się do kolejnego ciosu… lecz coś odwróciło uwagę.
Miecz mężczyzny dość krzywo przesunął się po klindze, odsuwając ją tylko w nieznacznym stopniu. Zadany cios trafił w ramię, którym tamten szybko się zasłonił. Nie tracąc czasu, przystąpił do odwetu, dał się słyszeć zduszony dźwięk, kiedy miecz wbił się głęboko w drzewiec pochodni. Złamała się już po pierwszym szarpnięciu, lądując walczącym pod nogami. Zamachnął się jeszcze raz, lecz nie zdążył wiele zrobić, gdyż trafił go but potępionej. Ich przeciwnik stracił równowagę i przewalił się prosto na zmiennokształtnego. Ostrze Kuguara przeszyło na wylot klatkę piersiową; Charlienze tylko cudem uniknęła zderzenia z nim, podnosząc się z kucków. Choć jej sztylet nie miną celu, nie zdawało się to już mieć wielkiego znaczenia.
 
   Podziel się na:     
Cyrus Vaymore


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców; kabura [2 pistolety skałkowe, kul 14szt] || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; krótki miecz przewieszony przez plecy; kusza [załadowana, nienaciągnięta]; bełty [16szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Czuje się bardzo dobrze, w zasadzie nie znać po nim jakichś szczególnych przejść. Prędzej po ubraniu, swoją drogą trochę wymiętym. Rozcięcie na lewym przedramieniu nie wygląda bardzo groźnie, jest oczyszczone i zawiązane czarną bawełnianą przepaską.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 64
Wysłany: 2018-03-18, 16:05   
   Fundusze: 1978 C [9]
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


Spadającej pochodni poświęcił tylko krótkie mignięcie. Zrobił pół kroku w tył i już miał się uchylić, kiedy napastnik dziwnie… przyspieszył, jeśli można tak to ująć. Wycelowanie ostrza w jego stronę było błyskawiczną decyzją, z tak ograniczoną przestrzenią chyba nie mógł zrobić nic wiele lepszego.
- Uhm… - Skrzywił się, kiedy miecznik pchnął go na stojak, który niemiło wbił się w plecy. Chciał wyszarpnąć ostrze, by zyskać na czasie, ale wtedy zauważył, że… tak w sumie to ma przed sobą pół-trupa. Rzucił bacznym spojrzeniem na obie jego ręce, ale ten najwyraźniej bardziej był skupiony na nieudławieniu się własną krwią. Chwycił mocniej miecz i spróbował przekręcił, by nie tyle łatwiej wyjąć, co upewnić się, że spotkanie z podłogą będzie dla ich przeciwnika ostatnim. Odepchnął charczącą postać butem w stronę schowka na miotły.
- Będziesz mieć towarzystwo… - rzucił do wisielca, po czym zerknął na Charlie. - Ładne zagranie.
Podniósł z ziemi pochodnię i chwilowo wetknął między deski stojącej obok skrzynki. Szturchnął trupa butem, po czym kucnął i wytarł miecz o jego ubranie. Nie chował jednak broni, zamiast tego wziął sobie jeden z mieczy tamtego i uważnie porównał ze swoim.
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Charlienze


Karta Postaci


Wiek: 221
Ekwipunek: Kusza, 11 bełtów przy pasku spodni, dwa noże myśliwskie, sztylet, bat, manierka z wódką, krzesiwo, magiczny kamień wskazujący nieludzi. || Ubranie: skórzany, czarny płaszcz za kolana; gorset; obcisłe spodnie, a na nie coś na kształt spódnicy, z wielu skrawków materiału, przez co pozwalającej na swobodny ruch; karwasze; przepaska, którą może związać włosy; skórzane buty do połowy łydki, na grubym obcasie, z metalowym czubem.
Stan: Świetny
Energia: 100%
Dołączył: 11 Gru 2017
Posty: 47
Wysłany: 2018-03-18, 20:22   
   Fundusze: 5 C.
   Multikonta: Vasi


  Przez chwilę stała, w słabym świetle oglądając ranę na ramieniu, ale stwierdziła, że nie opłaca się marnować na nią cennej zawartości manierki. Zagoi się jakoś samo. Zresztą, na niej wszystko goiło się jak na psie. Uniosła wzrok na mężczyznę.
  - Weź oba miecze. Obejrzymy je w lepszym świetle. I wynośmy się stąd. Nadal chcę dobrej wódki - wymamrotała, spoglądając w stronę ciemnego przejścia, a następnie ich kiepskiej jakości pochodni. Będzie musiała wystarczyć.
  Nawet nie do końca była ciekawa, co właściwie pokonali. Było martwe. Definitywnie martwe i to powinno wystarczyć. Wyjęła jednak zza dekoltu swój księżycowy kamień i spojrzała na niego, marszcząc brwi. Przez cały czas trwania walki nie świecił. A jednak była przekonana, że nie walczyli z człowiekiem. To było niepokojące i sprawiało, że zaczynała kwestionować pewne założenia, które przyjęła. Spojrzała na Kuguara, mrużąc lekko oczy, żeby lepiej mu się przyjrzeć. Cóż, nie wyglądał podejrzanie. Jak większość nieludzi.
  Odetchnęła nieco i pokręciła głową. Paranoja też nie jest dobrą rzeczą. Mimo braku oświetlenia ruszyła w kierunku schodów, dopiero po trzech stopniach zerkając przez ramię.
  - Idziesz czy nie?

zt
_________________
She tied you to the kitchen chair
She broke your throne and she cut your hair
And from your lips, she drew the Hallelujah
 
 
   Podziel się na:     
Cyrus Vaymore


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców; kabura [2 pistolety skałkowe, kul 14szt] || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; krótki miecz przewieszony przez plecy; kusza [załadowana, nienaciągnięta]; bełty [16szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Czuje się bardzo dobrze, w zasadzie nie znać po nim jakichś szczególnych przejść. Prędzej po ubraniu, swoją drogą trochę wymiętym. Rozcięcie na lewym przedramieniu nie wygląda bardzo groźnie, jest oczyszczone i zawiązane czarną bawełnianą przepaską.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 64
Wysłany: 2018-03-19, 15:40   
   Fundusze: 1978 C [9]
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


  Zerknął na Charlie, by po krótkim namyśle pójść za jej radą i zarzucić sobie miecz na plecy. Drugi wyglądał identycznie, toteż nie chciało mu się go brać, zbędny balast, a przecież nie wiedział, jak daleko będą zmuszeni iść korytarzem pod miastem.
  Zajrzał trupowi do kieszeni, zupełnie bezpardonowo, a potem odsunął mu maskę z twarzy. Nieco skrzywił się na widok zdeformowanych kształtów, ale... postanowił zostawić to tak jak było. Nie miał chwilowo pomysłu, skąd taka kreatura mogła się wziąć.
  — No nie wiem, zastanowię się — rzucił, chwytając pochodnię. Zabrał też jedną z butelek, by po chwili wcisnąć ją Charlienze.

z.t.
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Elaine


Karta Postaci


Wiek: 19
Ekwipunek: Jasna, miejscami przetarta sukienka z kieszeniami; lusterko, srebrny naszyjnik z piórkiem, kartka z dziwnym rysunkiem.
Stan: Psychicznie - dochodzi do siebie po spotkaniu z Eris; obdarta noga i ręka
Energia: 100/100
Dołączył: 29 Maj 2017
Posty: 62
Wysłany: 2018-03-21, 21:42   
   Stopień: |
   Fundusze: 279 C


Odpowiedź Eris zaskoczyła Elaine. Czyli jednak ta Santa była po prostu wariatką? Informacje zawarte na kartkach to tylko bujdy? Ale… przecież wszystko już się układało. Jeśli to wszystko nieprawda, to dlaczego tak groźnie patrzy na te strzępki papieru?
Wszystko pogmatwało się jeszcze bardziej po wypowiedzi Jette. Ale jak to: Irinia nie żyje? Kogo w takim razie kazała im znaleźć Santa? Eris mogła sobie mówić, co tylko chciała, ale jej siostra była prawdziwie przerażona, gdy ją znalazły i naprawdę chciała, by kogoś odszukały. Lecz jeśli Irinia nie żyje, to kogo? Nie wydawało jej się, by mogło chodzić o Eris, biorąc pod uwagę kontakty między siostrami. Może tę trzecią, Tristitię, ale ona przecież nigdzie nie zaginęła, przynajmniej według tekstów. Jeśli Irinia jest martwa, dlaczego twarz Eris zmieniała wyraz na każdą wzmiankę o niej? Aż tak ją to boli czy po prostu kłamie? A może po prostu albinosce się to przywidziało? Może Santa rzeczywiście wmówiła im głupoty?
Bardzo by chciała, żeby pytań ubywało, tymczasem one mnożyły się niczym króliki. Wciąż nie wiedziała, kto mówi prawdę ani komu powinna zaufać, a już postawiono jej ultimatum: dołączyć do dziwnej bogini albo… Właśnie, co? Czy jeśli Elaine się od niej odwróci, Eris ją zabije? Jakie szanse ma w starciu z nią? Nie przekona jej ani nie pokona. Co najwyżej może do niej przystać, ale czy warto? Jak już stwierdziła wcześniej, kobieta jest niebezpieczna, a z niebezpiecznymi ludźmi nie wchodzi się w zmowy. Nieporadnie więc spojrzała na Jette, jakby liczyła, że ta podejmie decyzję za nie obie.
_________________
"I have loved the stars too fondly to be fearful of the night."
 
   Podziel się na:     
Jette Nielsen


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: Torba z; wodą, niewielkim lusterkiem, szkicownikiem (A5, 80 kartek niezamalowanych), dwoma ołówkami, pieniędzmi, Kartkami od bogini. Ubranie; szary gorset z wiązaniem z tyłu i przy biuście, ciemnobrązowe spodnie, jasnobrązowe buty, sięgające do kolan oraz ciemnozielony płaszcz.
Stan: Fizyczny: dobry. Psychiczny: nieco zaniepokojona wizytą bogini, ale powoli się uspokaja.
Energia: 100
Dołączył: 30 Paź 2017
Posty: 19
Wysłany: 2018-04-15, 14:44   
   Fundusze: 450 C
   Zwierzęta: Brak
   Multikonta: Mae


Niby Jette powinna się uspokoić, wszak Eris stwierdziła, że nikogo nie zamordowała. Ale jaki morderca by się do tego przyznał, zwłaszcza, gdyby potrzebował „pomocy”, czy raczej nie wchodzenia mu w drogę. Zresztą, całe to zachowanie „bogini”, to jak się wywyższała, czy próbowała sprawiać wrażenie strasznej i bezlitosnej (co jej się udało, Jette wciąż czuła, że ma gęsią skórkę, a serduszko cały czas jej szybko biło), nie wpłynęły pozytywnie na decyzję, jaką podjęła Nielsen.
Zerknęła jeszcze tylko na Lainie, by sprawdzić, czy jest tego samego zdania, co rudowłosa, lecz Elaine tylko wpatrywała się w nią, jakby oczekując, że podejmie decyzje za nie oboje. A więc dobrze. Zatem musiała zważać na swe słowa i uważać, by jeszcze bardziej nie wkurzyć „bogini”. Pewności siebie bynajmniej nie dodało jej to, że Eris co jakiś czas wpatrywała się w jej oczy. Wzięła głębszy wdech i spojrzała nań.
- Cóż, przykro mi, ale Ci nie pomożemy. Wolimy się w to nie mieszać. – Wszystkie słowa wyrzuciła z siebie za jednym tchem.
 
   Podziel się na:     
Eris


Dołączył: 27 Lip 2015
Posty: 44
Wysłany: 2018-04-20, 11:50   

  Odwaga była cenną wartością. To fakt ogólnie znany, osoba odważna, która podejmuje ryzyko i zwycięża jest ceniona w środowisku, w którym się obraca. A jednak są takie rodzaje odwagi, które lepiej spakować do skrzyni i zakopać na dnie oceanu, zamiast chwalić się nimi na świetle dziennym. Jednym z takich rodzajów odwag obdarzona była Jette.
  Eris milczała, patrząc jej bardzo długo w oczy, zaraz po otrzymanej odmowie. Stała w bezruchu, milczała bez drgnięcia najmniejszym mięśniem twarzy. Jedynie spokojne, rytmiczne unoszenie się klatki piersiowej zdradzało, że kobieta nie jest figurką, a postacią żywą.
  W pomieszczeniu po raz kolejny odbiło się głuche echo ciężko stawianych kroków, mocny dźwięk obcasów obijanych o drewniane panele. Bogini zbliżyła się do dwóch dziewcząt, z zupełnie obojętną miną. Zatrzymała się tuż tuż przed, krzyżując ręce na piersi. Oliwkowe tęczówki posłały intensywne spojrzenie raz jednej, raz drugiej, lecz nadal milczała długo.
   - A więc przeciw mnie - rzekła w końcu, lekko wychylając głowę. W oczach zatańczył jakiś nieokreślony mrok, groźba, choć mina Eris pozostawała niejasna. - Wedle życzenia.
  Minęła tę bliższą wyjścia i skierowała swoje kroki do drzwi. Chłód owiał ją, gdy materiał ubrania ciągnął się krok w krok za nią. Odgłos obcasów w pewnym momencie się urwał, a atmosfera w pomieszczeniu zaczęła rozluźniać.
  Bogini zniknęła z otoczenia.

  /zt
 
   Podziel się na:     
Elaine


Karta Postaci


Wiek: 19
Ekwipunek: Jasna, miejscami przetarta sukienka z kieszeniami; lusterko, srebrny naszyjnik z piórkiem, kartka z dziwnym rysunkiem.
Stan: Psychicznie - dochodzi do siebie po spotkaniu z Eris; obdarta noga i ręka
Energia: 100/100
Dołączył: 29 Maj 2017
Posty: 62
Wysłany: 2018-05-05, 19:21   
   Stopień: |
   Fundusze: 279 C


Elaine doskonale wiedziała, że postawiła Jette w trudnej sytuacji. Powiedziała sobie za to, że jest gotowa wesprzeć ją, jakiejkolwiek decyzji by nie podjęła. Jednak odetchnęła z ulgą, gdy rudowłosa odmówiła pomocy Eris. Wiedziała, że, tak czy siak, nie byłaby jej potrzebna, bo i do czego może przydać się taki tchórz jak ona?
Po chwili ulgi przyszła do niej chwila niepokoju. Co teraz zrobi z nimi bogini? Szybko przeniosła wzrok na kobietę siedzącą w starym fotelu, ale ta nie przejawiała najmniejszych śladów złości. Spoczywała spokojnie niczym posąg albo figura woskowa, wlepiając wzrok w Nielsen. Może nawet zbyt spokojnie…
Po chwili Eris zbliżyła się do nich, a Elaine mogła wręcz poczuć, jak staje jej serce. To już koniec, to już koniec…, przeszło jej przez myśl. Bogini jednak nic im nie zrobiła, skomentowała jedynie ich decyzję, wyminęła białowłosą i wyszła z pomieszczenia. Ostatni zimny dreszcz przeszedł dziewczynę, po nim zostało już tylko echo dawnego lęku.
– To rzeczywiście koniec – powiedziała cicho i z ulgą, wstając z podłogi i odwracając się w stronę towarzyszki.
_________________
"I have loved the stars too fondly to be fearful of the night."
 
   Podziel się na:     
Jette Nielsen


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: Torba z; wodą, niewielkim lusterkiem, szkicownikiem (A5, 80 kartek niezamalowanych), dwoma ołówkami, pieniędzmi, Kartkami od bogini. Ubranie; szary gorset z wiązaniem z tyłu i przy biuście, ciemnobrązowe spodnie, jasnobrązowe buty, sięgające do kolan oraz ciemnozielony płaszcz.
Stan: Fizyczny: dobry. Psychiczny: nieco zaniepokojona wizytą bogini, ale powoli się uspokaja.
Energia: 100
Dołączył: 30 Paź 2017
Posty: 19
Wysłany: 2018-05-06, 21:09   
   Fundusze: 450 C
   Zwierzęta: Brak
   Multikonta: Mae


- Tak… To już koniec. - Wymamrotała to bez większych emocji, wciąż wpatrując się w miejsce, skąd z jej oczu zniknęła Eris.
Po chwili jakby oprzytomniała, odwróciła swoje spojrzenie i rozciągnęła się.
[b]- Wiesz, gdy wyszła, od razu lepiej się poczułam. [/b]- Stwierdziła z szerokim uśmiechem. - To dziwne, ale wcześniej prawie odjęło mi mowę, nigdy tak się nie bałam. No, może kiedyś obawiałam się mojej nauczycielki od historii, bo to straszna kobieta była, ale… - Zamilkła na chwilę, orientując się, że za bardzo odbiegła od tematu - nieważne. To śmieszne, ale przez moment byłam pewna, że po odmowie coś nam zrobi.
Cóż. Dalej myślała, że Eris je jakoś skrzywdzi. Może czeka na nie na zewnątrz? Albo za moment wróci? Albo… Nie, nie, nie. Nie rozmyślaj już taki o tym! Na pewno damy sobie radę! Wszak to tylko bogini. Na tą myśl, jej źrenice nieco się rozszerzyły. Czy ona właśnie odmówiła bogini i uznała za kłamcę? Niby zdawała sobie wcześniej z tego sprawę, ale teraz, gdy wszystkie myśli powróciły na właściwy tor… Teraz tylko czekać, aż zostanie na nią rzucona jakaś klątwa. Chyba że kobiera naprawdę kłamała. We wszystkim.
- A właśnie… Myślisz, że to wszystko to prawda? Że to były boginie? - Spytała białowłosej, spoglądając na nią. - Głupio się przyznać, ale ja na moment jej naprawdę uwierzyłam. Zawsze byłam nieco naiwna, ale czy to nie przesada? - Ostatnie pytanie powiedziała bardziej do siebie.
- No nic. Myślę, że najlepiej będzie, jeśli teraz zrobimy tak, jak jej powiedziałam. Że się w to nie wtrącimy, a jak Ty sądzisz, Lainie? Chyba wspominałaś wcześniej coś o kawiarnii? Chętnie bym tam poszła, ale jeśli wolisz tu zostać, to zrozumiem…
Prawdę powiedziawszy - nie zrozumiałaby za bardzo. W tym opuszczonym budynku było tak ponuro, a na dodatek wciąż martwiła się, że Eris za moment może wrócić, więc Jette najchętniej to by stąd uciekła. Chociaż pewnie, gdyby bogini chciała, to i tak by je znalazła. No bo skąd wiedziała, komu zostały wręczone karteczki? Chodziła za siostrą? Miały nadajnik? A może bogini posiadała w głowie jakiś pieprzony gps? A co się kartek tyczy…
- Myślisz, żeby je wziąć? Znaczy się karteczki. - Wskazała na nie dłonią. - Wiem, że mówiłam, aby lepiej tą sprawę zignorować, ale czy ich zostawienie to dobry pomysł?

Jeśli Elaine wyraziła zgodę, by wyjść i wziąć karteczki, to Jette zgarnęła je do torby, po czym wyszła z budynku, jeśli chciała zostać, to została.
 
   Podziel się na:     
Elaine


Karta Postaci


Wiek: 19
Ekwipunek: Jasna, miejscami przetarta sukienka z kieszeniami; lusterko, srebrny naszyjnik z piórkiem, kartka z dziwnym rysunkiem.
Stan: Psychicznie - dochodzi do siebie po spotkaniu z Eris; obdarta noga i ręka
Energia: 100/100
Dołączył: 29 Maj 2017
Posty: 62
Wysłany: 2018-05-15, 21:31   
   Stopień: |
   Fundusze: 279 C


Elaine uśmiechnęła się na słowa rudowłosej. Przez chwilę wydawało jej się, że pobyt Eris w jakiś sposób wyssał z Jette jej energię, tak więc odetchnęła z ulgą, gdy ta powróciła do swojej paplaniny. Cieszyła się też, że nie była osamotniona w swoich czarnych myślach dotyczących konsekwencji ich decyzji. Najwyraźniej mimo wszystkich różnic w charakterze, myślały bardzo podobnie.
Białowłosa nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale bardzo lubiła towarzystwo Jette. Mimo że znały się bardzo (bardzo, bardzo, BARDZO) niedługo, Elaine nie mogła nie spostrzec, że Nielsen ma w sobie coś, co nie pozwala jej nie lubić. Miała wrażenie, że do żadnej innej osoby tak szybko nie zapałała sympatią. Były trochę jak dwa bieguny magnesu, ale przecież to właśnie one się przyciągają, prawda? Zresztą, Jette potrafiła nawet sprawić, że zapominała o jeszcze nie tak dawnym strachu.
Na jej kolejne pytania i stwierdzenia odpowiadała tylko kiwnięciami głowy oraz wzruszeniami ramion. Nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Sytuacja sprzed kilkunastu sekund nieco pokiereszowała jej światopogląd, toteż nie zamierzała się wypowiadać na ten temat.
– Nie, nie, nie – brzmiała jednak jej odpowiedź na ostatnie stwierdzenie rudowłosej. – Chodźmy, zaprowadzę cię tam. – Uśmiechnęła się, by dodać mocy swoim słowom, po czym dodała – Lepiej je weźmy. Bóg wie, co by się mogło tu z nimi stać.
Elaine wyszła z budynku i wyciągnęła z kieszeni lusterko, żeby dodać sobie otuchy i raz na zawsze odegnać niepokój związany z tym miejscem. Spojrzała za siebie, by upewnić się, czy Jette jest za nią i ruszyła w drogę między spalonymi budynkami. Po drodze jeszcze kilka razy oglądała się za siebie.

/zt.
_________________
"I have loved the stars too fondly to be fearful of the night."
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!



Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci

  
ROZUMIEM


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Templates BlueDarkBG v.1.0 created by Gnacio helped by Avanast |

FORA PARTNERSKIE
Kroniki Fallathanu TGF - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce ShinjuRegashi Dragon Ball New Generation Reborn Rainbow RPG Artemida - Warrior Cats PBF BlackButler HogwartDream
Eclipse
SnM aegyo Vampire Kingdom Fairy Tail Path Magician