Sekret Miasta Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Dziurawy most
Autor Wiadomość
Kuguar


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; kusza; bełty [17szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Całkiem dobry, zarówno ten fizyczny, jak i nie. Jedyne, co może nieznacznie uprzykrzać życie mężczyzny, to lekko obita prawa łopatka, zapewne będzie siniec.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 25
Wysłany: 2018-01-08, 10:26   
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


Komentarz o broni nie przeleciał mu mimo uszu, choć sam Kuguar nijak na niego nie odpowiedział. Zaczął natomiast zwracać większą uwagę na poczynania rąk Charlienze. Nie żeby gapił się na każdy jej ruch, z wyczuciem, ale gdyby coś kombinowała, miałaby znacznie utrudnione zadanie.
Uśmiechnął się na propozycję szukania kłopotów.
- Zawsze i wszędzie - odparł, ruszając kilka kroków za nią.
Dziewczyna podeszła do biurka, toteż on zajął się szafą. Wyglądała na rozbudowaną wersję tego pierwszego. Skrzypiące drzwi ukazały mu jakiś stary łach na wieszaku i rządek szufladek po lewej. Na dnie spoczywał pojedynczy but, z pewnością przeżarty przez mole. Otworzył pierwszą lepszą szufladę. Plik pożółkłych papierów, atrament wyraźnie wyblakł. Nie rozpoznawał nazw, ale wyglądało to na spis towarów. Jego wzrok przykuła duża litera C, powtarzała się w trzeciej kolumnie przy każdej cyfrze. Taka sama widniała na monecie, którą oglądał. Jeśli te pieniądze miały tyle lat…
Obejrzał się, zaraz podnosząc brwi w zdziwieniu.
- W konia mnie robisz? - rzucił trochę niepoważnie, a zaraz odłożył papiery i podbiegł do niej. - Ejejejejej, co robisz, może być nabity… - Ostrożnie skierował lufę w sufit, a potem zabrał jej broń z rąk. - Normalnie jak dziecko… - Pokręcił głową z rozbawieniem. - Nigdy nie widziałaś pistoletu?
Odsunął się od niej parę kroków i obejrzał broń z każdej strony. Rdza nie wróżyła dobrze ani przydatności, ani też cenie. Odchylił przykrywkę panewki, ale ta była pusta. Może trochę okopcona, ale raczej pusta. Tylko jakby tu… Ostrożnie obkiwał ubijak w uchwycie, by móc go wyciągnąć. Łatwe to nie było, posypało się przy tym nieco rdzawego pyłu na podłogę. Obróciwszy pręt, wsunął go do lufy i pogrzebał przez chwilę.
- Czysto - stwierdził i zerknął na Charlienze. Mówiła, że przyszła skąd? Shefford? Nie… Shefield? Tja, jakoś tak… Co za zapadła dziura.
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Charlienze


Karta Postaci


Wiek: 221
Ekwipunek: Kusza, 11 bełtów przy pasku spodni, dwa noże myśliwskie, sztylet, bat, manierka z wódką, krzesiwo, magiczny kamień wskazujący nieludzi. || Ubranie: skórzany, czarny płaszcz za kolana; gorset; obcisłe spodnie, a na nie coś na kształt spódnicy, z wielu skrawków materiału, przez co pozwalającej na swobodny ruch; karwasze; przepaska, którą może związać włosy; skórzane buty do połowy łydki, na grubym obcasie, z metalowym czubem.
Stan: Świetny
Energia: 100%
Dołączył: 11 Gru 2017
Posty: 30
Wysłany: 2018-01-09, 20:06   
   Fundusze: 5 C.
   Multikonta: Vasi


  Szczerze powiedziawszy była tak zaskoczona, że pozwoliła mu na odebranie sobie znalezionego przedmiotu. Czego tak dziwnie zareagował? Wydawał się być przejęty. I czemu - ah do cholery, czemu - porównał ją do dziecka?!
  - Pistolet? - Uniosła brwi, odbierając mu broń, kiedy tylko sprawdził, że nie jest nabita. Spojrzała na niego groźnie, jakby chcąc go odstraszyć. Tak na wszelki wypadek. Niech nie próbuje jej odebrać zdobyczy. W jednej dłoni trzymała pistolet, a drugą nieco wręcz na pokaz, teatralnym gestem sięgnęła w okolice pasa, przy którym znajdował się nóż.
  - Co to do cholery jest? - Westchnęła lekko i spojrzała na przerdzewiały metal w swojej dłoni, a potem na podłogę, na której walały się śmieci. Kopnęła jeden z nich i pokręciła głową. - Przeklęte miejsce, wszystko jest nie tak.
  Tknięta nagłą, dziwną myślą, podeszła znów do biurka i wygrzebała księgę, którą wcześniej przeglądała. Data była jakaś dziwna. Zupełnie nie wyglądała na... który to mieli rok? 1189? Tylko że budynki w tym mieście były niespotykane... i pistolet cokolwiek to było. I w ogóle jakoś dziwnie tu było.
  Chwyciła wolną ręką księgę tak, żeby otwartą móc podetknąć pod oczy Kuguara. W drugiej dłoni nadal kurczowo ściskała pistolet.
  - Tu. Co to za data według ciebie? Mogłam się pogubić o parę lat, ale to wygląda na więcej niż parę. Który według tego jest rok?
_________________
She tied you to the kitchen chair
She broke your throne and she cut your hair
And from your lips, she drew the Hallelujah
 
 
   Podziel się na:     
Kuguar


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; kusza; bełty [17szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Całkiem dobry, zarówno ten fizyczny, jak i nie. Jedyne, co może nieznacznie uprzykrzać życie mężczyzny, to lekko obita prawa łopatka, zapewne będzie siniec.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 25
Wysłany: 2018-01-09, 22:44   
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


  Nieznacznie ściągnął brwi, kiedy wyrwała mu broń z ręki, ale ostatecznie dał temu spokój. Pustym skałkowcem wiele nie zrobi, ani sobie, ani jemu. Pytanie dlaczego, wciąż krążyło mu po głowie. Przypatrywał jej się przez chwilę uważnie.
  — Nie żartujesz, co? — Westchnął cicho, zerknął na ów przedmiot i wskazał go dłonią. — Przedstawiam pistolet skałkowy typu Thublington... lub Reighter. Stary model, sprzed co najmniej pięćdziesięciu lat. Baaardzo awaryjny. — Wsunął ręce do kieszeni i zerknął na drugą stronę biurka. Tam śmieci było jeszcze więcej. — Choć nie tak bardzo jak kołowce... — dodał, podnosząc z ziemi coś, co chyba było przyciskiem do papieru.
  Zważył przedmiot w dłoni i obejrzał z różnych stron. Na jednej widniała jakaś inskrypcja, ale litery nie chciały układać się w nic sensownego. Wtem, siłą rzeczy, spojrzał na księgę.
  — Ten tutaj? — Zmrużył oczy i nieznacznie przysunął się do kartki, nie biorąc jednak całości do rąk. — Bardzo mi przykro... — Uniósł nonszalancko brwi i wyprostował się. — Ale to jest chyba utarg. Całe dwa tysiące trzysta pięć niejakich Ce. W środku masz więcej takich. — Wskazał szafkę za sobą.
  Zastanowił się przez moment, po czym kucnął przy biurku, nieco dokładniej oglądając szuflady i znalezioną przez Charlie skrytkę. Przesunął palcami po powierzchni wnęki, po czym roztarł lekko czarny pył i zbliżył do nosa. Nawet jeśli był tu przygotowany "arsenał", wiele z niego nie zostało. A może? Sięgnął ręką do kąta, który ewidentnie upodobały sobie pająki do zostawiania kokonów. Dmuchnął na niewielki przedmiot, obierając go z białych nici. Ołowianej kuli czas nie zaszkodził. Spojrzał na przycisk do papieru, po czym odłożył go na biurko, kulę schował do kieszeni.
  — Trochę dziwne, że nikt tego nie znalazł, cnie?
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Charlienze


Karta Postaci


Wiek: 221
Ekwipunek: Kusza, 11 bełtów przy pasku spodni, dwa noże myśliwskie, sztylet, bat, manierka z wódką, krzesiwo, magiczny kamień wskazujący nieludzi. || Ubranie: skórzany, czarny płaszcz za kolana; gorset; obcisłe spodnie, a na nie coś na kształt spódnicy, z wielu skrawków materiału, przez co pozwalającej na swobodny ruch; karwasze; przepaska, którą może związać włosy; skórzane buty do połowy łydki, na grubym obcasie, z metalowym czubem.
Stan: Świetny
Energia: 100%
Dołączył: 11 Gru 2017
Posty: 30
Wysłany: 2018-01-10, 11:06   
   Fundusze: 5 C.
   Multikonta: Vasi


  Nieco zaskoczona odwróciła znów do siebie księgę i przyjrzała jej się. No tak, w sumie rzeczywiście to były raczej rachunki. Mimowolnie odetchnęła i potrząsnęła głową.
  - Masz rację, co za głupota. Dwa tysiące trzysta piąty rok to byłaby duża różnica w stosunku do tysiąc sto osiemdziesiątego dziewiątego. Nie mogłabym nie zauważyć, że minęło ponad tysiąc lat. - Wywróciła oczami. Nawet dla potępionego było to niemożliwe. Chyba po prostu jest już nieco zmęczona. Przydałby się ciepły posiłek i trochę snu w dobrej gospodzie. Takiej gdzie nie zjadłyby jej pluskwy.
  - Czym właściwie jest pistolet skałkowy? Albo kołowce? Brzmi jak jakaś broń. - Przyjrzała się jeszcze raz trzymanemu w dłoni pistoletowi. W sumie to miało sens, dlatego mężczyzna tak się zdenerwował, kiedy nieostrożnie się z nim obchodziła. To jak z nożem - chwila nie uwagi i jeśli jest dobrze zaostrzony, możesz pożegnać się z palcem.
  - To kolejny nowatorski wynalazek? Kto tym razem? Francuzi wymyślili? Chociaż w sumie nie, oni to tchórze. Jak to działa? - Coraz bardziej zaintrygowana, sięgnęła po przewrócone krzesło i sprawdziła jego stabilność, po czym usiadła. Zaczęła dłubać w rdzy, starając się rozłożyć pistolet na części pierwsze, żeby zobaczyć jak działa. Ale nie do końca wiedziała jak się zabrać. Poruszała tylko co chwila zamkiem skałkowym, a że nie przyniosło to żadnego ciekawego efektu, po chwili sobie darowała i spojrzała na Kuguara. Niech on się tłumaczy, co to jest, co z tym zrobić i jak tym mordować.
_________________
She tied you to the kitchen chair
She broke your throne and she cut your hair
And from your lips, she drew the Hallelujah
 
 
   Podziel się na:     
Mistrz Gry


Dołączył: 19 Lut 2015
Posty: 536
Wysłany: 2018-01-11, 16:53   

  Naszym wspaniałym gołąbeczkom nie było dane gawędzenie w spokoju. Pod mostem z każdą chwilą coraz bardziej wiało, chłodny powiew wzmagał się i dął coraz mocnej, niosąc z sobą drobinki śniegowego puchu. Te, rozpędzone, uderzały w twarz z dużą siłą, jak maleńkie, ostre igiełki. Wicher jęknął, przetaczając się nad korytem zmarzniętej rzeki.
  Oprócz tego, niebo jakoś tak się zniżyło. Mogli tego nie zauważyć, ale chmury zagęszczały się i ciemniały, jakby schodząc coraz niżej, niebezpiecznie blisko gruntu. W powietrzu zawisła jakaś mroźna groza.
 
   Podziel się na:     
Kuguar


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; kusza; bełty [17szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Całkiem dobry, zarówno ten fizyczny, jak i nie. Jedyne, co może nieznacznie uprzykrzać życie mężczyzny, to lekko obita prawa łopatka, zapewne będzie siniec.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 25
Wysłany: 2018-01-12, 14:08   
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


Tysiąc sto osiemdziesiąty dziewiąty - powtórzył natychmiast umysł Kuguara. Tysiąc sto osiemdziesiąty dziewiąty. Czy ona uderzyła się w głowę? Musiałaby to zrobić dość mocno, a nie wyglądała, jakby coś jej dolegało. Zerknął na nią z uśmiechem.
- Bo jest bronią - odparł, siadając na brzegu biurka. Francuzi. Nigdy nie słyszał o takiej… nacji? A tym bardziej, by byli tchórzami. Uśmiechnął się szerzej. - A nie zabijesz mnie, jak ci powiem? - rzucił żartobliwie. - No nie wiem… Przekonaj mnie.
Przyglądał jej się jeszcze moment, kiedy nagła zmiana kierunku wiatru z łoskotem trzasnęła drzwiami. Obejrzał się, zaraz podchodząc do małego okienka o niemiłosiernie brudnej szybie. Białe krupy już teraz szybko przelatywały w polu widzenia, a wszystko wskazywało na to, że na tym nie poprzestaną.
- Jeśli mamy gdzieś iść, to teraz… Później będzie można liczyć jedynie na zostanie bałwanem. - Obrócił się do niej. - Szczerze mówiąc, nie uśmiecha mi się tu nocować.
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Charlienze


Karta Postaci


Wiek: 221
Ekwipunek: Kusza, 11 bełtów przy pasku spodni, dwa noże myśliwskie, sztylet, bat, manierka z wódką, krzesiwo, magiczny kamień wskazujący nieludzi. || Ubranie: skórzany, czarny płaszcz za kolana; gorset; obcisłe spodnie, a na nie coś na kształt spódnicy, z wielu skrawków materiału, przez co pozwalającej na swobodny ruch; karwasze; przepaska, którą może związać włosy; skórzane buty do połowy łydki, na grubym obcasie, z metalowym czubem.
Stan: Świetny
Energia: 100%
Dołączył: 11 Gru 2017
Posty: 30
Wysłany: 2018-01-12, 17:33   
   Fundusze: 5 C.
   Multikonta: Vasi


  Podeszła do drugiego z okien i lekko poskrobała je paznokciem, mając nadzieję, że stanie się nieco przejrzystsze. Wyjrzała przez niewielką dziurkę, którą stworzyła i wzdrygnęła się, widząc, że zbiera się na niezłą zamieć śnieżną. Zdecydowanie należałoby zmienić miejsce pobytu na ten czas.
  Nie zastanawiając się za wiele ani nie czekając na mężczyznę skierowała się do schodów. Obejrzała się dopiero na pierwszym półpiętrze.
  - Idziesz? - Zagadnęła z ręką na rozpadającej się poręczy i uniesionymi brwiami. Nie czekała za długo na odpowiedź, tylko znów zaczęła zbiegać po schodach, zatrzymując się dopiero piętro niżej i ze zmarszczonymi brwiami wpatrując w ścianę jednego z pokoi widocznych za zamkniętymi drzwiami. Wisiało tam jakieś godło. Absolutnie jej nieznane i dziwne.
  Pokręciła powoli głową.
  - Nie wiem jak ty, ale ja potrzebuję wódki i seksu, żeby ogarnąć, co się tu dzieje - wymamrotała. Nie zwracała większej uwagi na to, co może pomyśleć mężczyzna o jej słowach. Okej, nie była święta i co z tego? On też na świętego nie wyglądał, więc raczej nie będzie próbował jej spalić na stosie za te wulgarne jak na kobietę słowa. A jeśli będzie... cóż, to jego problem. O mechanizm działania pistoletu może go wypytać równie dobrze w mniej sprzyjających warunkach.
_________________
She tied you to the kitchen chair
She broke your throne and she cut your hair
And from your lips, she drew the Hallelujah
 
 
   Podziel się na:     
Kuguar


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: [rzeczy na widoku] wysokie buty; czarne spodnie i koszula z troczkiem; filcowa kurtka czarna; czarna peleryna z kapturem; płócienna maska; garść rzemyków z metalową wstawką; stalowy pierścień z wężem [środkowy palec prawej ręki]; rękawiczki bez palców || dwie sakwy przypinane do uda [bidon z wodą]; skórzane paski obejmujące klatkę piersiową [kompas, luneta, piersiówka]; skórzane karwasze || krótki miecz; kusza; bełty [17szt]; ozdobny sztylet z motywem smoka.
Stan: Całkiem dobry, zarówno ten fizyczny, jak i nie. Jedyne, co może nieznacznie uprzykrzać życie mężczyzny, to lekko obita prawa łopatka, zapewne będzie siniec.
Energia: 100
Dołączył: 06 Gru 2017
Posty: 25
Wysłany: 2018-01-13, 17:18   
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kaspar Walker


  Kuguar przez chwilę starał się ocenić w głowie, ile może im zająć szybki marsz do najbliższego źródła żywej cywilizacji. No i jaką drogę najlepiej wybrać, to znaczy, gdzie ulice wydawały się najwęższe. Przy odrobinie szczęścia wiatr nie będzie tam aż tak dokuczliwy.
  — Iidę, iidę... — mruknął, zaraz też ruszając za nią schodami.
  Również zerknął do odzielnego pokoiku, zakodował wygląd symbolu i szybko stwierdził, że nie potrafi go do niczego przyporządkować. Cóż... w takim razie to pewnie tylko godło miasta. Skoro o nim samym nie słyszał, to o godle tym bardziej.
  Uniósł brwi, zerkając na nię kątem oka, kiedy znów się odezwała. Jej słowa były... cokolwiek dziwne, nie mógł zaprzeczyć. Żartowała? Może. To byłoby dość rozsądne wyjście.
  — Cóż, można i tak — rzucił rozbawiony, podchodząc do drzwi. — Jakieś twórcze koncepcje przed wódką?
  Narzucił kaptur na głowę, zaraz wychodząc. Nie musiał czekać ani chwili, by zwiało mu go z głowy z powrotem na plecy. Mruknął coś pod nosem, mrużąc oczy. Nasunął chustkę na twarz i na powrót ubrał kaptur, przypinając do tejże od wewnątrz. Obejrzał się, odnajdując sylwetkę Charlienze wśród białych krup.
  — Zejdźmy z głównych ulic, to nie będzie tak pizgać. — Nie czekając na nią, sam ruszył w stronę zabudowań wyznaczających granicę nabrzeża. Jego celem była jedna z wąskich uliczek pomiędzy kamienicami.
_________________
Jeśli plan A nie działa,
alfabet ma jeszcze dwadzieścia pięć innych liter.
Spo-koj-nie.
 
   Podziel się na:     
Mistrz Gry


Dołączył: 19 Lut 2015
Posty: 536
Wysłany: 2018-01-13, 19:31   

  Wiatr z każdą chwilą wzmagał się bardziej. Gdy Kuguar wyszedł na zewnątrz, potężny powiew naprał na niego tak, że mężczyzna mógł się nawet zachwiać. Niósł z sobą tuman śniegu, już nawet nie pojedyncze śnieżynki, a całą garść. Wicher zakręcił się na skrzyżowaniu uliczek, pnąc w górę niby małe tornado, niemal można było dostrzec skręcające ścieżki mroźnych drobinek. Obrany przez zmiennokształtnego kierunek wcale nie był takim trafionym - pomiędzy budynkami wiatr szalał tym bardziej i rozpędzał się w nich jak w korytarzach, wyjąc niby dusze potępione na drodze do piekła.
  Śnieg zaczął padać z rozeźlonych chmur dużymi zbitkami, zacinając pod dużym kątem, a w połączeniu z wiatrem, szybko zaczął ograniczać widoczność. Odczuwalna temperatura zaczęła nagle spadać, a sama zmiana pogody następowała bardzo, bardzo szybko.
 
   Podziel się na:     
Charlienze


Karta Postaci


Wiek: 221
Ekwipunek: Kusza, 11 bełtów przy pasku spodni, dwa noże myśliwskie, sztylet, bat, manierka z wódką, krzesiwo, magiczny kamień wskazujący nieludzi. || Ubranie: skórzany, czarny płaszcz za kolana; gorset; obcisłe spodnie, a na nie coś na kształt spódnicy, z wielu skrawków materiału, przez co pozwalającej na swobodny ruch; karwasze; przepaska, którą może związać włosy; skórzane buty do połowy łydki, na grubym obcasie, z metalowym czubem.
Stan: Świetny
Energia: 100%
Dołączył: 11 Gru 2017
Posty: 30
Wysłany: 2018-01-13, 22:40   
   Fundusze: 5 C.
   Multikonta: Vasi


  Bez słowa ruszyła za mężczyzną, mocniej otulając się płaszczem. Chciała odpowiedzieć na pytanie dotyczące wódki, ale darowała sobie, bo przy takiej pogodzie i tak nic by nie usłyszał. Byli na zewnątrz dopiero chwilkę, a ona już czuła jak odmarzają jej palce i stopy. Cudownie. A do tego mieli się udać w kierunku jakiejś dziwnej uliczki. Nie uważała tego za dobry pomysł.
  Schowała się za jedną ze zniszczonych kamienic, kiedy zawiał wiatr, w ten sposób choć trochę chroniąc się przed wyraźnie nadchodzącym podmuchem zamieci. Jakoś nie widziała w tym momencie przedzierania się przez miasto w poszukiwaniu bliżej nieokreślonego miejsca, gdzie znajdował się bar. Z przykrością stwierdziła, że wizja wódki lub chociaż grzańca zaczęła się powoli rozmywać.
  - Ej! Thomas! - Krzyknęła, starając się być choć trochę głośniejsza niż świszczący wiatr, ale nie bardzo jej to wyszło. Potrząsnęła głową i zebrawszy się w sobie poszła w jego stronę. Br. Koszmar. Nienawidziła zimna.
  Kiedy z trudem udało jej się dostać do mężczyzny, chwyciła go za ramię i pociągnęła w kierunku kilku kamienic, wyglądających na najmniej zniszczone. Przynajmniej wśród tych znajdujących się dostatecznie blisko, żeby dojść do nich nie zamieniając się przy tym w sopel lodu.
  Potrzebowali schronienia. Pilnie.

zt
_________________
She tied you to the kitchen chair
She broke your throne and she cut your hair
And from your lips, she drew the Hallelujah
 
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Templates BlueDarkBG v.1.0 created by Gnacio helped by Avanast |

FORA PARTNERSKIE
aegyo Vampire Diaries France Dragonst Vampire Kingdom Fairy Tail Path Magician