Sekret Miasta Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Anastazja Leneaure
2017-05-16, 12:02
Pałac mgielny
Autor Wiadomość
Olivia Vasilyev


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: Skórzana torba z podstawowym wyposażeniem medycznym - bandaże, trochę ziół, nici i igła. Do tego nóż, dwa bełty do kuszy i manierka. Za pasem skalpel, który na chwilę obecną służy jej za broń.
Stan: Dwie zaszyte rany na lewym ramieniu - wyżej rana po postrzale z kuszy, niżej z pistoletu. Odkażona rana na plecach, na wysokości lewej łopatki, zakryta mocno prowizorycznym opatrunkiem.
Energia: 85%
Dołączył: 03 Sie 2017
Posty: 91
Wysłany: 2018-02-01, 14:20   
   Stopień: 0 [||||]
   Fundusze: 897 C.
   Multikonta: Charlie


  Z wyraźną wdzięcznością przyjęła od mężczyzny talerz z mięsem i usiadła przy stole, starając się jakoś odkroić kawałek jedzenia z pomocą wyszczerbionej łyżki. Tak, sztućce naprawdę by się im przydały. Powinna sobie sprawić scyzoryk, taki rozkładany, gdzie będzie miała wszystko - łyżkę, nóż, nożyczki, widelec i co tam jeszcze jej do głowy przyjdzie. Może właśnie uda jej się znaleźć coś takiego w mieście?
  Podniosła wzrok na mężczyznę i uśmiechnęła się nieco niepewnie.
  - Miałam iść do biblioteki z Kassi. - Zerknęła szybko w stronę schodów, w kierunku pokoju gdzie zniknęła zmiennokształtna wraz z drugą kobietą. - Cóż, ale chyba Kassandra w tym momencie bardziej przyda się Chery. - Wzruszyła lekko ramionami i wróciła do dziubania mięsa łyżką.
  Jedzenie nie było złe. A przynajmniej ona była tak głodna, że zjadłaby właściwie cokolwiek. Na pewno jednak nie było to też ciasto obiecane przez ich gospodynię... o, zjadłaby szarlotkę. Z ciepłą, dobrą herbatą. Ciekawe czy mieli takie rzeczy w mieście?
  Lista zakupów i rzeczy do załatwienia zaczęła się wydłużać. Pomyślała, że trzeba byłoby to gdzieś zapisać, ale z kartkami też było ubogo. A przecież musiała się jakoś kontaktować z Kasparem. Wskazała na trzymany przez niego papier.
  - Proponuję też dokupić jakiś zeszyt. Będzie łatwiej się porozumiewać. - Uśmiechnęła się przyjaźnie, po chwili wstając od stołu. Chwyciła drewniany kubeł stojący z boku i wrzuciła do niego swój talerz wraz z łyżką. Wypadałoby pójść do studni i trochę to wszystko obmyć....
 
 
   Podziel się na:     
Kaspar Walker


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: Lekkie, wiązane buty; luźne, bawełniane ubranie w kolorze spłowiałej czerni, koszula z metalowymi guzikami; skórzany pasek [kompas, składany nożyk, bidon na wodę]; znoszona, ciemnoczerwona peleryna z kapturem i rękawami, zwinięta i przypięta gdzieś do plecaka; skórzana kamizelka [zestaw 10 wytrychów, notes oprawiony w czarną skórę, krucze pióro, srebrny dziesiątek różańca]; zniszczony tubus [mapa miasta, mapa okolic]; czarny plecak ze skóry i materiału [zielnik, apteczka, atrament, ołówek, krzesiwo, hak, 10m linki]; zdobiony sztylet [30cm gł]
Stan: Bardzo dobry. Zarówno on sam, jak i jego rzeczy mają się doskonale. || Trzy szramy w okolicy linii szczęki po lewej stronie. Brak skrzydeł.
Energia: lOO
Dołączył: 25 Cze 2017
Posty: 87
Wysłany: 2018-02-03, 15:36   
   Stopień: l {lll [O4.O3]}
   Fundusze: 2Ol
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kuguar


  Kaspar zastanowił się głębiej nad kwestią przez siebie jeszcze przed chwilą poruszoną. Czy to możliwe, że... Nie, nie sądził. Może tylko szukali w złym miejscu. To przecież był zamek, to nie mogło być jedyne pomieszczenie, gdzie przygotowywano jedzenie. No i zasadniczo zastawa mogła być też w jadalni, której on po prawdzie nie widział. Tak... najpierw znajdą to, czego nie mają na pewno, a potem zobaczą, co jeszcze będzie potrzebne.
  Powiódł wzrokiem za jej spojrzeniem. Iście do biblioteki w wykonaniu zmiennokształtnej raczej teraz odpadało. Nawet gdyby Lottką nie było aż tak źle, Walker miał wrażenie, że nie ruszyłaby się, gdyby nie była pewna, że jest całkowicie dobrze. Spuścił wzrok na stół i pokiwał głową.
  Na wzmiankę o zeszycie, uśmiechnął się lekko i przytaknął. Zdecydowanie się przyda, zarówno zeszyt, jak i atrament. Zerknął na talerz. I mydło. I... Przytknął zwiniętą dłoń do ust, zastanawiając się pobieżnie. Wziął talerz ze stołu i również wsadził do kubła, zaraz chwytając za ołówek.

Ty się przygotuj, a ja się zajmę talerzami.

Zabrał kubeł i odstawił na ladę, by zaraz wziąść wiadro, wyjść z kuchni i podążyć do tylnych drzwi. Tamtędy bliżej mu było do studni, toteż nie miał okazji zobaczyć obcego przy wejściu frontowym. Narzucił kaptur na głowę i omiótł wzrokiem zasypany trawnik. Ba, tam już nie było śladu po trawie. Westchnął cicho i podążył szlakiem, który wydawał się być kiedyś wydeptany. Zerknął do studni. Czerń. To dobrze... mniejsza szansa, że zamarzła. Spuścił wiadro, zaraz wyciągając je niemal pełne. Ulał trochę wody z powrotem, uważając, by się nie ochlapać, po czym wrócił do zamku.
  Odstawił wodę na wierzch pieca, by ogrzała się choć trochę, nim potraktuje nią naczynia.
_________________
Oo… Ooo… Ooo… Ooo…
Surrexit Christus, alleluja!
***
Oo… Ooo… Ooo… Ooo…
Cantate Domino, alleluja!
 
   Podziel się na:     
Olivia Vasilyev


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: Skórzana torba z podstawowym wyposażeniem medycznym - bandaże, trochę ziół, nici i igła. Do tego nóż, dwa bełty do kuszy i manierka. Za pasem skalpel, który na chwilę obecną służy jej za broń.
Stan: Dwie zaszyte rany na lewym ramieniu - wyżej rana po postrzale z kuszy, niżej z pistoletu. Odkażona rana na plecach, na wysokości lewej łopatki, zakryta mocno prowizorycznym opatrunkiem.
Energia: 85%
Dołączył: 03 Sie 2017
Posty: 91
Wysłany: 2018-02-04, 13:36   
   Stopień: 0 [||||]
   Fundusze: 897 C.
   Multikonta: Charlie


  Przygotuj się, przygotuj... kiedy ona była już gotowa? Miała ze sobą jak zwykle torbę i znaleziony wcześniej płaszcz. Nic poza tym nie posiadała w tym świecie. Spojrzała na swoje bose stopy i poruszyła palcami. Hm. Miała buty. Przynajmniej na początku. Wyrzuciła je czy...?
  Zajrzała do torby i znalazła letnie obuwie. Niewiele da ciepła w tą pogodę, ale i tak mniejsze szanse, że zamarznie po drodze. Jak się uda, to może kupi gdzieś kozaki... hm. Czy tutaj mają coś takiego jak kozaki? W każdym razie coś ciepłego.
  Chciała, naprawdę chciała zająć się naczyniami. Ale skoro mężczyzna się uparł, żeby iść po wodę, to przecież nie będzie się pchała jak ta głupia. Założywszy na stopy obuwie, podeszła do jednej z szafek, w której wcześniej już widziała coś przypominającego zwitek cieniutkich drucików. Obróciła to coś kilka razy w dłoniach, nie do końca pewna, czy dobrze rozumuje. Wydawało jej się, że widziała jak kiedyś na filmach czymś takim zmywano naczynia....
  Odwróciła się do mężczyzny, kiedy ten wrócił do kuchni, odkładając druciak koło kubła z naczyniami.
  - Ja właściwie jestem gotowa. Jeśli potrzebujesz coś wziąć, to ja tu dokończę i idziemy. Kassi mówiła, że miasto jest jakiś dzień drogi stąd? Wiesz jak tam trafić?
 
 
   Podziel się na:     
Eris


Dołączył: 27 Lip 2015
Posty: 26
Wysłany: 2018-02-05, 18:41   

  Kobieta znana jako bogini Eris nieśpiesznie przechadzała się w okolicy wejścia do Pałacu Mgielnego. Dalej w lesie stało kilku jej ludzi i konie, lecz tylko ten, kto wiedział, gdzie stoją, byłby w stanie ich odnaleźć we wszechobecnej mgle. Zimne spojrzenie objęło drewniane wrota. Kobieta wnet je otworzyła, a na posadzce odbił się dźwięk twardych obcasów. Eris uniosła jedną brew, widząc leżącego na podłodze mężczyznę. Minęła go bez słowa, ni cienia emocji. Nieprzytomny nie był jej potrzebny. Jedynie chłodny powiew otoczył Ciarana, kiedy bogini przechodziła obok niego.
  Doskonale znała to miejsce, na pamięć znała rozkład pomieszczeń, więc skierowała się bezbłędnie do wyznaczonego sobie celu. Puste korytarze wypełniły się dźwiękiem kroków, stawianych jak w zwolnionym tempie. Eris nie spieszyła się. Miała czas. Wszędzie dookoła niej roztaczała się aura chłodu, lecz nie tego związanego z temperaturą, a chłodu przerażenia. Niemal w nienaturalny sposób siała wokół siebie strach, biła pewnością siebie, ale i grozą. Niewykluczone, że Kaspar czy Olivia zauważyli ją idącą po holu, lecz byli niezdolni, by cokolwiek zrobić, dosłownie sparaliżowało ich na widok bogini.
  Grube i miękkie futro w płowo-dymnym odcieniu przesunęło się po krawędzi schodów, kiedy wysoka kobieta na równie wysokich obcasach pięła się na piętro.
  Drzwi do sypialni uchyliły się cicho. Eris weszła do pokoju i zamknęła je nieco głośniej, prowokując obie dziewczyny - w tym jednego kota - do obudzenia się. Spojrzenie bogini spoczęło na śpiącej Charlotcie.
 
   Podziel się na:     
Charlotta


Karta Postaci


Wiek: 22
Ekwipunek: Jakieś cygarety, krzesiwo, notesik, pióro oraz pojemniczek z atramentem, sakwa, zestaw ziół, pistolet skałkowy, flejtuchy, naboje, pojemniczek z prochem- A wszystko to w poręcznej tobie na pasku
Energia: 100%
Dołączył: 19 Maj 2016
Posty: 148
Wysłany: 2018-02-08, 12:47   
   Stopień: 1[II]
   Fundusze: 2715 C.
   Zwierzęta: Potężna Psina w typie rottweilera
   Multikonta: Emrys Love, Harriet, Vivian


Pogrążona w coraz to głębszym śnie, przestała odbierać sygnały z otoczenia. Sen był czymś, co koiło nerwy i pozwalało przynieść upragniony spokój, którego teraz tak bardzo potrzebowała.
Tej nocy wróciła do miejsca, w którym przyszło jej pracować, zaraz po przeprawie przez ocean.
-Musisz się bardziej wysilić.. - ciągnęła Louise, obserwując zmagania Charlotty.
-C-Co? Uh.. nie mam na to siły, Lu, zrozum..- Jasnowłosa powoli osunęła się na kolana, siadając na piętach - Ostatnio nie robię nic, tylko się wysilam..
Ciemnowłosa się zaśmiała, wzruszając ramionami -Taki zawód.. - odchyliła się do tyłu, robiąc swego rodzaju mostek, oderwała nogi z podłoża, robiąc zgrabny przewrót, tym samym stając na równe nogi- Nikt nie powiedział, że będzie lekko.. Ale zobacz na plusy!
-Plusy?
-Pewnie! - ciemnowłosa uniosła dłonie ku górze - Dostaniemy nowe, piękne stroje! no i ten zachwyt!
-I możliwość złamania karku.. - dodała z głupim uśmiechem Chilton.
Louise naburmuszyła policzki - Nie bądź pesymistą, mon Cheri..- zaraz uśmiechnęła się promiennie, wyciągając dłoń w kierunku hybrydy.
-Wiesz, że nie lubię gdy…
-Tak tak, nie narzekaj, tylko dawaj łapę, Cheri - zaśmiała się cicho. Charlotta pochwyciła rękę kociej hybrydy.

Chilton otworzyła gwałtownie ślepia, te jednak zaraz się przymknęły. Hybryda dłuższą chwilę rejestrowała otoczenie, próbując zrozumieć gdzie jest i co właściwie robi.
Hałas, jestem pewna, że... - nie zdążyła dokończyć myśli, gdy została szczelnie opatulona przez uczucie niepokoju. Silne, skłonne odebrać zdrowy rozsądek. Tylko co je powodowało?
Platynowe tęczówki dostrzegły kobiecą sylwetkę, która była źródłem ów wariacji.
Hybryda gwałtownie zerwała się z łóżka, jak gdyby chciała uciec od zagrożenia - a jednak z chwilą w której wstała, zawrót głowy skutecznie powalił jasnowłosą na kolana. Alabastrowa dłoń chwyciła się łóżka, pomagając hybrydzie wstać. Odwrócona twarzą do przybyłej, szybko przyległa do okna, które było najdalej położonym punktem od zagrożenia.
Chery podkuliła uszy, zaciskając dłonie na parapecie.
-K-Kim.. - miauknęła niemal bezgłośnie, aczkolwiek dość wyraźnie.
 
   Podziel się na:     
Kaspar Walker


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: Lekkie, wiązane buty; luźne, bawełniane ubranie w kolorze spłowiałej czerni, koszula z metalowymi guzikami; skórzany pasek [kompas, składany nożyk, bidon na wodę]; znoszona, ciemnoczerwona peleryna z kapturem i rękawami, zwinięta i przypięta gdzieś do plecaka; skórzana kamizelka [zestaw 10 wytrychów, notes oprawiony w czarną skórę, krucze pióro, srebrny dziesiątek różańca]; zniszczony tubus [mapa miasta, mapa okolic]; czarny plecak ze skóry i materiału [zielnik, apteczka, atrament, ołówek, krzesiwo, hak, 10m linki]; zdobiony sztylet [30cm gł]
Stan: Bardzo dobry. Zarówno on sam, jak i jego rzeczy mają się doskonale. || Trzy szramy w okolicy linii szczęki po lewej stronie. Brak skrzydeł.
Energia: lOO
Dołączył: 25 Cze 2017
Posty: 87
Wysłany: 2018-02-09, 18:52   
   Stopień: l {lll [O4.O3]}
   Fundusze: 2Ol
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kuguar


  Chwilowo porzucił naczynia w wodzie, a kiedy jego spojrzenie wylądowało na Olivii, uniósł brwi. Jego uwadzie nie uszła druciana gąbka. Anioł uśmiechnął się nieznacznie, ujmując przedmiot. Lekko pordzewiały, ale co tam. To z pewnością będzie pomocne. Ponownie podniósł na nią wzrok, przez moment zastanawiając się nie tyle nad postawionym pytaniem, co całą jej wypowiedzią. Wyciągnął z kieszeni kartkę i ołówek i korzystając z kawałka płaskiego blatu pieca, napisał:

Wszystko mam.
Wiem, to nie tے__

  Ręka Kaspara zamarła, gdy poczuł na plecach nieprzyjemny dreszcz. Skąd? Dlaczego? Błękitne tęczówki powoli przesunęły się na okno, za którym biały krajobraz zaczął pogrążać się w równie białej mgle. O tej porze? Tak nagle? Drgnął, gwałtownie oglądając się w stronę, skąd doszedł dźwięk kroków. Każdy stuk odbijał się głośnym echem w głowie. I nie tylko, jakby kroczyła nie przez korytarz, ale duszę. Chciał cofnąć się do tyłu, a jednak nie miał odwagi nawet puścić ołówka. Zrobił to dopiero, kiedy kobieta w futrze zaczęła wspinać się po schodach. Spojrzał na podłogę przed sobą, a potem na Olivię, jakby chciał się upewnić, że to nie tylko jego urojenie.
  Ale jeśli nie...
  Charlotta...
_________________
Oo… Ooo… Ooo… Ooo…
Surrexit Christus, alleluja!
***
Oo… Ooo… Ooo… Ooo…
Cantate Domino, alleluja!
 
   Podziel się na:     
Kasandra Valley


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: luźne i proste spodnie z cienkiej wełny w kolorze szarym z ciemno czerwonymi znaczeniami, biała bluzka wełniana z długim rękawem ściąganym na mankiecie i łokciu, czarna peleryna filcowa z kapturem, wełniane "skarpety" podszywane barchanem, skórzany pasek, krótki gorset z cienkiej wełny w kolorze ciemnego brązu, barchanowa bielizna. | Rzemykowa bransoletka; 2 czarne chusty z lnu, jedna znacznie mniejsza; 2 pistolety skałkowe; 30 kul ołowianych; 30 torebek czarnego prochu; torebka [skóra węża ok 1.5m, lusterko, 1 igła, nici, 3 agrafki, sakiewka, fiołkowe perfumy, zmięta kartka z wiadomością od "T"].
Stan: Ma się w miarę dobrze. Opatrzone rany na lewym biodrze i udzie dobrze się goją. Ślad po rozcięciu na prawym ramieniu i parę lekko podłużnych blizn na lewym przedramieniu.
Energia: 100
Dołączył: 18 Maj 2016
Posty: 212
Wysłany: 2018-02-09, 19:19   
   Stopień: 1 {lV [24-12]}
   Fundusze: 2701 C.
   Multikonta: Drozd | Kaspar Walker | Kuguar


  Każdy oddech kocicy niósł ze sobą cichutkie "mhr", tworzące wokół delikatny całun snu. Otulało niczym ciepła kołdra... Do czasu.
  Kocie ucho drgnęło na moment przed tym, jak Charlotta się obudziła. Spojrzała na twarz dziewczyny, a zaraz potem w stronę drzwi. Tak, ona też słyszała. Nie zdążyła jednak zrobić cokolwiek, kiedy nowe uczucie ogarnęło całe jej ciało. Zadygotała delikatnie, strosząc futro. Zielone ślepia wbiły się w drzwi prowadzące na korytarz, a owalne oszy czujnie śledziły dźwięki dochodzące z dołu. Coraz głośniejsze, coraz bliżej i bliżej. Zawierciła się niespokojnie na łóżku, podsuwając pod siebie wszystkie cztery łapy. Ogon uniósł się sztywno, a końcówka kiwnęła niespokojnie. Zerknęła w bok, potem znów na drzwi. Cofnęła się odrobinę, a z głębi gardła ozwał się cichutki pomruk. Bardziej żałosny niż groźny. Bała się. Strach był wyczuwalny wokół niej, widoczny w jej postawie, w jej oczach. UCIEKAJ. Zerknęła na Charlottę.
  I wtedy drzwi do pokoju otwarły się, a w Kasandrze coś się przepełniło. Syknęła gardłowo, odsłaniając kły i niemal przyklejając się podbrzuszem do powierzchni łóżka. Korzystając z wolnego miejsca, cofnęła się aż pod ścianę. Przycisnęła uszy do głowy, wlepiając w kobietę spanikowane spojrzenie. Czuła jak kocie serce pragnie wyrwać się jej z piersi.
_________________
* * *
a ty
czy ty
zdecydujesz też
że już nie da się stać
na oślep trzeba biec
po tym, co się tu działo każdy chyba wie
pod drzewem dziś to wszystko skończy się
 
   Podziel się na:     
Ciaran


Karta Postaci


Wiek: 25
Ekwipunek: Dwa noże, zeszycik, cały ubrany na czarno.
Stan: Blizna na plecach oraz na prawej łydce.
Dołączył: 13 Sty 2018
Posty: 3
Wysłany: 2018-02-10, 19:56   
   Multikonta: Mamoru


Młody mężczyzna prze ten cały czas leżał. Próbował odnaleźć w sobie odrobiny siły, żeby podnieść się z posadzki, która była zimna i pójść w głąb pomieszczenia. Teraz nic nie robił. Czuł jak jego ciało powoli obumiera z nieokreślonej bezradności i jego głowa przypominała pustkę. Jakby wszystkie jego wspomnienia, myśli zostały wymazane. Wymazane gumką do mazania, kiedy małemu dziecku coś nie wyszło i próbuje to usunąć tą rzeczą.
Poczuł na plenach nagle podmuch zimnego zimna. Czuł jak teraz jego plecy pokrywają się lodem oraz po przez zmrużone oczy zobaczył jakąś kobietę, którą otaczała jakaś aura. Aura... Która informuje innym, że ta persona jest kimś wysokim rangą. Dawno tego nie czuł, więc kiedy kobieta w futrze wspinała się po schodach na górę lekko pod nosem się uśmiechnął i pomyślał, że pokręci się obok tej kobiety. Może uda mu się zdobyć u niej jakieś uznanie. Tak ambitne plany, które w większości nie są realizowane lub spełniane przez jego uczynki.
Wsparł się na rękach powoli wstając pod posadzki. Rozejrzał się dookoła z przymrużonymi oczami i po chwili postawił jeden krok, potem drugi, a potem trzeci i tak następne kroki. Szukał kuchni, bo czuł że tam się odnajdzie i poczuje się lepiej - takie dziwne przeczucie.
Oparł się o framugę do wejścia. Zobaczył białowłosą kobietę i jakiegoś mężczyznę. Przez chwilę zmierzył ich wzrokiem i niewyraźnie odezwał się - Witam...
 
   Podziel się na:     
Olivia Vasilyev


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: Skórzana torba z podstawowym wyposażeniem medycznym - bandaże, trochę ziół, nici i igła. Do tego nóż, dwa bełty do kuszy i manierka. Za pasem skalpel, który na chwilę obecną służy jej za broń.
Stan: Dwie zaszyte rany na lewym ramieniu - wyżej rana po postrzale z kuszy, niżej z pistoletu. Odkażona rana na plecach, na wysokości lewej łopatki, zakryta mocno prowizorycznym opatrunkiem.
Energia: 85%
Dołączył: 03 Sie 2017
Posty: 91
Wysłany: 2018-02-14, 18:41   
   Stopień: 0 [||||]
   Fundusze: 897 C.
   Multikonta: Charlie


  W jednej chwili patrzyła jak Kaspar pisze na kartce, a w drugiej... no właśnie. Patrzyła przed siebie, czując przejmujące zimno. Odmarzały jej koniuszki palców i w głowie pojawiła się myśl, że pewnie końcówki włosów musi mieć oszronione. Nie śmiała odwrócić wzroku od kobiety sunącej korytarzem, którego fragment widziała ze swojej pozycji. Szkoda, że nie założyłam szybciej płaszcza, pomyślała, ale nie odważyła się nic zrobić. Ostatnio coś sporo dziwnych gości się tu pojawiało...
  Kiedy obca kobieta wspięła się po schodach, Olivia poczuła jak z jej ramion schodzi napięcie. Nawet nie zauważyła, że wstrzymuje oddech. Spojrzała szybko na Kaspara. Na piętrze była Kassi. I Charlotta. Jakoś... nie miała jednak wystarczająco odwagi, żeby pobiec i im pomóc, chociaż jej dłoń już była przy torbie, w której znajdował się nóż. Nie wiedziała do końca, czy do obrony, czy raczej ataku. Pewnie i tak krzywdę zrobiłaby głównie sobie.
  - Co... - zaczęła i odchrząknęła, bo zachrypła lekko. Pewnie od zimna. No przecież nie od strachu, gdzie tam.
  - Co robimy? Spotkałeś już kiedyś tą... kobietę? - W sumie nie była pewna, czy kobieta jest człowiekiem. Może i była krótko w Vitrum, ale przyzwyczaiła się, że tutaj może być wszystko. Dziecięce koszmary i strachy - tutaj się rodziły i tu się ziszczały. Nie ma to jak przytulne miejsce.
  I w tym momencie pojawiła się kolejna postać. Młody mężczyzna o egzotycznej urodzie. Zmierzyła go spojrzeniem i od razu wiedziała, że skądś go kojarzy. Że nie jest groźny. Mimo to potrząsnęła głową z lekkim niedowierzaniem i spojrzała na anioła, nieco z pretensją, jakby on był wszystkiemu winny.
  - To miejsce to jakiś cholerny przytułek dla wszystkich zbłąkanych i obłąkanych? No ile można. Wchodzą, wychodzą, brudzą, straszą, rzucają kartkami - wyrzuciła ręce w powietrze, jakby chciała to zobrazować. - A mnie to pistoletem przywitaliście!
 
 
   Podziel się na:     
Kaspar Walker


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: Lekkie, wiązane buty; luźne, bawełniane ubranie w kolorze spłowiałej czerni, koszula z metalowymi guzikami; skórzany pasek [kompas, składany nożyk, bidon na wodę]; znoszona, ciemnoczerwona peleryna z kapturem i rękawami, zwinięta i przypięta gdzieś do plecaka; skórzana kamizelka [zestaw 10 wytrychów, notes oprawiony w czarną skórę, krucze pióro, srebrny dziesiątek różańca]; zniszczony tubus [mapa miasta, mapa okolic]; czarny plecak ze skóry i materiału [zielnik, apteczka, atrament, ołówek, krzesiwo, hak, 10m linki]; zdobiony sztylet [30cm gł]
Stan: Bardzo dobry. Zarówno on sam, jak i jego rzeczy mają się doskonale. || Trzy szramy w okolicy linii szczęki po lewej stronie. Brak skrzydeł.
Energia: lOO
Dołączył: 25 Cze 2017
Posty: 87
Wysłany: 2018-02-24, 19:15   
   Stopień: l {lll [O4.O3]}
   Fundusze: 2Ol
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kuguar


  Przeniósł wzrok na Olivię, by zaraz pokręcić głową. Powoli, jakby z rozmysłem, ale nie rodzaj odpowiedzi chodził mu po głowie. Z pewnością jej nie znał. To wydawało się w pewien sposób pocieszające, ale z drugiej strony niepokoiło. Bardzo. Ta kobieta wyglądała na osobę, której należało się wystrzegać, tymczasem swobodnie spacerowała sobie po ich domu. A oni co? A oni stali w kuchni i rozmawiali. Nie mieli odwagi, by chociaż za nią pójść. To go zaczynało denerwować. To był ten rodzaj nieprzyjemnego uczucia trwania w miejscu, kiedy nie tyle powinno się coś zrobić, co na dodatek można. I już zrobił ten pierwszy krok w stronę drzwi, kiedy niespodziewanie ktoś się w nich pojawił.
  Kaspar stanął jak wryty. To nie była tamta kobieta. Ani też tamta poprzednia. Jakiś facet. Trochę stłamszony, odrobinę mokry pewnie od śniegu, zdawał się nie mieć broni. Ale to nie znaczyło, że jej nie miał. Wręcz przeciwnie, w tym momencie to najbardziej budziło w Walkerze podejrzenia. Zdążył sie nauczyć - tutaj nic nie jest niewinne, a jeśli próbuje na takie wyglądać, kłamie. Albo już nie żyje. Tak czy inaczej, zmierzył go surowym, dość nieufnym spojrzeniem.
  Zaraz potem przeniósł wzrok na białowłosą i cóż... został trochę zbity z pantałyku. Chyba nie spodziewał się takiej reakcji w swoją stronę. Odsunął się odrobinę i uniósł dłoń, chcąc, by się uspokoiła. Kątem oka zerknął na mężczyznę. Jaką właściwie miał gwarancję, że ten nie jest od ów dziwnej kobiety? A jeśli jest...
  Nie wyglądał na niezmiernie potrzebującego pomocy...
  Jeśli w jakiś sposób byłby dla niej ważny...
  Przepraszam...
  Ściągnął brwi i machnął w ręką w stronę mężczyzny, jednoszcześnie ruszając w jego stronę. Jeśli ten nie zaczął sam zmierzać korytarzem, Kaspar wypchnął go na korytarz, odwrócił twarzą do drzwi i szturchnął mocno w tamtą stronę, drugą ręką wskazując rzeczone wyjście. W razie potrzeby mógł go tam nawet pchać, w zamiarze całkowitego wyrzucenia za drzwi.
  Wbrew pozorom, był uważny w tym, co robił. Założenie, iż ma do czynienia z sojusznikiem wroga, tylko wyostrzyło jego czujność na każdy ruch nieznajomego. Był gotowy odskoczyć, gdyby w jego rękach pojawiła się broń.
_________________
Oo… Ooo… Ooo… Ooo…
Surrexit Christus, alleluja!
***
Oo… Ooo… Ooo… Ooo…
Cantate Domino, alleluja!
 
   Podziel się na:     
Eris


Dołączył: 27 Lip 2015
Posty: 26
Wysłany: 2018-02-25, 19:31   

  Powietrze w pomieszczeniu zrobiło się jakby chłodniejsze, na pewno pełne niewyjaśnionego napięcia. Bogini niespiesznie poprawiła futro na ramionach, z niejaką satysfakcją obserwując reakcje obydwu dziewcząt. Kiedy oliwkowe spojrzenie spłynęło na postać kulącego się kota, Eris delikatnie się uśmiechnęła, choć nie było w tym grymasie nic pocieszającego.
   - Kici, kici... - mruknęła z przekorą. - No czego się boisz, Kasandro...
  Oblizała delikatnie usta. Spojrzała Charlottcie głęboko w oczy, co mogło wywołać u hybrydy nawet nieprzyjemne ciarki. Miała wyjątkowo przenikliwe spojrzenie, zimne i obojętne. Nie było w tych oczach nawet wrogości, nie było niczego - ni krzty emocji. I właśnie to było najbardziej przerażające.
  Kobieta zaczęła powoli zbliżać się do posłania. Nie wyglądała, by miała przy sobie broń, a przynajmniej żadnej zauważalnej. W pewnej chwili jakby straciła zainteresowanie dziewczętami, bo odwróciła się do nich bokiem, zatrzymując przy jednej z komód stojących przy ścianie. Dwa palce przesunęły się po powierzchni ozdobnej rzeźby z metalu o mosiężnym połysku, a na obliczu bogini odbiła się jakaś łagodność, może nawet sentyment czy melancholia. Poruszała się powoli, niespiesznie, z lekkością i pewnością siebie.
   - Santa przyniosła wam urywki kronik Arionu... - powiedziała cicho. - Gdyby to wam jeszcze cokolwiek pomogło... - Dłoń zamarła w bezruchu, podobnie jak cała postać tajemniczej kobiety. Ta odwróciła się z powrotem do Charlotty, lekko przechylając głowę. Zaczęła się do niej zbliżać z wolna, aż zatrzymała może o krok przed hybrydą. - Masz tak urocze oczy... i bardzo delikatną skórę... Szkoda by było, gdyby coś ci się stało... czyż nie? - Uśmiechnęła się delikatnie, bardzo subtelnie, a jednak w pewien sposób upiornie. Przeniosła spojrzenie na Kasandrę. - A ty przestań chować się pod postacią kota... i tak się tym nie uchronisz...
 
   Podziel się na:     
Olivia Vasilyev


Karta Postaci


Wiek: 24
Ekwipunek: Skórzana torba z podstawowym wyposażeniem medycznym - bandaże, trochę ziół, nici i igła. Do tego nóż, dwa bełty do kuszy i manierka. Za pasem skalpel, który na chwilę obecną służy jej za broń.
Stan: Dwie zaszyte rany na lewym ramieniu - wyżej rana po postrzale z kuszy, niżej z pistoletu. Odkażona rana na plecach, na wysokości lewej łopatki, zakryta mocno prowizorycznym opatrunkiem.
Energia: 85%
Dołączył: 03 Sie 2017
Posty: 91
Wysłany: 2018-03-04, 21:00   
   Stopień: 0 [||||]
   Fundusze: 897 C.
   Multikonta: Charlie


   Kaspar zajął się nowoprzybyłym. Dobrze. Potarła palcami skronie i odetchnęła ciężko, zdejmując swoją torbę przez ramię i odkładając ją na stół w kuchni. Chyba osiągnęła jakąś granicę wytrzymałości psychicznej w tym momencie. Nie do końca była pewna, jakim była człowiekiem zanim stała się hybrydą, ale była pewna, że jej życie było spokojniejsze.
   Usiadła na podłodze, chwilowo nawet nie przejmując się, że od kamienia jest bardzo zimno. Potrzebowała się stąd wyrwać, zmienić otoczenie. Wzięła głęboki wdech, a później powoli wypuściła z płuc całe nagromadzone powietrze. W tym czasie anioł wyprowadzał nowego mężczyznę. Zebrała szybko myśli, dochodząc do wniosku, że poużalać się nad sobą zawsze jeszcze zdąży. Na to czas się znajdzie, a jeszcze lepiej jeśli trafi się ktoś, kto będzie wtedy jej słuchał.
   Poderwała się szybko, chwytając torbę i pobiegła za Kasparem, będącym już coraz bliżej drzwi wyjściowych. Po drodze mało się nie zabiła, potykając o własne nogi. Typowe. Położyła rękę na ramieniu mężczyzny, zachowując się jakby nie widziała drugiej osoby. Może to obecność złowrogiej kobiety tak na nią wpływała? Sprawiała, że zachowywała się zupełnie nie jak Olivia, którą na co dzień była?
   - Chodźmy stąd. - Spojrzała w oczy anioła z wyraźną potrzebą w jasnych oczach. Naprawdę pragnęła znaleźć się z dala od tego miejsca, gdzie obecnie temperatura wydawała się niższa niż na zewnątrz. Musiała coś zrobić, gdzieś uciec, bo inaczej oszaleje.
 
 
   Podziel się na:     
Kaspar Walker


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: Lekkie, wiązane buty; luźne, bawełniane ubranie w kolorze spłowiałej czerni, koszula z metalowymi guzikami; skórzany pasek [kompas, składany nożyk, bidon na wodę]; znoszona, ciemnoczerwona peleryna z kapturem i rękawami, zwinięta i przypięta gdzieś do plecaka; skórzana kamizelka [zestaw 10 wytrychów, notes oprawiony w czarną skórę, krucze pióro, srebrny dziesiątek różańca]; zniszczony tubus [mapa miasta, mapa okolic]; czarny plecak ze skóry i materiału [zielnik, apteczka, atrament, ołówek, krzesiwo, hak, 10m linki]; zdobiony sztylet [30cm gł]
Stan: Bardzo dobry. Zarówno on sam, jak i jego rzeczy mają się doskonale. || Trzy szramy w okolicy linii szczęki po lewej stronie. Brak skrzydeł.
Energia: lOO
Dołączył: 25 Cze 2017
Posty: 87
Wysłany: 2018-03-08, 21:29   
   Stopień: l {lll [O4.O3]}
   Fundusze: 2Ol
   Multikonta: Drozd | Kasandra Valley | Kuguar


  Uważnym wzrokiem śledził ruch mężczyzny, pozostając jednak czujnym na dźwięki dobiegające mu zza pleców. Był spięty i nie trudno było to dostrzec, a czynione przezeń założenia tylko dolewały oliwy do ognia. Być może jako anioł powinien cechować się spokojem i opanowaniem, ale... to tak nie działało. Nie zawsze. Nie teraz. Teraz zdecydowanie nie chciało tak działać.
  Drgnął, kiedy ręka kobiety spoczęła mocno na jego ramieniu. Obejrzał się szybko, napotykając wzrok Olivii. Fakt, że była to ona, był znacznym pocieszeniem. Choć może powinien większym? Powinien? Niejasne przeczucie, że tak, dość nieprzyjemnie kłębiło mu się na tyłach umysłu. Quare sinit dubitare, Kaspare?
  Skinął jej głową, po czym obrzucił bacznym spojrzeniem podwórze. Po ich dziwnym gościu chyba nie został znaczący ślad. I dobrze. Chyba. Chyba tak lepiej. Zerknął na korytarz, by zaraz wziąć swój plecak i wyjść zaraz za białowłosą. Naciągnął na głowę kaptur i ruszył ku bramie w murze. Będą musieli coś z tym zrobić... koniecznie.

z.t.
_________________
Oo… Ooo… Ooo… Ooo…
Surrexit Christus, alleluja!
***
Oo… Ooo… Ooo… Ooo…
Cantate Domino, alleluja!
 
   Podziel się na:     
Charlotta


Karta Postaci


Wiek: 22
Ekwipunek: Jakieś cygarety, krzesiwo, notesik, pióro oraz pojemniczek z atramentem, sakwa, zestaw ziół, pistolet skałkowy, flejtuchy, naboje, pojemniczek z prochem- A wszystko to w poręcznej tobie na pasku
Energia: 100%
Dołączył: 19 Maj 2016
Posty: 148
Wysłany: 2018-04-04, 10:31   
   Stopień: 1[II]
   Fundusze: 2715 C.
   Zwierzęta: Potężna Psina w typie rottweilera
   Multikonta: Emrys Love, Harriet, Vivian


Sen… niezwykle realny, nazbyt paskudny, z którego nie potrafiła się wybudzić.
Przygaszone, platynowe ślepia zdawały się zaszklić, obserwując tą, która mroziła krew w żyłach.
Oto i mój najwierniejszy towarzysz - Strach.
Przełknęła głośno ślinę, czując jak alabastrowe policzki zaczynają przyozdabiać łzy.
Płaczę? - zagaiły zdziwione myśli. Chciała sięgnąć dłonią w kierunku policzka, aczkolwiek właśnie wtedy kobieta zaczęła się zbliżać, co całkowicie sparaliżowało hybrydę.
Miała wrażenie, że się dusi.. jak gdyby w pomieszczeniu nagle zabrakło powietrza.
Złudną nadzieję na ratunek, którą był jej pistolet, odebrał jej Kaspar. Także teraz, osłabiona i bezbronna, miała wrażenie, że spogląda śmierci w oczy.
Głos Eris odbijał się echem w jej receptorach słuchowych, z początku będąc jedynie pustym dźwiękiem - jak gdyby Chery była oszołomiona. Dopiero po dłuższej chwili sens słów nieznajomej dotarł do jej świadomości.
Z każdym krokiem obcej, Charlotta zdawała się coraz to intensywniej przylegać do ściany, jaka ścieliła się tuż za nią.
Kolejne słowa Eris brzmiały jak… groźba?
Rozchyliła drżące wargi, chcąc coś powiedzieć, a jednak nie mogła wydobyć z siebie chociażby dźwięku. Stukot własnego serca boleśnie obijał się o jej uszy, a sama hybryda miała wrażenie, że jej serce zaraz wyłamie jej wszystkie żebra.
-C-Cz..czego chcesz? - wydusiła niemalże bezgłośnie, kuląc uszy.
Miała wrażenie, że ostatnie wydarzenia, bestialsko rozdzierają jej duszę.
To w co wierzyła..
To w czym pokładała nadzieje..
Plany i marzenia, które zwykła snuć...
To wszystko zdawało się zanikać, zostawiając po sobie pustkę.
Jak gdyby było to coś niepotrzebnego, zbędnego, coś co nie ma sensu zaistnieć.
Jak gdyby ktoś odebrał jej wszystko co miała - zostawiając jedynie ciszę.
 
   Podziel się na:     
Kasandra Valley


Karta Postaci


Wiek: 21
Ekwipunek: luźne i proste spodnie z cienkiej wełny w kolorze szarym z ciemno czerwonymi znaczeniami, biała bluzka wełniana z długim rękawem ściąganym na mankiecie i łokciu, czarna peleryna filcowa z kapturem, wełniane "skarpety" podszywane barchanem, skórzany pasek, krótki gorset z cienkiej wełny w kolorze ciemnego brązu, barchanowa bielizna. | Rzemykowa bransoletka; 2 czarne chusty z lnu, jedna znacznie mniejsza; 2 pistolety skałkowe; 30 kul ołowianych; 30 torebek czarnego prochu; torebka [skóra węża ok 1.5m, lusterko, 1 igła, nici, 3 agrafki, sakiewka, fiołkowe perfumy, zmięta kartka z wiadomością od "T"].
Stan: Ma się w miarę dobrze. Opatrzone rany na lewym biodrze i udzie dobrze się goją. Ślad po rozcięciu na prawym ramieniu i parę lekko podłużnych blizn na lewym przedramieniu.
Energia: 100
Dołączył: 18 Maj 2016
Posty: 212
Wysłany: 2018-04-06, 13:19   
   Stopień: 1 {lV [24-12]}
   Fundusze: 2701 C.
   Multikonta: Drozd | Kaspar Walker | Kuguar


Koci grzbiet wygiął się w łuk, a sierść stanęła na baczność. Uszy pantery zniknęły w gęstym futrze, kiedy ta usłyszała swoje imię padające z ust nieznajomej. To było nieprzyjemne. Nie na miejscu. To było złe. Cała jej osoba była zła, Sandra czuła to każdą cząstką siebie.
Zamiotła ogonem powietrze w szybkim, niespokojnym geście. Po raz kolejny rozważyła ewakuację oknem, a jednak obecność hybrydy skutecznie ją powstrzymywała. Głupia, wołał instynkt. Uciekaj. Ale… co by się stało, gdyby uciekła? Może nikt by jej nie złapał, ale… Co z Lottką?
Wtem analityczny ludzki umysł spostrzegł, że odruchowo zbliżyła się do panny Chilton, wręcz zasłaniała ją sobą, co ze wszech miar było irracjonalne. Powinna się schować, czyż nie?
Zerknęła za siebie na Charlottę, chcąc się upewnić, że ta wciąż się trzyma… jakoś. Lekko trąciła ją ogonem, po trosze dla samej siebie. To było w pewien sposób uspokajające.
_________________
* * *
a ty
czy ty
zdecydujesz też
że już nie da się stać
na oślep trzeba biec
po tym, co się tu działo każdy chyba wie
pod drzewem dziś to wszystko skończy się
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Templates BlueDarkBG v.1.0 created by Gnacio helped by Avanast |

FORA PARTNERSKIE
www.zmiennoksztaltni.wxv.pl ShinjuRegashi Dragon Ball New Generation Reborn Rainbow RPG Artemida - Warrior Cats PBF BlackButler HogwartDream
SnM aegyo Vampire Diaries Vampire Kingdom Fairy Tail Path Magician